Z powstania partii ekonomiczno-bankowej Pana Petru ucieszą się studenci. To „nowe-czesne” ma być z uszczknięcia kasy bogatym. I nawet jeśli połowę z tej kupki rozkradną wodzowie, coś tam jeszcze zostanie na pomoc żakom.

Pamiętam Brusa. Mędrzec wyposażył nas – studentów filologii – w podręcznik, którego zapisów sam nie rozumiał. Ekonomia polityczna to był najgłupszy egzamin, który musiałem zdać. Wykułem się iluś tam socjalistycznych bredni i na kolejne pytania odpowiadałem jak leci. Pytający dłubał w nosie i z zainteresowaniem wpatrywał się w kolorową książeczkę opakowaną w gazety. Był podekscytowany, ani chybi oglądał pornosy. Ja też byłem, za drzwiami czekała moja dziewczyna.

Brus wyjechał z Polski i naciągnął potem Anglików, których zainteresowanie komunizmem jest od dawna tyleż znane co trudne do wytłumaczenia. Nie ma już wielu zasłużonych bredniarzy, ale niestety nowe kadry „ekonomistów” tak samo niekompetentnych jak i bezczelnych rosną.

Zabawowy Orłowski, któremu skończyła się synekura u Kwaśniewskiego, ale za to wyrosły kępki włosów nad czółkiem. Jest ich dwóch braci – jeden niszczy Polskę we Francji, za co żabojady nagradzają go najwyższymi państwowymi odznaczeniami. Drugi, sympatycznie zawsze uśmiechnięty, biega po telewizjach, bo redaktorzy zapraszają. Nikt tego gadania nie rozumie. Tłumaczy błędy nie do usprawiedliwienia i bierze kasę. Czy w końcu znajdzie się pała, która pogoni tych wszystkich sprytnych nieudaczników? Pytanie, zdaje się, retoryczne.

Znowu przyjdzie kolejna jesień, nie będzie liści. Ale zostaną ekonomiści. Pleni się to  bractwo przez pączkowanie. Bredzi, ale na stołkach siedzi. Ratunku! Teraz nawet, gdy liczyć możemy tylko na Pana Boga, oni coś tam ciągle liczą. Nie ma już przemysłu, a tabuny administratorów maszerują nie wiadomo po co tam i z powrotem – z domu do „pracy” i abarot. Komuniści przepijali Polskę, a teraz tajemnicą jest gdzie podziały się pieniądze za wpół darowane przybyszom ze świata zakłady przemysłowe, cywilną flotyllę i huty. Mieliśmy „bój w hucie”, a został nam „... w bucie”.

Inżynierowie, lekarze – wyjechali. Pętają się po kraju panowie Be i Pe i zakładają partie. Niedobrze się robi, gdy się ich słucha. Na szczęście jest internet i tasiemcowe ględzenie różnych gadomskich, antypolskie pomysły jabłońskich i jąkania żakoskopodobnych idą w próżnię. Próżność i megalomania zresztą dominuje. Bez odrobiny wstydu pchają się nadal rozmaite balcerowicze próbując spychać odpowiedzialność za swoje zbrodnie na innych. NIK jest nikim, prokuratura boi się nie wiadomo kogo i czego, a sędziowie drzemią jak odchodzące na szczęście prezydenckie małżeństwo. Więc „ekonomiści”pozostają bezkarni ze swoją mantrą.

        02.06.2015             Stefan Truszczyński

P.S.: Dowiadujemy się, że PŻM kupuje statki. Hura! PŻB – cisza przed burzą. A PLO? Gdzie się podziały Polskie Linie Oceaniczne? Ponoć marynarz chciał wręczyć osobisty list uciekającemu z wiecu Prezydentowi. To go pobili i zamknęli. BOR-owskie osiłki wreszcie miały co robić. Przez ulice stolicy przejeżdżają z rykiem kolumny rządowe. Zawsze na końcu mknie karetka. Gdzież oni się spieszą? Mleko się rozlało. Cassa-blanca. Proszę nie szaleć. Dreptanie w miejscu to specjalność dobrze wytrenowana. Byle do 6 sierpnia, a potem do października. I sio!

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl