Oto mamy do czynienia z kompromitacją na skalę dotąd w Państwie Polskim niespotykaną. Skompromitował się rząd, skompromitowała Prokuratura, skompromitowali śledczy, skompromitowane zostało Państwo. Kompromitują się też niektórzy dziennikarze.

Bohaterem został ktoś, kto ma w swoim życiorysie wyroki skazujące i niejasne powiązania biznesowo-polityczno-służbowe. Milioner  Stonoga opublikował na facebookowym profilu swojej gazety dane adresowe, pesele, dane wrażliwe i inne ważne informacje i słowa osób składających zeznania w tzw. aferze podsłuchowej. Popełnił przestępstwo, przez wiele godzin to przestępstwo Prokuratura obserwowała i nic nie robiła, żeby mu przeszkodzić. Prokuratura zachowywała się jak przysłowiowy „mały Kazio”, który nic nie może zrobić „dużemu Zbysiowi”. Zamiast działać szybko i skutecznie Prokurator Generalny Andrzej Seremet opowiadał w programie telewizyjnym (w rozmowie z Moniką Olejnik), że przecież Stonoga nie ujawnił danych wrażliwych, a Prokuratura w niczym nie zawiniła, bo cały czas działała zgodnie z prawem. Ale na ten temat, czy można było ograniczyć dostęp do akt z postepowania przygotowawczego lub kontrolować, kto robi dziesiątki tysięcy zdjęć (i czy było to możliwe na miejscu w Prokuraturze???), Prokurator Generalny się nie zająknął.

Dziś dla wielu, Zbigniew Stonoga to polski Snowden, dziennikarz obywatelski (tak nazwał go np. Andrzej Morozowski), działający w interesie społecznym. Otóż, każde z tych twierdzeń jest wierutną bzdurą. Snowden ujawnił inwigilację obywateli (w różnych krajach na świecie) przez służby Stanów Zjednoczonych, natomiast Stonoga popełnił przestępstwo, które może w niedalekiej przyszłości sparaliżować działania polskiego wymiaru sprawiedliwości, bo świadkowie mogą, z obawy przed ich publicznym ujawnieniem, odmawiać składania zeznań (i będą mogli powoływać się na prawo ich odmowy ze względu na obronę własnego interesu). Dziennikarz obywatelski jest z niego żaden, gdyż opublikował materiały godzące dotkliwie w bezpieczeństwo wielu osób, a nie w trosce o ich bezpieczeństwo. Jego ruch przypomina aferę taśmową z taśmami Renaty Beger przekazanymi dziennikarzom TVN Andrzejowi Morozowskiemu i Tomaszowi Sekielskiemu. Wtedy beneficjentami byli wspomniani dziennikarze, stacja TVN oraz Platforma Obywatelska, a traciły na tej publikacji Samoobrona i przede wszystkim Prawo i Sprawiedliwość. Obecnie beneficjentem są: Zbigniew Stonoga, jego gazeta (klikalność, sukces biznesowy, itp.) oraz wszystkie siły polityczne, oprócz Platformy Obywatelskiej. Jednak reakcja tej ostatniej, a przede wszystkim premier Ewy Kopacz, jest – w moim przekonaniu – popędliwa, gwałtowna, a zarazem spóźniona prawie o rok.

Prokuratura się skompromitowała, ale kompromituje się również PO wybuchową reakcją. Zmiana pod presją, presją wywołaną właściwie przez działania jednego człowieka (nominalnie, bo naprawdę za tymi posunięciami musi stać zorganizowana grupa ludzi),  źle świadczy o kondycji psychicznej Platformy Obywatelskiej. Wymiana tak wielu osób w rządzie, nieomal na oślep, każe zapytać o powody odwołania akurat tych, a nie innych ministrów i urzędników, a także o to, dlaczego Platforma Obywatelska była ślepa na krytykę społeczną wywołaną ujawnieniem nagrań z tzw. afery podsłuchowej. Pożar należało gasić natychmiast, a nie dopiero po przegranych wyborach i po „akcji” Stonogi. Oczywiście, to nie jeden człowiek obala ten rząd, to jest proces trwający wiele miesięcy.

Skompromitował się też Prokurator Generalny zbyt opieszałą reakcją na „publikacje” Stonogi. Przywoływanie paragrafów i przypisów nic tu nie da, bo PG nie przewidział takiego scenariusza, który nastąpił, a po drugie, przez wiele miesięcy sprawa taśm, ujawnionych przez tygodnik Wprost w zeszłym roku, ślimaczyła się i jej końca wciąż nie widać. Obrona PG przez PiS jest tylko retoryką anty-platformerską i obawą przed wymianą PG na osobę bardziej sterowalną przez PO. Rację mają ci, którzy twierdzą, że oblał on egzamin i powinien zostać odwołany.

Co teraz? Teraz, albo pojawią się kolejne nagrania kompromitujące Platformę Obywatelską, albo Prokuratura ustali, kto stoi za publikacjami taśm i kto jest głównym rozgrywającym w tej grze. Trudno jednak spodziewać się, że kiedykolwiek uda się to ustalić. Wiadomo tylko (i pewnie tak pozostanie), w czyim interesie jest całe to zamieszanie wokół taśm: na pewno nie jest w interesie PO. Jednak żadne nerwowe ruchy Platformie dziś nie pomogą, bo wszystko ma swój czas i miejsce. A ten czas już minął. Teraz Platforma może liczyć tylko na cud przebaczenia ze strony swoich byłych wyborców. Ale, przecież – jak pisał Szekspir - Są rzeczy na niebie i na ziemi, o których się filozofom nie śniło.

Marek Palczewski

10 czerwca 2015

 

Ps. W Internecie łatwo znaleźć nagranie Stonogi, w którym kilku znanych polskich dziennikarzy nazywa on k… , śmieciami, współpracownikami służb i gnojami. Na koniec nagranie mówi:. „k…, kiedyś powinniście za to zapłacić gnoje” [slow-kilka-o-polskich-dziennikarzach]. Czy to są już groźby karalne? Swoją drogą, ciekawi mnie, jak zareagują wymienieni przez Stonogę dziennikarze, bo jego wypowiedź pełna jest chamskich inwektyw i pomówień…

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl