Media żyją głównie lub w dużej mierze z reklam. Czy jednak na pewno muszą przyjmować wszelkie anonse, także te skrajnie szokujące i obraźliwe? Czy powinny promować zboczenia i udawać, że aberracja to obowiązująca norma, bo w gruncie rzeczy wszyscy są fajni?
Spece od reklam być może sądzą, że udał im się niezły greps. Ale wiele kobiet oburza reklama, jaką od kilku dni raczy je onet.pl podczas logowania do poczty, o ile mają konto mailowe na tym portalu. Przy okazji widzą bowiem promocję „cudownego” kosmetyku, a konkretnie oglądają twarz transwestyty, który ujawnia „sekret swej gładkiej skóry”. Boki zrywać, prawda? Zwłaszcza, kiedy dalej pojawia się informacja, że tysiące kobiet zazdroszczą młodzieńczej cery owemu osobnikowi o fizjonomii Dennisa Rodmana (to wytatuowana niemal wszędzie była gwiazda NBA, zresztą trzy razy żonata).
Nawet jeśli przyjąć, że ów transwestyta jest tylko wygenerowany komputerowo, dlaczego jeden z największych portali informacyjnych obraża w ten sposób panie? Czy na pewno udała się mu „promocja przeciwzmarszczkowa”, do jakiej owa zapowiedź odsyła? Następny obrazek zaprezentuje pewnie zwalistego osobnika o twarzy boksera w obcisłej mini i siateczkowych pończochach. Ale fakt, że założyłam kiedyś konto na onecie, nie oznacza przecież, że chcę takie dziwo oglądać. Wolałabym już, żeby krem przeciwzmarszczkowy reklamował Shrek, Smok Wawelski czy słodki shar pei. Nie brodaty osobnik, który przebiera się w damskie ciuchy i paraduje w szpilkach.
Fakt, wspomniany portal nie jest pod tym względem jedyny ani wyjątkowy. Czytelnicy i widzowie stopniowo oswajani są z obrazami i gadżetami, których jeszcze kilka lat temu nie znaleźliby w sklepach, w dodatku może odwracaliby głowę na ich widok. Na stronie cosmo.pl w grudniu zamieszczono informację o pierwszej transseksualnej lalce. Konkretnie – o skrzydlatej wróżce z penisem. Oczywiście przeznaczonej dla małych dziewczynek. Wprawdzie odkrycia, co kryje pod ubrankiem owa zakupiona w sklepie wróżka dokonała obdarowana lalką dziewczynka z Argentyny, nie – z Polski, ale przecież trzeba czytelników o tym poinformować i przy okazji zamieścić konkretne zdjęcie. Warto? Pewnie. Bo transport owych wróżek z penisem (podobno zresztą, made in China) może być już w drodze nad Wisłę. I potrzebna im będzie odpowiednia reklama, na której magazyny dla kobiet mogą zarobić.
Na razie „Cosmpolitan” przytacza zdjęcie lalki wraz z głosem oburzonej mamy, która po skrzydlatej wróżce takich atrakcji się nie spodziewała. A pudelek.pl demonstruje walory lalki, pytając czytelników, czy kupiliby takie cudo swoim pociechom.
Pewnie, popularne wśród nastolatek Cosmo czy pudelek to nie jest TVP ani (na razie?) część mediów głównego nurtu. Takie newsy zwykle jednak torują sobie drogę do nich z niszowych źródeł i specjalistycznych adresów. Strach pomyśleć, że za jakiś czas mogą wkraść się do telewizyjnych debat i kolorowych poradników. To nie jest wcale utopijna wizja. Fakt.pl Zamieszczał już kilka miesięcy temu galerię znanych (?) transwestytów i transseksualistów. Wielu z nich „spełnia się prywatnie i zawodowo” – pisał. A dziennik „Fakt” to gazeta o największym nakładzie i sprzedaży w Polsce. Dlatego, skoro przyszły nowe czasy, zanim kupimy dziecku lalkę w prezencie, choć to nieelegancko, sprawdźmy jednak, co też ma pod ubrankiem...
Ewa Łosińska
