Helsińska Fundacja Praw Człowieka zaapelowała o „przeprowadzenie skutecznego śledztwa" w sprawie okoliczności zabójstwa Łukasza Masiaka, założyciela i dziennikarza portalu naszamlawa.pl. Według Fundacji „szczególnie ważne jest ustalenie, czy zabójstwo miało związek z działalnością zawodową dziennikarza”, czyli jego demaskatorskimi tekstami.
Z kolei Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w liście otwartym do minister spraw wewnętrznych Teresy Piotrowskiej zwraca się „z kategorycznym żądaniem „wyjaśnienia sprawiających wrażenie ewidentnych zaniechań organów, które powinny zapewnić dziennikarzowi bezpieczeństwo”. Półtora roku temu Masiaka pobito, a pół roku temu grożono śmiercią jednak w obu przypadkach sprawców nie wykryto.
Czy to aby nie przewrażliwienie środowiska dziennikarskiego i aktywistów od praw człowieka? Oj, niestety nie. Wprawdzie policja rozesłała list gończy za zabójcą, ale już teraz oficjalnie stwierdziła, że pobicie miało tło towarzyskie. Dodatkowo jak to mówią prawnicy „zachodzi uzasadnione podejrzenie”, że bez nacisku społecznego działania tzw. organów ścigania bywają – nazwijmy to delikatnie - opieszałe.
Za kilka dni aktem oskarżenia zakończy się prawdopodobnie śledztwo w sprawie zabójstwa innego dziennikarza Jarosława Zientary. Trwało ponad 20 lat (słownie ponad dwadzieścia). Po pierwotnym umorzeniu zostało wznowione na polecenie Prokuratury Generalnej jedynie na skutek apeli Społecznego Komitetu „Wyjaśnić śmierć Jarosława Zientary” oraz redaktorów naczelnych największych polskich gazet. Śledztwo krakowskiej prokuratury prowadzone przez Piotra Kosmatego potwierdziło istnienie poważnych niedociągnięć we wcześniejszym postępowaniu i po czteroletnim ich naprawianiu może jednak zakończy się w sądzie.
Autorzy apeli o przeprowadzenie skutecznego śledztwa i wyjaśnienia dlaczego nie wykryto sprawców wcześniejszych gróźb i pobicia mają rację zabierając głos już teraz, bo niebezpodstawnie obawiają się, że alternatywą może być telefon do prokuratora Kosmatego, żeby zarezerwował sobie czas - za powiedzmy jakieś piętnaście lat – na wyjaśnienie okoliczności obecnego zabójstwa. Najlepszym i jedynym dowodem, że nasze obawy są na wyrost będzie sprawne śledztwo wyjaśniające wszystkie niewiadome.
A teraz coś z zupełnie innej beczki. Wprawdzie nie tak smutnej, ale też nie wesołej. KRRiT ciągle nie zajęła się sprawą wyniku konkursu na nowy skład zarządu TVP, bo choć przewodniczący rady nadzorczej wysłał do Krajowej Rady sam wniosek o powołanie nowego kierownictwa to nie przekazał reszty dokumentacji z przebiegu konkursu, a bez tego trudno ocenić merytoryczność i poprawność dokonanego wyboru. Tu też może „zachodzić uzasadnione podejrzenie”, że korespondencja opóźnia się nieprzypadkowo. Może strony konfliktu wokół wyboru zarządu TVP muszą mieć czas na nie tyle merytoryczne co polityczne przygotowanie podłoża do decyzji jaką podejmie KRRiT. Może i wietrzę spisek, ale mam ku temu podstawy jako ponad dwudziestoletni obserwator obsadzania władz w mediach publicznych.
Więc nowego zarządu jeszcze nie ma, a stary prezes już się pożegnał. Wśród osiągnięć swojej kadencji prezes Braun wymienił m.in. outsourcing dziennikarzy do firmy Leasing Team i likwidację w sumie 1000 (słonie tysiąca) etatów! Wobec takiej skali czteroletnich redukcji zatrudnionych w TVP zwolnienie z dnia na dzień całej ale tylko kilkuosobowej załogi radia KRK w Krakowie po przejęciu jej przez sieć Radio Pogoda (Agora) wydaje się być niczym, a dokładnie niczym osobistym. To po prostu biznes.
Dziś bowiem wszystko jest biznesem. Wirtualnemedia.pl informują, że warszawski Och-Teatr rozpoczął akcję „Dołóż się do fotela”. Prowadząca teatr fundacja, którą stać jedynie na wymianę połowy foteli na widowni liczy, że wymianę drugiej połowy sfinansują stali bywalcy. Najciekawsze jest jednak gdzie redakcja umieściła ową teatralną informację. Otóż zgodnie z duchem naszych czasów trafiła ona do działu… „gospodarka”.
