Telewizyjna debata na żywo dwóch kandydatów przed drugą turą wyborów to absolutny przebój. Nic dziwnego, że tę wisienkę na torcie chcieliby mieć wszyscy, więc do przeprowadzenia debaty na swoich antenach zgłosili się właściwie wszyscy. TVP, TVN, Polsat, TV Republika, TV Trwam no i jeszcze stacje radiowe itd.. Oczywiście każdy osobno.  Gdyby te oczekiwania zostały spełnione wszyscy otrzymaliby produkt nader nadżarty inflacją, zamiast hitu przypominający latynoską telenowelę lub wielorundową walkę bokserów na wyczerpanie.

Dodatkową atrakcją miała być debata zaproponowana i prowadzona przez Pawła Kukiza, politycznego konkurenta, który osobiście chciałby znokautować obu zawodników oficjalnie odgrywając rolę sędziego. Do realizacji tego pomysłu nie doszło, ale kto wie w czasach telewizyjnych show pewnego dnia i to zobaczymy.

    Ostatecznie debaty mają być dwie. Pierwsza przeprowadzona połączonymi siłami TVP i Polsatu. Szefostwo telewizyjnych stacji spotkało się ze sztabami wyborczymi, by ustalić formę debaty i… prowadzących. Niezła jazda. Sztaby wyborcze żądają wpływu na wybór prowadzących, a redakcje to akceptują. Ale jest coś jeszcze smutniejszego. Jest tym fakt, że wśród znanych telewizyjnych dziennikarzy nie ma osoby zasługującej na opinie w pełni zdystansowanej od bohaterów politycznego sporu, którą redakcje mogłyby wystawić, a politycy nie śmieliby bez narażenia się na śmieszność tego oprotestować. Ale się porobiło.

    W czwartek Wyborcza przeprosiła Grzegorza Brauna kandydata na prezydenta za to, że wcześniej zamieściła tekst, w którym stwierdziła, iż kandydat promuje faszyzm. Przeprosiny to wynik sądowego wyroku. Co ciekawe w sprawie owego tekstu zapadły dwa wyroki. Jeden oddalający pozew dotyczył publikacji w Internecie, a drugi nakazujący przeprosiny dotyczył publikacji w „papierze”. Tekst w oby wypadkach był ten sam. W jednym składzie sąd stwierdził, że nie ma podstaw by rozpatrywać sprawę w trybie wyborczym, a drugi skład uznał, że krytyczny komentarz dziennikarzy to „negatywna agitacja wyborcza”. Tę sprzeczność wyroków Wyborcza postanowiła rozpoznać bojem. Obok przeprosin znalazły się dwie strony tekstów dowodzących, że sąd nakazujący przeprosiny nie miał racji, co można interpretować jako dwie strony tekstów o tym, że ten drugi sąd miał rację.

    Ciekawe jaki wynik przyniesie zapowiedziany pozew prezesa TVP Juliusza Brauna przeciwko SDP. Prezes uznał, że jedna z uchwał ostatniego zjazdu wyrażającego „opinię, że prezes TVP SA Juliusz Braun powinien podać się do dymisji” zawiera nieprawdziwe i krzywdzące informacje. W obronie swojego dobrego imienia prezes publicznej telewizji, medium mającego stać na straży pluralizmu opinii w debacie publicznej, żąda od stowarzyszenia dziennikarzy (!), by to zdjęło ze swojej strony internetowej swoją… opinie. Jego zdaniem oczywiście nietrafną, ale ciągle przecież opinię. Ale się porobiło, a może się porobić jeszcze bardziej jak się nad sprawą pochyli Wysoki Sąd.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl