Program „Skandaliści” zdjęto z anteny Polsat News przede wszystkim dlatego, że kara, jaką może nałożyć na stację Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji po programie z Jerzym Urbanem nawet dla bogatej firmy bywa dotkliwa.

Przekonała się o tym telewizja TVN, gdy za popisy Kuby Wojewódzkiego, w którego programie miniaturowe polskie flagi były wkładane w atrapy psich odchodów, zapłaciła 471 tysięcy złotych kary. Nie pomógł Sąd Najwyższy, który nie docenił rangi dowcipu tego „happeningu”. A Krajowa Rada stwierdziła, że - zgodnie z prawem - "audycje nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym".

Czy Jerzy Urban w szatach biskupich z papierosem w dłoni, gloryfikujący lata komuny i opowiadający dowcipy o pedofilii wśród kleru zostanie oceniony podobnie? To prawdopodobne, bo przecież nie on sam wprosił się do studia, a o jego zaproszeniu wiedziała nie tylko prowadząca kontrowersyjny program Agnieszka Gozdyra.

Niestety, w pogoni za reklamami i oglądalnością – a tę, podobno, odcinek z Urbanem miał bardzo wysoką, „Skandalistów” może wkrótce zastąpić inny szalenie kontrowersyjny twór medialny. Być może jego scenariusz już powstaje, bo zawsze znajdą się widzowie spragnieni występów, których poziom woła o pomstę do nieba. A jeśli oglądalność dopisze, będą i reklamodawcy zainteresowani „satyrycznymi” popisami na wizji.

Miejmy jednak nadzieję, że ewentualni następcy „Skandalistów” nie wykorzystają ponownie rzecznika stanu wojennego i będą emitowani późnym wieczorem lub nocą. Najlepiej w jakiejś niszowej stacji. Na razie Polsat ani Polsat News zdjętą audycją się nie chwalą. Na ich stronach internetowych trudno znaleźć jakąkolwiek informację o niedawnej decyzji władz telewizji.

Inaczej postępuje brytyjska BBC. Pisze na swej stronie o zdjęciu odcinka „Top Gear” z powodu zachowania kontrowersyjnego prowadzącego Jeremy’ego Clarksona i jego konfliktu z producentem audycji. Oczywiście Clarkson to nie Urban ani Gozdyra, więc podobnego wstydu jak po emisji „Skandalistów” nad Tamizą nie ma. W dodatku do piątku już ponad 350 tysięcy widzów podpisało petycję do stacji BBC, prosząc o powrót popularnego Clarksona na wizję. Mam nadzieję, że redaktor Gozdyra (a tym bardziej były rzecznik Jaruzelskiego) tylu obrońców nie znajdzie. Petycja zakochanych widzów bowiem wiele znaczy, a nie należy zbyt szybko przerywać urlopu, który ciężko pracującej redaktor od dawna się należy.

Ewa Łosińska

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl