Jubileuszowy numer „Studiów Medioznawczych” 1(60)/2015 przynosi kilka interesujących artykułów dotyczących m.in. standardów profesji, tajemnicy dziennikarskiej, relacji pomiędzy dziennikarstwem a PR oraz kwestii naruszeń dóbr osobistych w publikacjach dziennikarskich.

Ze względu na moje osobiste zainteresowania uwagę zwróciłem przede wszystkim na artykuł dr. Bartosza Głowackiego „Internet jako źródło informacji dla dziennikarza – mijanie się z prawdą a etyka dziennikarska” (s. 21-32).

Autor artykułu podkreśla, iż obecnie w Internecie przechowuje się coraz więcej informacji odnoszących się do naszego życia. Jego zasoby są nieograniczone, powszechnie dostępne i stale aktualizowane. Mogą być zatem szeroko wykorzystywane przez dziennikarzy jako jedno z podstawowych źródeł informacji, co ma swoje zalety, jak i wady. Zbieranie informacji przez sieć odsuwa bowiem na bok tradycyjne metody. Ponadto w Internecie mamy strony wiarygodne, jak i takie, które mają problemy z rzetelną prezentacją faktów. Dlatego – jak pisze Bartosz Głowacki – dziennikarze powinni nauczyć się właściwej selekcji dostępnych zasobów.

Trudno nie zgodzić się z tymi stwierdzeniami, aczkolwiek problem selekcji informacji jest kwestią, która dotyczy również źródeł tradycyjnych. Jak obchodzić się z tymi zasobami i jak traktować źródła informacji (pod względem np. ich wiarygodności i rzetelności), wiemy chociażby z lektur amerykańskich dziennikarzy czy socjologów (m.in. J. Epsteina, H. Gansa, B. Kovacha, P. Manninga, C. Mathewsa, W.L. Riversa, T. Rosenstiela i J. Salzmana) - szkopuł w tym, że prace tych autorów w Polsce są wciąż słabo znane, a zasady etyczne zawarte w kodeksach dziennikarskich są skrótowe, nieanalityczne, pomijają studia przypadków, i na dobrą sprawę nie dają wiedzy niezbędnej do rzetelnego przeprowadzenia procesów selekcji i weryfikacji źródeł. Problem narasta, gdy przeniesiemy go na grunt Internetu.

Zdaniem Bartosza Głowackiego rozwój nowych mediów rodzi inne formy funkcjonowania samych mediów, a także pracy dziennikarza, choćby w zakresie gromadzenia materiałów. Autor próbuje przybliżyć tę tematykę i pokazać, jak dochodzi do łamania norm etycznych w kontekście prawdy; wskazuje, że jeżeli nie stosujemy się do zasad etycznych związanych ze zbieraniem informacji, to prowadzi to do publikowania fałszywych (nieprawdziwych) informacji.

Autor przypomina i krótko prezentuje podstawowe systemy etyczne, mające zastosowanie w dziennikarstwie: zasadę złotego środka Arystotelesa, utylitaryzm Milla i Benthama, imperatyw kategoryczny Kanta, pluralistyczną teorię wartości Rossa, zasadę sprawiedliwości Rawlsa i komunitaryzm. Głowacki omawia je w sposób przejrzysty i zrozumiały. To z tych zasad wynikają zapisy w kodeksach dziennikarskich, odnoszące się do prawdy, obiektywizmu, uczciwości, rzetelności, bezstronności, itd. Mimo, iż zasady są znane, to jednak dziennikarze często w swoich publikacjach mijają się z prawdą. Powodem jest to, że dziennikarze albo mają braki warsztatowe, albo podejmują niewłaściwe wybory etyczne. Na płaszczyźnie praktyki oznacza to niewłaściwe dobranie czy weryfikowanie źródeł informacji. Jak zatem – pyta autor – ułatwić pracę dziennikarzom?

Wydawać by się mogło, że klucz do odpowiedzi na to pytanie tkwi w edukacji dziennikarzy oraz w samokształceniu i w samoanalizie spornych przypadków. Taka byłaby moja odpowiedź w tej kwestii. Bez wysiłku własnego, bez porównywania źródeł, bez nauki umiejętności rozróżniania pomiędzy źródłami wiarygodnymi i niewiarygodnymi, bez umiejętności selekcji i czujności, by nie dać się zmanipulować informatorom (źródłom osobowym) i źródłom materialnym, nie mamy prawa oczekiwać, że nasze wybory będą słuszne. A co zrobić, żeby się tego nauczyć? Praktykować i czytać, naprawdę sporo czytać, a nie tylko pisać.

Bartosz Głowacki przedstawia cztery sposoby podejścia do zarysowanego wyżej problemu. Po pierwsze, do ustalenia tego, co jest etycznie dobre, a co złe, służą kodeksy etyki dziennikarskiej. Ale kodeksy są ze swojej natury zamknięte i mało elastyczne. Niektórych spraw kodeksy w ogóle nie poruszają, inne dają się intepretować na wiele sposobów, itd. Dodałbym, że zdarza się, że kodeksy i przepisy redakcyjne czasami są wobec siebie sprzeczne (np. w kwestii zakupu materiałów pochodzących z przecieków). Po drugie, Autor pisze, że elementy etyki dziennikarskiej znajdują się w prawie prasowym. Konkretnych przykładów Głowacki nie podaje. Ja jednak jestem wobec tej wskazówki sceptyczny, albowiem nie umiem zgodzić się z tezą, że prawo może definiować etyczne zachowania. Owszem, może na nie wpływać i może karać, ale nie stanowić zasady etyczne jako takie… Po trzecie, dziennikarze kierują się etyką sytuacyjną. Ale – tu podzielam wątpliwości Autora – skąd młodzi dziennikarze mają czerpać wiedzę, jak rozwiązywać sporne kwestie  etyczne? Jeżeli np. od starszych kolegów, to jakich wzorców – spytałbym – mogą oczekiwać od pracowników tabloidów? Jest jeszcze czwarte podejście, tak zwana etyka dylematów, ucząca na błędach innych. I to podejście wydaje mi się słuszne.

Co znajdujemy dziś w Internecie? Natłok informacji i pogoń za newsem. Trudno znaleźć – pisze Autor – kompromis pomiędzy szybkością i dokładnością. Dominuje trywialne i sensacyjne podejście do przekazu. Głowacki pisze: „Dzisiaj – według wielu – tym najlepszym i właśnie najszybszym źródłem stał się internet.” Do podstawowych źródeł w dziennikarstwie internetowym zalicza: zewnętrzne źródła informacji, agencje informacyjne, blogi, samodzielną pracę dziennikarską i dziennikarstwo obywatelskie. Upomniałbym się o źródła profesjonalne na Twitterze i Facebooku, które coraz częściej są pierwszym źródłem dla mediów. Oczywiście, problemem pozostaje selekcja i weryfikacja informacji znajdowanych w Internecie, ale o tym pisałem kilka akapitów powyżej.

Autor omawianego artykułu stawia pod znakiem zapytania wartość pracy tzw. dziennikarzy obywatelskich, anonimowych, niezatrudnionych w rozpoznawalnym medium, niemających doświadczenia dziennikarskiego, niezapoznanych z normami i zasadami etyki dziennikarskiej. Taka osoba – stwierdza Głowacki – „nie zdaje […] sobie sprawy z tego, że etyka dziennikarska jest niezbędna przy tworzeniu i przekazywaniu wiadomości”. Wymienia prawdę, obiektywizm, wiarygodność, oddzielenie informacji od opinii i komentarza (w gatunkach informacyjnych) – jako elementy konieczne do przygotowania poprawnej informacji. Dziennikarze obywatelscy „nie dostrzegają […] różnicy między obiektywizmem profesjonalnego dziennikarstwa a subiektywizmem mediów obywatelskich”. Wszystko to prawda, jednak podejście Autora jest idealistyczne, normą dziennikarską jest dla niego prawda i obiektywizm, ale cóż właśnie począć z subiektywistycznie opisującymi rzeczywistość dziennikarzami obywatelskimi i niezważającymi na prawdę dziennikarzami (?) wielu tabloidów? Brak wyraźnego rozróżnienia pomiędzy dziennikarzami profesjonalistami a osobami przygodnymi, piszącymi w Interencie (o czym dyskutowano podczas znakomitej Konferencji o statusie dziennikarza, zorganizowanej 14 maja przez Uniwersytet Warszawski), sprawia, że coraz mniej mamy „etycznego” dziennikarstwa, a coraz więcej dziennikarstwa sensacyjnego, szybkich „sound-bites” i plotek o celebrytach zamiast istotnych i wyważonych informacji.

Autor wymienia podstawowe zasady gromadzenia informacji: profesjonalne działanie (cytowanie, identyfikowanie źródła informacji); dokładność i wiarygodność; właściwą selekcja. Na tym etapie (gromadzenia informacji) wymieniłbym również weryfikację materiału, bo opracowuje się już informację zweryfikowaną, a nie przed jej zweryfikowaniem. Rację ma Autor, kiedy pisze: „Dziennikarski materiał musi […] zawierać dowody, potwierdzające prawdę stworzonego przez dziennikarza obrazu, wydarzenia czy sytuacji i musi wyraźnie sygnalizować konkretny gatunek dziennikarskiego produktu poprzez język, ilustrację, układ, odwołanie się do źródeł, itp.”. To credo powinno towarzyszyć każdemu dziennikarzowi, a nie tylko debiutującemu w zawodzie. Głowacki przytacza przykłady, że opieranie się wyłącznie na materiałach z Internetu prowadzi do formułowania fałszywych wniosków: dane Fundacji Maciuś o niedożywionych dzieciach w Polsce były oparte na niezweryfikowanych informacjach z Internetu, i okazały się fałszywe. Podobnie, jak nieprawdziwe informacje zawierał artykuł o obowiązkowych składkach OC dla rowerzystów. Takich spraw było dużo więcej, a problemem okazał się brak weryfikacji informacji, niemożność czy niechęć dotarcia do źródeł oryginalnych (np. w doniesieniach o wyroku wykonanym na wuju przywódcy Korei Północnej, polegającym na rzekomym rozszarpaniu go przez 120 psy myśliwskie). W konkluzji swojego artykułu dr Głowacki stwierdza, że normy etyczne obowiązujące w dziennikarstwie online powinny być podobne jak w mediach tradycyjnych, bo to właśnie one pozwalają „świadomie, etycznie i profesjonalnie poruszać się w otaczającym nas chaosie informacyjnym”.

Wezwanie do postepowania etycznego, coraz rzadsze w naszym dziennikarskim świecie, wydaje mi się ze wszech miar uzasadnione i potrzebne. Normy warsztatowe nie są oddzielone od norm etycznych. Warto o tym pamiętać w każdej sytuacji. Bartosz Głowacki napisał artykuł inspirujący do poszukiwań etycznych rozwiązań, pobudzający intelektualnie, i myślę, że przydatny zarówno dla studentów dziennikarstwa, jak i praktyków zawodu, a także dający możliwości polemiczne medioznawcom. W tytule artykułu zawarta jest sugestia, że będzie on analizą internetowych źródeł informacji dla dziennikarza. Niestety, tylko częściowo spełnia on swoje zadanie w tej kwestii, albowiem – moim zdaniem – całkowicie pomija lub traktuje zbyt pobieżnie takie źródła jak Twitter czy Facebook. O tych źródłach pisałem również na portalu SDP ( oraz w artykułach naukowych na łamach „Nowych Mediów” i „Dziennikarstwo i Media”), i wydaje mi się, że zasługują one na szersze potraktowanie niż uczynił to Autor omawianego przeze mnie artykułu. Trzeba pamiętać, że zarówno Twitter, jak i Facebook znalazły się rok temu wśród pięciu - sześciu, najpopularniejszych dziennikarskich źródeł informacji. To, na ile są one wiarygodne, na ile przydatne i potrzebne w pracy dziennikarza, powinno stać się przedmiotem dalszych badań.

15.05.2015

Marek Palczewski

Autor jest pracownikiem Katedry Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej SWPS w Warszawie.

 

Ps. Cały numer można przeczytać na:

http://sm.id.uw.edu.pl/Numery/2015_1_60/pelny.pdf

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl