„Człowiek zwany szatanem”, „Szatan z Piotrkowa”, „Potwór” lub po prostu - Trynkiewicz. Tak przez ostatnie lata media określały jednego z najbardziej znanych polskich przestępców.
Seryjni mordercy, gwałciciele, bestie, zwyrodnialcy, zbrodniarze, dewianci, zło. Te słowa najczęściej pojawiały się w prasowych publikacjach dotyczących Mariusza Trynkiewicza i pozostałych więźniów, którym w 1989 roku karę śmierci zamieniono na 25 lat więzienia, a w rezultacie po latach podarowano wolność.

Małgorzata Kłapeć, Anna Męzik i Matylda Siemaszko, studentki z Kryminologicznego Koła Naukowego IPSiR Uniwersytetu Warszawskiego postanowiły dokonać analizy treści doniesień medialnych dotyczących ustawy o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób, nazwanej przez media „ustawą o bestiach”.

Według studentek prekursorem pierwszego medialnego określenia „bestia” w kontekście sprawy  Trynkiewicza miał być Newsweek. Na okładce tygodnika z 17 września 2012 roku widzimy twarz w masce, jak u Hannibala Lectera i podpis: „Bestie wychodzą na wolność”.

Studentki wspólnie przeanalizowały 122 artykuły pojawiające się w materiałach prasowych. Do badań wybrały czasopisma spośród najlepiej sprzedających się w Polsce i skierowane do różnych grup odbiorców. W  gronie tym znalazły się Newsweek, Dziennik Gazeta Prawna, Fakt, W sieci i Gazeta Wyborcza.
Wnioski?

- Fakt w ok. 90 proc. pisał o samym Trynkiewiczu, a tylko w 10 proc. o samej ustawie – wylicza  Matylda Siemaszko. - Lepiej było z Gazetą Prawną, tam poświęcono czas głównie ustawie; w GW można powiedzieć - było po równo.

Dla Małgorzaty, Ani i Matyldy w mediach zabrakło jednak rzetelnego przekazu dotyczącego samej ustawy, natomiast media zrobiły z tematu show i w rezultacie głównym motywem poruszanym w prasie stał sam Trynkiewicz.

- Można było przeczytać jego życiorys, dowiedzieć się o przestępstwach, jakie popełnił, o jego ofiarach, życiu w więzieniu, a nawet zobaczyć na zdjęciu, jak wygląda obecnie. Wątek samej ustawy stał się poboczny – twierdzą studentki.

Małgorzacie, Ani i Matyldzie nie podoba się także kolokwializowanie i przeinaczanie samej nazwy ustawy.

- Ustawa dotyczy postępowania wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób – mówi Ania. - A prasa wymyśliła sobie: „Prawo dla bestii”, „Ustawę na bestię”, „Ustawę o zaburzonych”, „Ustawę pozwalającą na bezterminową izolację przestępców, którzy po zakończeniu kary mogą stanowić zagrożenie” czy „Ustawę o niebezpiecznych przestępcach”, no i tę słynną „Ustawę o bestiach”. To niebezpieczne, bo tak naprawdę większość społeczeństwa według dr Dagmary Woźniakowskiej - Fajst z INP PAN w dużym stopniu z mediów czerpie wiedzę o przestępczości czy zmianach w prawie. W publikacji Krystyny Daniel „Rola mediów w kształtowaniu społecznych opinii o sądach” możemy przeczytać, że dotyczy to aż 70 proc. ludzi.

Dziewczyny obserwują, które gazety sprzedają się najlepiej i w związku z tym, jakie treści trafiają do największej rzeszy odbiorców.

- Fakt najczęściej pisał o Trynkiewiczu, stąd powstało przekonanie, że ustawa ta jest ustawą jednego człowieka – mówi Matylda. - A warto zauważyć, że pierwsze doniesienia dotyczące tego aktu prawnego dotyczyły wyjścia na wolność kilkudziesięciu morderców. Tak naprawdę padło na Trynkiewicza, bo był pierwszy, ale pewnie gdyby w kolejce trafił się jakiś przysłowiowy Kowalski – teraz zapewne mówilibyśmy o innej osobie.

Dziewczyny mają uwagi do wybieranych przez dziennikarzy ekspertów, którymi w niektórych mediach bardzo łatwo dziś zostać.

- W tych medialnych przekazach można wyłapać wiele błędów, prawdopodobnie wynikających z niewiedzy wypowiadających się osób – twierdzi Matylda. - W rezultacie dochodzi do spłycenia tematu, np. mówi się o tej grupie: „seryjni mordercy” albo „pedofile”, podczas gdy nie jest to jednolita grupa, o której można by tak twierdzić.

Ania, Małgosia i Matylda widzą jednak światełko w tunelu.

- Plusem są publikacje głosów zarówno za, jak i przeciw ustawie. W mediach i społeczności zafunkcjonowało określenie „bestia”. „Bestia” pada nie tylko w tytułach, które mają przyciągnąć uwagę, ale i w samych artykułach, gdzie już użycie takich określeń nie jest konieczne. Z drugiej strony często pada też po prostu „Trynkiewicz”. To dobry znak, że tego człowieka nie określa się  już wyłącznie mianem szatana, bestii czy potwora. Może jesteśmy młode i naiwne, ale to jest człowiek. Nie zgadzamy się na określanie go „szatanem” czy „złem” - twierdzą studentki.


Małgorzata Kłapeć, Anna Męzik i Matylda Siemaszko z UW swoją analizę zaprezentowały podczas Ogólnopolskiej Konferencji Studencko-Doktoranckiej pt. „Izolacja osób stwarzających zagrożenie – rok po wejściu w życie tzw. ustawy o bestiach”.
Konferencja organizowana przez Koło Naukowe Prawa Karnego oraz Koło Naukowe Kryminologii Uniwersytetu Gdańskiego odbyła się 8 maja 2015 roku.


Izabela Małkowska

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl