Lipiec

„Rzeczpospolita” donosi, że „<<Wprost>> sprawdza, czy Platforma faktycznie kupiła poparcie Religii”. Chodzi o jedno z nagrań z Sowy i Przyjaciół, w którym zasugerowano, że w dawno minionych wyborach prezydenckich profesor wycofał się z rywalizacji w zamian za wykupienie przez PO jego wyborczych długów. Sprawdzenie czy bohaterowie publikowanych nagrań mówią prawdę byłoby jak najbardziej na miejscu, zwłaszcza gdyby to zrobić przed ich opublikowaniem, a nie po. Teraz na pocieszenie pozostało jedynie przysłowie: lepiej późno niż wcale.

Zainteresowanie podsłuchami ujawnionymi we „Wprost” zaczęło zresztą spadać, natomiast na topie znalazły się podsłuchy terrorystów z Donbasu nagrane po zestrzeleniu malezyjskiego samolotu. Wrzucone do sieci przez ukraińskie służby specjalne na polskie strony trafiły dzięki publicznej TV Bielsat. Gdy niejaki „separatysta” Koricin dowiaduje się, że strącony samolot na 100 proc. był malezyjskim cywilem i w miejscu jego upadku leży „kupa trupów kobiet i dzieci”, komentuje to w sposób następujący: „To znaczy, że szpiegów zawozili”.

Sierpień

Z okazji 70 rocznicy Godziny W 1 sierpnia o 17-tej 1,5 tys. polskojęzycznych portali internetowych wywiesiło baner przypominający o Powstaniu. Do akcji przyłączyły się licznie stacje radiowe i telewizyjne (w tym TVN i Polsat), ale nie TVP. W związku z tym publiczna telewizja spotkała się z dość powszechną krytyką, choć doprawdy nie mogę zrozumieć jaka jest różnica pomiędzy uczczeniem rocznicy emisją spotu „70 sekund dla powstańców” jak postanowiły stacje komercyjne, a przekazem na żywo z centrum Warszawy „minuty ciszy” jak zaplanowała TVP. Na odmowę udziału TVP w powszechnej akcji medialnej błyskawicznie odpowiedziało PZU proponując, że wykupi owe upamiętniające 70 sekund na antenie. Zrobi to, bo jest… mecenasem obchodów 70. rocznicy Powstania. W tym świecie, w którym wszystko jest na sprzedaż nawet rocznica narodowej tragedii nie obejdzie się bez sponsora.

Wrzesień

Zły miesiąc dla Endiego Gęsiny - Torresa. Najpierw uprawomocnił się wyrok sądu skazujący go na dwa tysiące złotych grzywny. Torres, jako reporter TVP udając nielegalnego imigranta nagrał ukrytą kamerą reportaż o warunkach panujących w ośrodku dla cudzoziemców. Udokumentował łamanie ich praw, ale niestety aby dać się zamknąć, wcześniej złożył przed sądem fałszywe zeznania podając nieprawdziwą tożsamość i to dla sądu było już za dużo. Natomiast dla TVP za dużo reporterów miał program Sekielskiego „Po prostu” dla, którego Torres nagrał swój reportaż. Dokładnie to za dużo o… wszystkich reporterów, więc w nowej ramówce Gęsina stracił swoje miejsce pracy. Takie dwa w jednym.

Październik

Piotr Kraśko zaprosił do studia telewizji publicznej doktora Zadrożnego onkologa leczącego zmarłą aktorkę Annę Przybylską. Doktor najpierw opisał olbrzymie cierpienie swojej pacjentki pod koniec choroby, a potem dodał, że… zmarła „prosiła, byśmy w miarę możliwości zachowali dyskrecję”. W ramach zachowywania dyskrecji treść rozmowy została przytoczona chyba przez wszystkie media w Polsce. „Super Express” oczywiście zrobił z tego temat na pierwsza stronę, a media chcące uchodzić za poważniejsze usiłowały po chwili zasugerować, że ich celem było przeprowadzenie debaty publicznej na temat etyki lekarskiej. Część przedstawicieli odpytywanego przez dziennikarzy środowiska lekarskiego nie mogła się powstrzymać od solidarnej obrony kolegi, jednak na szczęście część nie mogła się powstrzymać od poparcia dla bardziej rygorystycznej wykładni obowiązku dotrzymywania lekarskiej tajemnicy. Najbardziej spodobała mi się trafna, acz smutna konkluzja innego onkologa cytowanego przez „Wyborczą”: „Wszystko się tabloidyzuje, etyka lekarska też”. Niestety dziennikarska również.

Listopad

Podczas Marszu Niepodległości zostali zaatakowani trzej dziennikarze. Oprócz fotoreportera „Gościa Niedzielnego” z fizyczną agresją spotkali się reporter TV Republika (pomimo tego, że zapewniał, iż nie jest z TVN) oraz reporter organizatorów marszu. Tego ostatniego nie uchroniły nawet od kopnięcia w krocze zapewnienia „Spoko, spoko. Od was jesteśmy!”.

Natomiast 10 dni później policja zatrzymała czwórkę innych dziennikarzy, którzy relacjonowali próbę okupacji siedziby PKW. W miarę upływu czasu od zatrzymania sytuacja stawała się coraz bardziej kuriozalna. Podczas gdy minister spraw wewnętrznych przepraszała za postępowanie policji, ta trwała w uporze i skierowała do sąd akt oskarżenia przeciwko zatrzymanym żurnalistom. Ostatecznie dwójka dziennikarzy została uniewinniona, a proces pozostałej dwójki… ciągle trwa. Wielogodzinne zatrzymanie przebywających w PKW służbowo dziennikarzy (co najmniej jeden miał nawet akredytacje wydaną przez PKW) sąd określił jako „pomyłkę i przykre nieporozumienie”.

Grudzień

Ewa Kopacz postanowiła wykorzystać Święta i media dla ocieplenia swojego wizerunku. Globalne ocieplenie wizerunku pani premier miało zapewnić zupełne pominięcie problemów politycznych. Wybrano więc wydawałoby się zupełnie niegroźny tygodnik „Viva” gdzie dodatkowe ciepełko miało zapewnić swobodne opowiadanie o wnuczku szefowej rządu i sesja zdjęciowa w ciuchach przyniesionych przez redakcję. Niestety „Viva”, która miała być wykorzystana sama wykorzystała sytuację i wszystkie zdjęcia pani premier zaopatrzyła informacjami gdzie można kupić zaprezentowane przez nią ubrania, a to z kolei wywołało skandal zakończony darmową reklamą „Vivy” i równie darmową antyreklamą nowej liderki PO.

Jakby tego było mało Ewa Kopacz postanowiła poprawić złe wrażenie udzielając świątecznego wywiadu telewizji publicznej. Jednak tu pani premier trafiła na drugi plan, bo bezapelacyjną liderką spotkania okazała się Agata Młynarska zadająca rozmówczyni tak przypierające do muru pytania jak to: „Czy bolą panią nogi?”. Niestety na razie nikt w Polsce nie przyznaje nagrody za najbardziej obciachowy wywiad roku, więc Agatę Młynarską ominęło pewne w takim wypadku wyróżnienie.

No to Szczęśliwego Nowego Roku.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl