Patrzę i nie wierzę. Oto na murawie, pośrodku stadionu znowu pojawia się zamiast polskiego orła białego "pokraka" wciskana i ostro piętnowana przed kilkoma miesiącami. Tak więc uparcie jacyś ludzie obcy naszej tradycji robią to co chcą z chronionym konstytucyjnie godłem narodowym.

Ośmieleni przez prezydenta kraju czekoladowymi odmianami profanującymi godło kpią sobie w żywe oczy kilkudziesięciu tysięcy na stadionie i milionom przed różnymi ekranami.

Wielkie spotkania sportowe to mogą być wspaniałe manifestacje, świadectwo czym jest wspólnota uczuć, myśli i możliwość wyrażania radości. I tak się coraz częściej dzieje. Byle nie mieszali się do tego politycy. 

Wystarczy przebitka w czasie transmisji, że sobie gdzieś tam siedzą. Najlepiej na trybunach, wśród zaproszonych gości. Ale żadnych z nimi wywiadów!

Pamiętajcie o tym sportowe lizusy. Zresztą przecież męczycie się wówczas okropnie. To takie lawirowanie: podlizać się, ale nie za bardzo, bo wtedy łatwo się ośmieszyć.

Pokraczne wywiady i pokraczne symbole. Źródło to samo. Jakaś niechęć do prawdy i tradycji. Oto szalejąca z logo Poczta Polska. Była śliczna sygnałówka i nazwa kto zacz. Pocztowcy brnący w śniegu, w deszczu lub upale kojarzyli się z tym symbolem. Tak jak ongiś punktualni kolejarze byli znakiem naszej państwowości. Komu to przeszkadzało? Teraz jakiś tymczasowy prezes narzucił firmie pokracznego bohomaza - jakieś plamy i kropki i kosztem milionów wyrzucanych w błoto pieniędzy przemalowuje pocztowe samochody. Szarzy pracownicy na głodowych pensjach boją się utraty pracy, a aparat prezesowski puchnie.

I jeszcze jedno plastyczne szalbierstwo. Warszawska syrenka. Naprawdę to jest jedna. Dorodna i z mieczem. Teraz od pewnego czasu ratusz wymyślił plamki i kreski: "Zakochaj się w Warszawie". To już się stało. Lat temu pięćdziesiąt, ale na pewno nie w bździągwie, koczkodanie lub plamie z kreskami, którą ktoś napacykował, a ktoś inny przeforsował i zapłacił (m.in. z moich pieniędzy). Niech wybitni ratuszowi jurorzy "dadzą sobie trochę siana" i odpuszczą myślenie, by za wszelką cenę "coś" zmieniać. A tak jest co i rusz ze słupkami na chodnikach, z tabliczkami nazw ulic i pomysłami typu brukowa kostka pod szpilki naszych pań na przedziwnie pokręconej trotuarowej nawierzchni Marszałkowskiej. 

Panie plastyk w syrence, którą żeś Pan wykoncypował zakochaj się sam! I nie przechodź Pan zbyt blisko Syrenek - staromiejskiej lub jeszcze ... silniejszej, bo większej, nad Wisłą! Bo może przywalić mieczem!

16 X 2014 Stefan Truszczyński

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl