Utwierdzam się w swojej opinii, że to co najciekawsze w telewizji publicznej dzieje się nie na telewizyjnym ekranie, ale na zapleczu TVP i, że transmitowanie tego zakulisowego życia online sprzyjałoby atrakcyjności programowej publicznego nadawcy, wypełniało misję oraz służyło jawności życia publicznego. Ot taki kanał tematyczny TVP Kulisy.
Do najciekawszych z pośród poprzednich odcinków należała na przykład próba zwolnienia dyscyplinarnego wiceprzewodniczącej związku zawodowego Wizja Agaty Ławniczak, którą najpierw wyoutsourcingowano z TVP do Leasing Team, a potem chciano zwolnić dyscyplinarnie z tegoż Leasing za krytyczne wypowiedzi o pracodawcy czyli… o TVP czyli de facto już nie o pracodawcy (bo obecnym pracodawcą jest Leasing Team) tylko o usługobiorcy usług dziennikarskich (taki jest stan prawny) Agaty Ławniczak via Leasing Team. Uff. Nieźle pokręcone.
Innym ciekawym odcinkiem na odcinku outsourcingu było wezwanie byłych pracowników TVP , a obecnie pracowników LT na badania ich telewizyjnych kompetencji, które polegały na sklejaniu kartonowych modeli figur geometrycznych i próbie ich sprzedaży nie wiadomo komu i nie wiadomo po co.
Teraz na tapecie mamy konkurs na nowy zarząd TVP. W ramach jawności życia publicznego rada nadzorcza część konkursu utajniła i w ten sposób nie dowiedzieliśmy się nawet według jakich kryteriów odrzucono 25 z pośród 37 kandydatów. Potem staliśmy się świadkami sporu o to czy 12 równa się 15. Otóż rada nadzorcza najpierw ustaliła, że do kolejnego etapu przepuści 15 kandydatów, ale ostatecznie przepuściła tylko dwunastu. Dwóch proprezydenckich członków rady zażądało reasumpcji liczenia do piętnastu, w wyniku której rada nadzorcza w drodze głosowania ustaliła, że 12 to w telewizji publicznej 15. I szlus i matura z matematyki może radzie skoczyć.
Tak doszliśmy do jawnej części konkursu czyli przesłuchań owej dwunastki, która jest piętnastką. Do wysłuchania przesłuchań dopuszczono dziennikarzy, ale zabroniono im rejestracji wydarzenia tak w formie video jak i audio. Aż dziw, że nie posunięto się do zasłonięcia im oczu i zatkania uszu. Natomiast dwa dni po zastosowaniu tych restrykcji… pełny zapis video oficjalnie zamieszczono na stronach internetowych TVP. No i jak tu się dziwić, że spory procent widzów nie rozumie telewizyjnego przekazu? Ja to się dziwię, że ktokolwiek rozumie!
To jednak jeszcze nie koniec. Pomimo tego, że jak widać rada nadzorcza TVP może przegłosować wszystko, to jednak nie zdołała przegłosować składu nowego zarządu. Jak sama przyznała nie zdołała na skutek nacisku. Owym naciskiem, który nie pozwolił radzie nadzorczej skupić się i pracować był list Obywateli Kultury do pani premier. Obywatele zażądali odwołania z rady przedstawicieli ministrów skarby i kultury, powtórzenia konkursu (tym razem z jawnymi kryteriami oceny kandydatów) i uparli się (a to humaniści!), że 15 to piętnaście, a nie dwanaście. Członkowie rady się oburzyli i zagrozili Obywatelom procesem sądowym za próbę „podważenia niezależności organu” jakim jest rada nadzorcza.
Tak sobie myślę, że po tygodniu przerwy w obradach jaką rada dała sobie na odstresowanie opisanego nacisku wszyscy jej członkowie powinni podać się do dymisji. Dlaczego? No, bo ludzie, którzy nie mogą znieść nacisku pospolitego ruszenia jakim są Obywatele Kultury, którzy tak naprawdę mogą radzie skoczyć - niczym ta matura z matematyki - nie powinni zasiadać w składzie „organu”, którego (jak sami piszą) „niezależność jest gwarantowana ustawą”. No, bo jak ktoś nie ma charakteru to żadna gwarancja ustawowa w zachowaniu niezależności mu nie pomoże i co będzie z tą niezależnością „organu” jak na niego naciśnie jakiś inny „organ” też umocowany ustawowo albo nawet konstytucyjnie? No może być źle z niezależnością, więc lepiej dla przyzwoitości i własnego zdrowia się zdymisjonować.
