Finansowanie społecznościowe, czyli tzw. crowdfunding rośnie w siłę. Wystarczy ciekawy projekt i dostęp do sieci, by zebrać pieniądze od nieznanych osób i sfinansować swój pomysł. Zarówno w Europie, jak i na innych kontynentach korzystają z tego także dziennikarze. Aby skorzystać z takich form finansowania, warto znać obce języki. Bo np. portal Sparker.de, który pomaga zbierać dziennikarzom potrzebne fundusze, jest dostępny w wersji niemieckiej i węgierskiej. Dzięki niemu powstał np. świetnie radzący sobie internetowy magazyn Krautreporter.
Także CORRECT!V, niemieckie centrum dziennikarskie, uruchomiło platformę (https://crowdfunding.correctiv.org), która zbiera fundusze dla dziennikarzy realizujących ciekawe projekty. Ponadto, tym, którzy na takie cele przekazują fundusze, CORRECT!V pomaga skorzystać ze zwolnień podatkowych. Co ważne, już w 2015 platforma ma stać się forum międzynarodowym i być dostępna w kilku językach. Z kolei Goteo (goteo.org) to platforma hiszpańska (dostępna także w języku angielskim, francuskim, baskijskim i katalońskim), która promuje projekty związane z „otwartym, opartym na rzetelnej informacji społeczeństwem”.
Tu fundusze są przekazywane zainteresowanym, jeśli uda się osiągnąć minimalny poziom finansowania danego projektu. bdquo;Datki” na dziennikarskie pomysły i śledztwa zbiera także Yournalism – holenderski portal internetowy. Tu promowane są tematy społeczne, którymi znane media zajmują się niechętnie i rzadko. Szefowie portalu pomagają też odpowiednio sformułować temat ostatecznego projektu i zbierać fundusze na jego sfinansowanie, gdy plan pracy jest już gotowy.
Podobne internetowe źródła funduszy dla dziennikarzy istnieją w Ameryce Południowej (np. Idea.me) czy nawet w Afryce (JumpStart Africa). W Ameryce Północnej działa od 2014 roku Uncoverage.com, a o zasadach publicznych zbiórek od internautów można poczytać na stronie ijnet.org (International Journalism Network) – czyli w gronie międzynarodowej społeczności mediów, która na bieżąco odnotowuje wszelkie nowe platformy tego rodzaju i dzięki takim informacjom sugeruje, jak znaleźć „sponsora” ciekawych dziennikarskich projektów.
