Leszek Miller, choć mały, wygląda dobrze. Gdyby go postawić obok Andrzeja Nowaka lub Adama Jarubasa wyszedłby na kurdupla. Ale o wzroście, choć było ostatnio o tym trochę, za wiele mówić nie wypada. I tak mali szybciej przebierają nogami i chyba więcej robią, bo „duzi” niosą swoją wieżę  męczy się okrutnie i co rusz muszą poleżeć by odpocząć.  A szezlongów na powszechnym wyposażeniu brak. Tak czy owak (kiedyś się dodawało: zawsze Nowak) może będziemy mieli więcej tych dłuższych.

   Na razie Pan Miller chce nas zadowolić Ogórkiem. Kobitka ładna, może trochę za chuda. Ale od początku pokrzykuje dzielnie. Na domiar złego dla SLD postanowiła być samodzielna i samorządna (prawie jak Solidarność), co wywołało najpierw zdziwienie a potem złość patrona. Ogórek mówi młodzieży: to dzieci elity zabierają wam pracę (elity na którą notabene SLD stawia, bo to przecież uwłaszczona nomenklatura). Po uświadomieniu młodzieży pani Ogórek szybko znika z planu. Widać, że podobnie jak miłościwie panujący Pan Komorowski pytań się boi.

    Miller się cierpko uśmiecha. Podobnie jak wtedy, gdy mu żona ubrała się w erotyczną kieckę na spotkanie z cesarzową. Tak naprawdę nikt by tego nie zauważył, gdyby nie złośliwy i bystry korespondent Agence Presse, który wysłał żartobliwą depeszę do Paryża. Tamci dali to w świat i zaczęło się nabijanie z biednej premierowej w Polsce. Bo u nas już tak jest, że nie ważne co nasi piszą – no ale jak już przyjdzie to z Paryżewa lub innego Londyniszcza to wtedy zauważa się, że ktoś ma brodawki na gębie, łapie sekretarkę za tyłek lub jest bździągwą albo kmiotem.

    Jak się rozwinie zabawa Pana Millera z Ogórkiem nie wiem. Może tym razem siwiutki ekspremier się rozwiedzie albo też uściska z powrotem z Kwaśniewskim (w co zresztą wątpię!). Nowalijek będzie wkrótce wiele. Wykopki się zaczną. I chociaż metro w Warszawie do lata nie ruszy, śniegi nad nim spłyną i byle go tylko nie zalały. Zawsze myślałem, że bezpieczniejszy byłby most nad Wisłą niż głęboki (bardzo!) przekop pod rzeką. Jeśli zważyć na ostro spadającą w dół Tamkę, a potem jeszcze dołowanie pod głęboką na 4-5 metrów rzeką – to chyba podróżując metrem na Pragę lecieć będziemy w wagonikach na pysk. Ale może się mylę. Zobaczymy (… latem albo i później). Nasza prezydent miasta myli się nawet w krótkiej zapowiedzi swojej przyjaciółki. Może niech czyta z kartki jak jej partyjny kolega. Zresztą trudno sobie tak ze wszystkim poradzić. Przekonał się o tym Pan Tusk gdy „podskoczył” handlarzom dopalaczami i przegrał. Może mu lepiej pójdzie w Brukseli. Choć nie bardzo się na to zanosi. A nawet dość czarne są perspektywy tej „prezydentury”. Donoszą nam korespondenci (a przecież zachodnim wierzymy), że Pani Bieńkowska niezadowolona ze współpracowników. Tyle, że tam nie da się brutalnie wyrzucić czynownika z dnia na dzień – jak zrobiła to Kopacz z Sulikową.

    Żal mi Iwonki, bo skutecznie (może niestety) zabiegałem przed laty o jej etat w telewizji, gdy surowi kadrowi nie chcieli zaliczyć jej stażu. Uważałem, że to zdolna bestyjka. Okazuje się, że do wszystkiego. Ale nie jest źle. Groziła nam Pani Grodzka, Pani Środa, Szczuka, ciągle w ataku jest Pani Wanda Nowicka – a tu Ogórek. No proszę! Śliczna blondynka. Jeszcze nam chyba coś powie. Musi się wciągnąć. To chyba każdy rozumie.

    Boże jak ja lubię te kobiety. Dobrze, że nie skończyło się na parytecie: robotnicy do fabryk (bo przecież reindustrializacja będzie!), studenci do szkół (wyższych, niższych, nawet zupełnie lichych), a kobiety? Kobiety do władzy. Będzie gut! Ja wohl!


        19 II 2015                    Stefan Truszczyński

P.S.: Podobno jeszcze zgłasza się Pan Zych. Panie Marszałku niech Pan jeszcze poczeka. Panie i młodzież mają dziś pierwszeństwo.

 

   

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl