Dno dna. To tak to wszystko wygląda? Naród jeśli dokuma to sobie, jeśli do ludzi dotrze co zobaczyli w telewizyjnym serialu „Służby specjalne” Patryka Vegi – to mają prawo się przestraszyć. I to solidnie.
Niby wiadomo, że tajne służby – chyba w każdym kraju – robią co muszą, albo co im się każe – brutalnie i bez skrupułów. No, ale że aż tak okropnie to wszystko wygląda!? Tego chyba przeciętny człowiek nie jest w stanie pojąć.
Już nawet rynsztokowy język, ta cała kloaczna otoczka przestaje po chwili szokować jeśli zważyć z czym, a jeszcze bardziej z kim mamy doczynienia. Jest tu jednoznaczne odniesienie do prezydenta naszego kraju, do szefa wielkiego rolniczego związku, pokazuje się likwidatora służb specjalnych oraz szefa tychże służb, a także oglądamy innych bardzo łatwo rozpoznawalnych redaktorów i redaktorków: o ten np. opisywał brudy w chłopskiej partii ludzi paradujących w białoczerwonych krawatach. Oczywiście wiadomo o kogo chodzi, pracuje dalej w czołowej opiniotwórczej gazecie. Vega pokazuje, że służby nie mają problemu z wykorzystywaniem tego typu „redaktorów”. Dalej mamy znane z najnowszej historii przykłady otrucia ludzi, nawet parlamentariuszy, eliminowania niewygodnych. A więc trucizna, pobicia, kule, powieszenie.
To oczywiście tylko fabułka filmowa, niby fikcja, ale w końcu są to historie mocno osadzone w dobrze znanych wszystkim i ciągle jeszcze żywo przeżywanych realiach ( tak na marginesie warto sobie uświadomić, że dochodzenie w sprawie śmierci gen. Papały trwa już 17 lat). Wszystko dzieje się tu i teraz. Oczywiście jesteśmy już - kinomani i telewidzowie – po doświadczeniach z oglądania fabuł amerykańskich, angielskich i innych gdzie również nie oszczędza się głów państwa, premierów, parlamentarzystów oraz różnych „kgb” i „cia”. Ale tamto jest daleko. A tu mamy własne mordy, własną mafię i – wypisz wymaluj – „mafię” zwalczającą ponoć inne gangsterskie organizacje. Wszystko – brud, układ i zgroza. I my w tym żyjemy!
Reżyser zawodowo się sprawdza. Jest jak sztylet. Wybrał ohydne pyski, bo tylko takie mogą przekonywać co do realności przedstawianych czynów. Płynie to wszystko ściekową rurą, w dodatku podawane w tempie strzelającego karabinu maszynowego z naturalistyczną, prymitywną, ledwie zrozumiałą dykcją przestępczego środowiska. Może i dobrze, że nie wszystko czytelnie do ucha dociera. Połowa słów umyka. Bo to chyba film, który powinien być dozwolony od lat trzydziestu a może i więcej.
Nawet nie chodzi o to, że „głupi – głupia” może szukać tu inspiracji do naśladowania. Że w głowach amatorów przygód zrodzi się pożądanie podjęcia takiej właśnie pracy. Chodzi o to, że straty psychiczne, etyczne, moralne mogą być okropne. Niech wymądrzą się w tej kwestii psycholodzy i socjolodzy. Gołym okiem i uchem – widać, słychać – że sukces rozrywkowy tego serialu (a w domyśle i kasowy) może kosztować sporo w bilansie społecznym. Wszystkich i pojedynczego człowieka: dycha za bilet (w złotówkach) a potem dycha wyroku w sądzie (mierzona w latach odsiadki).
Napisałbym panu Vedze równie sensacyjną propozycję (ja, albo kto inny), bo warto by ten twórca dawał ostro dalej. Może jednak nie wybierałby terenu akcji w naszym kraju, albo przynajmniej nie współcześnie, bo aż trudno uwierzyć, że to wszystko możliwe jest u nas. W sumie straszne bagno. Jeśli jednak celem filmu i serialu było przestraszyć i potrząsnąć to się chyba udało.
10.03.2015 Stefan Truszczyński
P.S. Minęło 25 lat jak z bicza strzelił, albo jak „w pysk dał” – co lepiej pasuje do „służb”. Przewinęło się tego towarzystwa od cholery i trochę. Jeden sobie w brzuch strzelił … z karabinu, drugi miał bursztyn i złoto a teraz kibluje wydobywczo, inny uciekł za morze, a jeszcze inny ponoć sam się powiesił. Dołączyliśmy do Europy. Wolna ręka rynku i wolna amerykanka. Czy pan Vega rzeczywiście uświadamia nam jak to u nas jest. Czy tylko straszy? Czy odgrzewa mit służb specjalnych pokazując, że wszystko mogą bezkarnie zrobić i lepiej z nimi nie zadzierać? Co z tym zrobimy dalej? Przywódcy biegają na krótkich nóżkach. Gorączka wyborów w pełni. A tu ta sama krótka kołdra. Aby jednemu było ciepło zmarznąć musi inny. Tym bardziej, że wielu zakrywa sobie szczelnie głowę by nie widzieć i nie słyszeć co się dzieje.
