„Wyrażamy ubolewanie z powodu incydentu, do którego doszło w programie <<Z dnia na dzień>> w TVP Info” poinformował rzecznik prasowy TVP. Rzeczywiście wyrazy ubolewania są jak najbardziej na miejscu, ale… hmmm.

Incydent wyglądał tak. Prowadzący program Jarosław Kulczycki zapytał zaproszonego jako gościa Łukasza Warzechę o ocenę wystąpienia Andrzeja Dudy na konwencji PiS. Warzecha porównał to wystąpienie z wystąpieniem Bronisława Komorowskiego na Radzie Krajowej PO w dniu poprzednim. Jedno jawiło mu się jako najnowsze Porsche, a drugie jako stary Polonez. Wtedy Kulczycki zapytał Warzechę czy bierze pieniądze za udział w kampanii jednego z kandydatów. Warzecha wyszedł ze studia.

Nie sympatyzuję z poglądami Łukasza Warzechy, ale skierowane do niego pytanie było kuriozalne. Nic tylko ubolewać. Niestety rzecznik TVP Jacek Rakowiecki dodał coś jeszcze: „Niestosowne pytanie zadane przez Jarosława Kulczyckiego, a także jego zbyt emocjonalne zachowanie w rozmowie z Łukaszem Warzechą było jednak próbą znalezienia ekwiwalentu dla dalekiej od obiektywizmu retoryki red. Warzechy”. Oj będzie miała publiczna telewizja kłopot z „obiektywną retoryką” gości. W poniedziałkowej „Wyborczej” Paweł Wroński napisał o wystąpieniu prezydenta RP „wygłosił przemówienie, po którym nawet krzesła ziewały”. Chyba też się nie nadaje do posadzenie przed kamerami TVP Info.

W odpowiedzi na ów „incydent” Gazeta Polska Codziennie zlustrowała Kulczyckiego. Okazało się, że jego ojciec (nie on) należał do ORMO, a on sam do „reżimowego” ZHP. Martwię się o mojego syna, bo jego rodzice oboje należeli do tej „reżimowej” organizacji (ZHP oczywiście nie ORMO). Szczepowy jego matki był powstańcem warszawskim, a mnie na kursie instruktorskim szkolił członek Szarych Szeregów. Nawet dziś, po 40 latach płonę ze wstydu gdy o tym pomyślę.

W kilka dni po tym gdy Warzecha wyszedł ze studia opublikowano wyniki badania wykonanego przez TNS Polska. Według sondażu najrzetelniej o wydarzeniach w kraju i na świecie informuje TVP 2 (82 proc.), potem TVP 1 (81 proc.), TVN (80 proc.) i Polsat (79 proc.). Równie zbliżone i wysokie są oceny wynikające z odpowiedzi na pytanie o „prezentowanie zróżnicowanych poglądów, opinii i stanowisk” oraz „niezależność polityczną” tych stacji.

Jest też inny sondaż. 45 proc. Polaków jest przeciwne płaceniu abonamentu radiowo – telewizyjnego. Zdecydowanych zwolenników płacenia jest zaledwie 5 proc., a następne 33 proc. odpowiada „raczej tak”. W tej sytuacji nawet jeśli tegoroczne wybory przyniosłyby zasadnicza zmianę, a w konsekwencji późniejsze zmiany w KRRiT, to TVP zmieni się o tyle o ile. Może kto inny będzie zadawał pytania w studiu (czy na pewno inne?) i kto inny będzie z tego studia w trakcie programu wychodził, ale nic nie przerwie procesu komercjalizacji biedniutkiej publicznej. Dlaczego? A dlatego, że jak widzimy obecna koalicja jest niezdolna do wprowadzenia opłaty audiowizualnej, a PiS też się do tego nie pali. Były członek KRRiT a obecnie posłanka PiS Barbara Bubula w wypowiedzi dla Forum Dziennikarzy przyznała, że jej partia obawia się oskarżeń „o próbę wprowadzenia nowego podatku”.

Przy takim podejściu i przy takich wynikach sondażu zapewne nikt nie pokusi się o zmianę sytuacji ani przed wyborami, ani po nich.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl