Telewizja publiczna znów zwalnia. Odkąd pamiętam, zawsze zwalniała. Od lat restrukturyzuje się i pozbywa się kolejnych pracowników. Czy już wkrótce ostatni zgasi światło?
Nie wierzę w reformę telewizji publicznej. Nie wierzę, że będzie z nią lepiej. Nie wierzę, że coś dadzą protesty i strajki. Nie wierzę, że wzrośnie ściągalność abonamentu. Wierzę, że już nikomu na niej nie zależy.
Od wielu lat ubywa etatowych pracowników TVP. W latach 90. ubiegłego wieku było ich ponad 6 tysięcy. Byłem jednym z nich. W 2008 r. na etacie TVP zatrudniała 4597 osób, pod koniec 2014 r. - 2891. Wkrótce zwolnienia ma otrzymać następna grupa 89 osób, tym razem zwalnianych poprzez dziwaczny twór pośredniczący pomiędzy pracownikami a TVP, czyli firmę outsourcingową Leasing Team. Znowu pojawia się motyw ekonomiczny, tłumaczenie, że Telewizja nie potrzebuje tylu ludzi, że musi oszczędzać, że zamówień jest mniej, itd. Od lat ta sama śpiewka dla łatwowiernych. Bo jak to było możliwe, że w latach 90. dziennikarze i wszyscy, którzy byli w telewizji, mieli co robić, że można było ściągać abonament w około 80 procentach (dziś 8 procent!), że zarobki średnie w oddziałach regionalnych były wyższe niż obecnie! Przecież za te procesy gospodarcze, restrukturyzację TVP, za braki abonamentowe ktoś odpowiada! Ktoś, kogo można dokładnie wskazać palcem: minister skarbu, jako właściciel TVP, zarządzające firmą kolejne zarządy i ich prezesi oraz Rady Nadzorcze, które nie powtrzymały katastrofy finansowej oraz pozwoliły na stabloidyzowanie telewizji, wreszcie KRRiT, która współodpowiada za dystrybucję środków finansowania mediów publicznych i za rozliczanie treści programowych w realizacji tzw. misji publicznej. Kto ich i kiedy rozliczy za zapaść mediów publicznych w Polsce?
Bo jaki jest stan na dziś: upolitycznione, pozbawione znaczenia, słabe ekonomicznie, niewypełniające misji i w dużym stopniu stabloidyzowane, bez koncepcji rozwoju na przyszłość, media publiczne oczekują społecznego wsparcia. Tylko kto miałby im pomóc, kto miałby przywrócić im dawną wielkość, kto miałby zatrzymać falę zwolnień pracowniczych? Nikt nie jest tego w stanie zrobić, nikt spośród tych, którzy od lat rządzą lub mają wpływ na telewizję publiczną. Potrzebna jest zmiana środowiskowa, pokoleniowa i mentalna. Niektórzy mówią: należy zaorać Woronicza. Tak radykalny nie jestem, ale jakiś środek na chwasty na pewno by się przydał.
Marek Palczewski
1 kwietnia 2015
