Setnie ubawił mnie onegdaj Kutz, Kazimierz, reżyser na emeryturze. Śląski myśliciel powiedział wówczas „Wyborczej”: „Katolik ma wygodę, bo może iść do spowiedzi, przeto grzech przychodzi mu łatwiej, bo pokuta łatwiejsza. Nam, agnostykom, nie jest tak lekko”.

No proszę! Wreszcie zrozumiałem dlaczego tak się męczy Aleksander Kwaśniewski (też deklarujący się jako agnostyk) i paru innych.

Ale niepotrzebnie chłopaki tak się umartwiacie na sucho. Ogłoście swoje grzechy w „Wyborczej”, porozmawiajcie o nich w „Polityce” lub udzielcie szczerego wywiadu np. w TVN (póki jeszcze jest!).

- Waliłem konia w łazience!

- No, ale po co on tam wlazł!

Zawsze można znaleźć usprawiedliwienie i wymierzyć łagodny wyrok. Np.: nie będę jadł cytrusów z Kuby, ani z Wenezueli, bo tam też coś niedobrego się dzieje. Pan minister Sawicki chwali się dobrymi wynikami rolniczego eksportu, choć zapomina dodać, że to wskutek wzrostu re-eksportu. M.in. cytrusów, których przecież nie uprawiamy. Za to fałszywą propagandę jak najbardziej.

W dynamicznym serialu Patryka Vegi „Służby specjalne” uczą nas, jak kłamać bez okazywania tego. Wystarczy zamontować sobie w bucie pinezkę pod stopą i przyciskać kopyto, gdy pada niewygodne pytanie. Wariograf – wariuje.

Pożyteczny więc to film. Przydatna nauka. Np. gdy zeznajemy w Urzędzie Skarbowym. „Służby” przy nich kaszka z mleczkiem. Sypią się kary, jak teraz w polskich sądach. Pomówieni i obśmiani żądają np. od biednego dziennikarzyny 10 tysięcy! Mało! 100 tysięcy! Najlepiej od razu dać mu w łeb, pobierając uprzednio opłatę za trumnę. Cienko będziecie piszczeć upierdliwe pismaki. Żadne związki zawodowe ani partnerskie was nie obronią! (SDP – też cienko przędzie).

Na literę „A” jest również ateista. Wali taki pięściami w piotrową bramę nie bacząc na innych grzecznie czekających w kolejce. Krzyczy: - Ja muszę natychmiast do Pana Boga. Więc św. Piotr chcąc nie chcąc idzie do szefa i mówi: - Taki jeden rozrabia, mówi że on musi być natychmiast przyjęty. A w dodatku wrzeszczy, że jest ateistą. - To powiedz mu, że mnie nie ma – pada odpowiedź.

Z każdej (prawie) trudnej sytuacji można znaleźć polubowne wyjście.

- My tobie – Poroszenko - nie zabierzemy fabryk czekolady i stoczni – ale ty daj nam za to Donbas. Bo Krym już mamy.

Propozycja padła, nie wiadomo jeszcze czy proponujący też.

Jak Bóg nie da, to może u nas czekoladowy orzeł pokona białego. Będzie powód, by przez kolejne 5 lat wznosić płaczliwe modły. Może wówczas wyłoni się zza chmury gniewny Stworzyciel Świata: „Agnostycy, ateiści – radźcie sobie wreszcie sami!”.

Po angielsku: help yourself!

Potem nas wyrzucą z NATO, z Unii i bez fabryk, hut, bez floty i armii zostaniemy – gołodupcy – na lodzie!

Pinezka nie pomoże!

14 III 2015 Stefan Truszczyński

P.S.: Specjalne podziękowania dla Balcerowicza, Bieleckiego, Belki, Buzka – Tuska i jeszcze pary innych. Nie znam adresów, bo oni przecież w jakimś raju (…podatkowym). 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl