„Warszawka” ogłosiła, że dzień 4 czerwca będzie obchodzony jako Dzień Wolności. „Warszawka”, jak wiadomo, konsekwentnie forsuje wybory z 4 czerwca 1989 r. jako początek Polskiej Odnowy, zapoczątkowanej owymi wyborami, powstaniem potem rządu Mazowieckiego, reformą Balcerowicza itd. itd. „Warszawka” konsekwentnie przemilcza to, co działo się przez następne 3 lata, a co podważa dość zasadniczo tezę „Salonu” o wejściu naszego kraju na drogę wolności już w 1989 r.

Toteż w TVP np. 4 czerwca logo wszystkich (prawie) stacji tego nadawcy zamieniono na inne: nazwy stacji (kanałów) wypisane były tzw. solidarycą gdańską (literami, jakich użyto do stworzenia znaku „Solidarności”) i do tego z chorągiewką białoczerwoną. Upodobniono zatem te wszystkie loga do logo „S” z 1980 r.

Jak napisałem, „Salon” manipuluje w ten sposób i naszą świadomością i naszą najnowszą historią. Bo czerwiec ’89 to było pierwsze rozdanie w wielkiej grze Michnika et consortes, grze, w której stawką było zbudowanie podwalin pod proces przekształcania polski w półkolonię dla bogatego Zachodu. Rząd Mazowieckiego stworzył podwaliny ideowe, zaś następujący po nim rząd Bieleckiego – podwaliny ekonomiczne. Ruszyła z jednej strony potężna machina propagandowa, wymierzona od samego początku w polskie tradycje, w polską historię i polską świadomość, z drugiej – zaczęło się rujnowanie Polski: zamykanie zakładów przemysłowych, wyprzedaż najlepszych z nich pod hasłem „prywatyzacji”, która miała niby dać „nową dynamikę” naszej gospodarce. Towarzyszyła temu bezwstydna, zmasowana propaganda, której główną tezą było, że to najlepsza z dróg, a innej po prostu nie ma.

Na efekty nie trzeba było długo czekać: zaczęły się społeczne protesty i strajki, gwałtownie wzrosła liczba bezrobotnych, choć miało też miejsce niewątpliwe ożywienie ludzkiej przedsiębiorczości. Skala obu tych zjawisk była jednak nieporównywalna. W efekcie – wybory następne, w 1991 r., wygrała już opozycja spod znaku Porozumienia Centrum, partii Jarosława i Lecha Kaczyńskich. Jej program był zdecydowanie odmienny, propolski, propracowniczy, a co najważniejsze – pro-rozliczeniowy; Kaczyńscy i ich sojusznicy rozumieli bowiem, że bez oczyszczenia Polski z reliktów (niemałych!!!) po PRL i PZPR o żadnej prawdziwej odnowie, o żadnej wolności nie będzie mowy.

W grudniu 1991 r. powstał koalicyjny rząd Jana Olszewskiego, który ruszył z rzeczywistym programem naprawczym. Tego „Salon” znieść nie mógł. Jak na ironię 4 czerwca (!!!) 1992 r. w nocy w wyniku zmasowanego działania „Salonu”, Wałęsy i postkomunistycznej agentury rząd Jana Olszewskiego obalono w drodze regularnego zamachu stanu.

3 lata… Tyle społeczeństwo polskie wytrzymało kłamliwą propagandę „Gazety Wyborczej”, Telewizji Polskiej i nowych mediów prywatnych (powiązanych, rzecz jasna, z władzą).

Po r. 1992 wróciliśmy więc znów jako społeczeństwo, jako naród, na drogę, wytyczaną przez „Salon”, którą idziemy do dziś. Nazywanie tego „drogą do wolności” jest grubym nadużyciem. Bo wolność wywalczyli sobie, owszem, Michnik, Mazowiecki, Jaruzelski, Kiszczak, działacze ZSL przefarbowanego szybko na PSL, byli działacze partyjni z PRL (pod różnymi „lewicowymi” szyldami) przebrani w lepsze garnitury i z pokaźnymi szybko kontami bankowymi, wreszcie – ludzie Służb, poukrywani w różnych miejscach, ale zawsze z kontaktami z przeszłości, pod parasolem Michnika i zagranicznych środowisk polityczno - finansowych, głównie lewicowej proweniencji.

Dziś proces przejmowania Polski przez te środowiska dobiega pomału końca. Praktycznie nie mamy już przemysłu, ledwo dyszy indywidualne rolnictwo, handel niemal w całości jest w rękach wielkich zagranicznych korporacji handlowych (francuskich, niemieckich, angielskich, portugalskich). Banki polskie można policzyć na palcach jednej ręki – zagraniczni bankierzy transferują do swoich krajów krociowe zyski, podobnie wspomniane sieci handlowe. Media, czuły sejsmograf nastrojów społecznych, są albo w obcych rękach (lokalna prasa, lokalne stacje radiowe) albo serwilistycznie podlizują się władzy, która wyprzedaje i niszczy Polskę. 2 miliony Polaków już wyemigrowało „za chlebem”, ponoć ok. 1 mln czeka, by to zrobić w najbliższym czasie.

To trzeba nagłaśniać bez przerwy: na swą prawdziwą wolność Polska jeszcze czeka. 24 maja trochę się do wejścia na drogę prawdziwej odnowy przybliżyliśmy. Przed nami kawał trudnej, bardzo trudnej drogi.

Nie dajmy się więc okłamywać i manipulować.

Polskę naprawdę trzeba dopiero zmienić.

Naprawdę.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl