Na tle, a czasem w cieniu wyborczej walki przed drugą turą wydarzyły się w światku medialnym rzeczy arcyważne.
Po pierwsze Tomasz Lis w swoim programie w TVP 2 powołał się na fałszywe konto na Twitterze córki jeszcze kandydata Dudy, by go skompromitować w oczach widzów/wyborców. Za pomyłkę przeprosił. Chcę wierzyć, że to jedynie niedotrzymanie dziennikarskich standardów, które jednak nie powinno mieć miejsca u doświadczonego dziennikarza mającego do dyspozycji rzeszę współpracowników. Natomiast kilka dni wcześniej też w publicznej TVP Info Jan Pospieszalski uraczył widownię sondą: „Czy zagłosujesz na kandydata popieranego przez WSI?”. W tym wypadku przeprosiła TVP, bo autor programu nic złego w tym nie widział, a nawet dalej utrzymuje, że o żadnego konkretnego kandydata mu nie chodziło.
Obaj panowie już wcześniej zasłynęli – delikatnie rzecz ujmując – brakiem obiektywizmu tak w prowadzeniu audycji jak i w doborze gości. To urocze przykłady na to jak wyglądałaby publiczna tv gdyby zrealizować niegdysiejsze (a niektórym ciągle chodzące po głowie) pomysły, by poszczególne programy TVP oddać różnym opcjom politycznym. Mielibyśmy wtedy całodobowe gale politycznego wrestlingu, co jako rodzimy format misyjny moglibyśmy sprzedawać zagranicznym kanałom… komercyjnym nadającym po godzinie 23.
Drugim ciekawy przypadkiem jest przymiarka do dyscyplinarnego zwolnienia z pracy Agaty Ławniczak. Wieloletnia dziennikarka publicznej tv, wiceprzewodnicząca związku zawodowego Wizja jako wyoutsourcingowana do agencji pracy tymczasowej Leasing Team na własnym przykładzie może pokazać światu pracy jak bardzo tymczasowa może być praca w takiej agencji. Firma Leasing Team w przesłanym do redakcji Radia Merkury e-mail wyjaśniający powody zwolnienia: "Pani Ławniczak narusza dobre imię firmy”. Rzecz w tym, że firmą, której dobre imię miała naruszyć w publicznych wypowiedziach Agata Ławniczak jest nie Leasing ale… TVP, której pracownikiem dziennikarka już nie jest, choć dla niej „świadczy usługi” jako pracownik Leasing Team. Jak dla mnie konstrukcja boska.
Trzecie ważne wydarzenie to przebieg konkursu na prezesa i członków nowego zarządu TVP. Najpierw w brew zaleceniom KRRiT rada nadzorcza odrzuciła pomysł jednoosobowego zarządu. Natomiast potem w drugim niejawnym etapie konkursu rada wyeliminowała Agnieszkę Odorowicz, dyrektor PISF, b. wiceminister kultury i autorkę ustawy o kinematografii, Jacka Wekslera, twórcę TVP Kultura i b. wiceministra kultury, oraz Roberta Kozaka, b. dziennikarza i szefa oddziału polskiego BBC, i b. szefa Wiadomości TVP. Otrzymali oni medialna ksywkę „ludzi kultury” ponieważ ubiegając się o posadę nie posiadali partyjnego zaplecza. Zaprotestowało SDP, zaprotestowali Ludzie Kultury (nie mylić z „ludźmi kultury”), a nawet prezydent Komorowski. Media zrobiły zadymę i podobno rada nadzorcza ma się zebrać ponownie, by pośpiesznie usuniętą trojkę znowu zaprząc do wózka.
Wszystkie te przypadki – no może niestety poza sprawą Agaty Ławniczak – bardzo wzburzyły media i to zarówno te z lewej jak i prawej flanki. W połączeniu ze zmianą w pałacu prezydenckim i nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi można powiedzieć, że nadchodzi optymalny czas na „awanturę” wokół mediów publicznych. Nasz ostatni Nadzwyczajny Zjazd uchwalił sporo żądań w kwestii gwarancji finansowania, niepartyjnego wyboru władz i gwarancji zatrudnienia dziennikarzy mediów publicznych. Szanowny Zarządzie Główny! Czas schować urazy, znaleźć koalicjantów po różnych stronach sceny politycznej oraz różnej maści światopoglądowej i ruszyć z ofensywą. Jest szansa na sukces. Bo jak nie teraz to kiedy? Bo jak nie SDP to kto?
