To był dość dziwny tydzień, przynajmniej jak dla mnie i czuje się jak kot ze skeczu Monty Pytona czyli zdezorientowany.

„Viva” dała pani premier szansę na ocieplenie wizerunku. Duży wywiad w świątecznym wydaniu z możliwością niezakłóconego dociekliwością dziennikarzy poopowiadania o „wnuczku, wożeniu słoików na studia i szczepionkach na ptasią grypę”. Wywiad no i oczywiście pani premier na okładce. No właśnie. Redakcja tak poszalała z Photoshopem, że z okładki zamiast ciepłej babci (wnuczek mówi o niej „papu”) spogląda na nas eksponat z muzeum figur woskowych, który zamiast ciepłego uśmiechu ma na twarzy jakiś dziwaczny grymas. Kiedyś gazety „lub czasopisma” (taki żart) zatrudniały karykaturzystów. Dziś jak widać od takich spraw mamy oprogramowanie z efektem jak na opisanym obrazku. Redakcję to można by chociaż podejrzewać o sabotaż, ale biuro prasowe premiera też? Dezorientacja.

Zarząd Główny SDP w specjalnym oświadczeniu pogratulował Michałowi Rachoniowi reporterowi TV Republika, że „za pomocą własnego telefonu komórkowego przełamał zmowę milczenia (…) i pozwolił opinii publicznej zapoznać się z zeznaniami Bronisława Komorowskiego”. (Chodzi o zeznania złożone w procesie Wojciecha Sumlińskiego.) Już jestem nieco zdezorientowany, bo reporter telewizyjny został wyróżniony za „rzetelne wykonanie swojej pracy” czyli przeprowadzenia relacji… radiowej!

Szukam w Internecie wyjaśnienia tej dziwacznej sytuacji, ale mało skutecznie. Ze strony TV Republika dowiaduję się jedynie, że operator stacji nie został wpuszczony na salę, ale dlaczego tak się stało nie wiem. Podobno sąd zgodził się na telewizyjną transmisję, ale stacje, które miały na sali operatorów nie były tym zainteresowane, a jedyna zainteresowana operatora nie miała. Nie dopełniła jakiś formalności czy też stała się obiektem sądowej dyskryminacji? Jeśli to pierwsze to nie zasługuje na esdepowskie gratulacje. Jeśli to drugie to mamy do czynienia ze skandalem co najmniej równym zatrzymaniu dziennikarzy w siedzibie PKW. Jednak nie dostrzegam w warszawskim środowisku medialnym jakiejś fali oburzenia, a z Krakówka nie mogę dociec o co chodzi, no i ponownie czuję się zdezorientowany.

Warszawski oddział SDP odrzucił wniosek Samuela Pereiry o wstąpienie do naszego stowarzyszenia. Plotka mówi, dla członków komisji członkowskiej jest osobą nieznaną. To ciekawe, bo choć nie jestem fanem GPC to faceta znam i to nie osobiście, ale właśnie z zawodowej działalności. Podobno wniosek, z przyczyn formalnych odrzucono jeszcze jesienią, a wnioskujący się od decyzji nie odwołał. Jednak ten twierdzi, że nie dostał w tej sprawie żadnego pisma, więc jak się miał odwoływać. Wcześniej problemy z wstąpieniem do SDP miała podobno Maria Przełomiec. Też „nie znana”. Co się w tej Warszawce dzieje? Jedyne pocieszenie, że w swoim zdezorientowaniu nie jestem sam. Równie zdezorientowany jest Marek Palczewski (http://sdp.pl/felietony/10653,-w-obronie-dziennikarzy-felieton-marka-palczewskiego,1418889253).

No to jest nas już dwóch. Zawsze raźniej, a zdezorientowanych odrzuceniem ich wniosków o wstąpienie do SDP w stolicy zapraszam do Galicji. Mamy tu niemałe tradycje w kwestii zrzeszania się jeszcze z czasów gdy w Kongresówce było to nielegalne i zdaje się, że lepiej znamy kolegów po fachu, również tych warszawskich, więc możemy te problemy rozwiązać od ręki.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl