„Wisisz mi flaszkę za tego Pulitzera, którego dostaniesz” – powiedział jeden z informatorów do Piotra Nisztora, autora książki „Jak rozpętałem aferę taśmową”, nagrodzonego 15 tysiącami złotych w kategorii Watergate za najlepszy tekst w dziedzinie dziennikarstwo śledcze w konkursie SDP. Sęk tylko w tym, że według wszelkich znaków na niebie i ziemi nie jest to dziennikarstwo śledcze.

Piotr Nisztor znany jest jako dziennikarz, który wszedł w posiadanie tajnych nagrań polskich polityków, dokonanych w warszawskich restauracjach. Nagrania ujawnił tygodnik „Wprost”, za co jego zespół (konkretnie siedem osób) otrzymał nagrodę w kategorii News w konkursie Grand Press 2014. Afera podsłuchowa – jak wiadomo – ujawniła skandal polegający na nagrywaniu najważniejszych polityków w państwie bez ich wiedzy. Treść rozmów okazała się ostatecznie mniej istotna niż sam fakt podsłuchiwania prominentnych polityków. Do dziś jednak nie dowiedzieliśmy się, kto naprawdę nagrywał, kogo, ile było tych nagrań, i w jakim celu. Te pytania nadal pozostają otwarte. Zespół „Wprost” otrzymał wyselekcjonowane nagrania podobno od jakiegoś biznesmena (inne hipotezy: od ABW, BOR, innych służb), opracował je i opublikował. Ostatecznie można by tę część pracy dziennikarskiej określić jako tzw. dziennikarstwo śledcze interpretacyjne. Termin ten został wprowadzony przed dwóch amerykańskich medioznawców, a zarazem dziennikarzy, Billa Kovacha i Toma Rosenstiela, zaś pierwowzorem była słynna afera Pentagon Papers. Wybuchła ona w 1971 roku, kiedy „New York Times” opublikował część rozpisanego na 7 tysięcy stron tajnego raportu o zaangażowaniu Stanów Zjednoczonych w działania zbrojne w Indochinach w latach 1945-1967. Tajny dokument został dostarczony dziennikarzowi NYT przez Daniela Ellsberga z korporacji RAND, a następnie przez ponad miesiąc weryfikowany i opracowywany przez kilkoro dziennikarzy nowojorskiego dziennika. Tak wygląda solidne śledztwo dziennikarskie nazywane „interpretacyjnym”. Jak długo opracowywał materiały zespół „Wprost”? Mniejsza o to, na pewno jednak nie było to klasyczne śledztwo dziennikarskie, i słusznie zakwalifikowano ten materiał w konkursie Grand Press do kategorii newsów. Tymczasem w konkursie SDP Nisztor (nawet nie zespół „Wprost”) otrzymał nagrodę Watergate, czyli jak gdyby za dziennikarstwo śledcze.

W definicjach mówiących o tym, co jest dziennikarstwem śledczym wymienia się 4-6 elementów składowych, ale podkreśla szczególnie jeden, bez którego ono nie istnieje: własną pracę dziennikarza. Tymczasem w uzasadnieniu jury konkursu SDP usłyszałem, że nagroda należy mu się - cytuję:  Za dotarcie do nagrań obrazujących kulisy polskiego życia polityczno - biznesowego oraz przekazanie ich do publikacji odsłaniających patologie, które wstrząsnęły opinią publiczną. Za powstałą w wyniku śledztwa dziennikarskiego książkę „Jak rozpętałem aferę taśmową”. Otóż sam Nisztor pisze, że to informatorzy dotarli do niego, a nie on do nich (strona 11 i następne), czyli to oni go wybrali na posłańca złych wieści (choć może dla nich dobrych) i dostarczyli materiały z tak zwanymi „hakami”. To jednak nie dyskwalifikuje jego roli, bo przecież większość dziennikarskich śledztw od tego się zaczyna, że informator przychodzi do dziennikarza, a potem też pomaga, czy ukierunkowuje. Ale w tym przypadku ten akt nie rozpoczynał żadnego śledztwa dziennikarskiego i na tym polega różnica, czyli jak mówią Amerykanie it makes a difference. Po drugie, wspomniana książka nie powstała w wyniku dziennikarskiego śledztwa, tylko raczej opisywała działania dziennikarza w trakcie ujawniania treści podsłuchów i prezentowała konsekwencje ich publikowania. Zatem jest ona po prostu zapisem reakcji na publikacje w tygodniku „Wprost”.

Nie chcę być niesprawiedliwy wobec Piotra Nisztora, jednak wydaje mi się, że nie w tej kategorii powinien startować (może należałoby zmienić zakres kategorii?), a jeżeli już jury SDP chciało docenić sam fakt ujawnienia tych nagrań, to dlaczego zapomniało o pozostałych dziennikarzach „Wprost”, którzy pisali o tej aferze?

W sumie wyszło na to, że Pulitzera można zdobyć bardzo łatwo, bo za nagrania „kupione” za przysłowiową flaszkę. Oczywiście, trzeba wiedzieć z kim pić…

Marek Palczewski

5 lutego 2015

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl