Co jest nie tak z dziennikarzami albo co jest nie tak z wiadomościami w gazetach i w serwisach informacyjnych? A może wszystko jest w porządku? Może nasza ocena zależy od wieku? Nie od wieku XX czy XXI, ale od wieku biologicznego uprawiających dziennikarstwo?

Do takiego myślenia skłoniła mnie obserwacja wystąpień prelegentów w czasie konferencji Digital Journalism Day, zorganizowanej przez SWPS w Warszawie. Goście ze Szwecji, Ukrainy, Słowacji, czy z Wielkiej Brytanii przekonywali jak łatwo można dziś uprawiać dziennikarstwo online; trzeba tylko mieć w sobie entuzjazm i rozumieć nowe media. Uczestniczący w konferencji młodzi ludzie uznali ten punkt widzenia za swój, i na pytanie jednego z prelegentów (z Polski), czy dzisiaj są dobre czasy dla dziennikarzy, odpowiedzieli w zdecydowanej większości twierdząco. Tylko kilku starszych wiekiem (w tym i ja) miało odmienne zdanie. Różnica wieku decydowała o pojmowaniu kondycji dziennikarstwa. Tyle, że ta różnica wynikała również z odmiennych definicji przedmiotu tego pytania. Dla młodych ludzi, obecnych online na You tube czy na Facebooku, dziennikarstwo to każda forma wypowiedzi w sieci. Dla starszego pokolenia, dziennikarstwo to profesja, która wymaga spełnienia wielu koniecznych warunków, żeby można było ją nazwać dziennikarstwem. I nie chodzi tu o związki formalne z redakcją, ale przede wszystkim o wymogi warsztatowe i etyczne.

Na te sprawy zwraca uwagę w książce Informing the News profesor Uniwersytetu Harvarda Thomas E. Patterson. Patterson pisze o „zepsuciu” newsa, który często jest nieprawdziwy, a także stronniczy, negatywny i niepoważny. Za te błędy odpowiedzialni są dziennikarze, którym po prostu brakuje należytego wykształcenia. Tak oto dochodzimy do ważnego elementu systemu demokratycznego, jakim jest kompetentne dziennikarstwo oparte na faktach i wiedzy. Kiedy dziennikarzom brakuje wiedzy, to pojawiają się wiadomości fałszywe lub propagandowe.

Jeszcze bardziej krytycznie kondycję dziennikarstwa ocenia profesor Umberto Eco – od kilku dni doktor honoris causa Uniwersytetu Łódzkiego. Otóż Eco w swojej najnowszej książce Temat na pierwszą stronę przedstawia wymyślony (ale – jak sądzę – zakorzeniony w rzeczywistości) eksperyment medialny, polegający na preparowaniu fikcyjnej gazety, która miała udawać prawdziwą. Nie będę dokładnie opisywał całej intrygi, aby nie psuć przyszłym czytelnikom przyjemności z lektury. Na pewno rozpoznają w niej współczesne tabloidy oraz znanych im dziennikarzy.

W czasie konferencji prasowej z okazji otrzymania tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Łódzkiego Umberto Eco mówił o opóźnieniu gazet w stosunku do Internetu, o ich wadach oraz o korupcji dotykającej włoskich dziennikarzy i polityków. Jako pozytywny przykład działań dziennikarskich podał profesjonalne programy BBC. Dodał jednak, że ludziom nie zależy na dobrym dziennikarstwie, odbiorcy oczekują sensacyjnych treści.

Można by powiedzieć, że nic nowego nie odkryłem. Ale jednak są w tych trzech przekazach wskazówki dotyczące tego, co powinno być ważne dla dziennikarza: (1) wiedza oparta na dobrym wykształceniu; (2) prawda zamiast zmyślenia; (3) treści poważne zamiast sensacyjnych. Czy ktoś dzisiaj to kupi? Nie wiem. Wiem natomiast, że trzeba walczyć o to, żeby tak było. Bo jeśli tę walkę o czytelnika, słuchacza i widza przegramy, to „stare media” i „tradycyjne dziennikarstwo” przyjdzie nam pogrzebać jeszcze przed emeryturą.

Marek Palczewski

28 maja 2015

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl