Chcesz mieć pokój, szykuj się na wojnę. Chcesz, by dobrze o tobie mówili, kształtuj swój wizerunek. SDP wizerunku nie kształtuje. Nie ma ani swojego rzecznika, ani piarowca, który dbałby o to. Portal i „Forum Dziennikarzy”, to wciąż za mało. 

W najnowszym PRESS rekordowo są trzy wzmianki o SDP; dwie w dyskusji dziennikarzy dotyczącej tzw. „afery podsłuchowej”, jedna zaś odnosi się do fragmentu felietonu Krzysztofa Kłopotowskiego. Dwie pierwsze są pozytywne: Jacek Żakowski chwali SDP za udział w debacie na temat podsłuchów, którą „zrobiły” trzy stowarzyszenia dziennikarskie. Pamiętamy, że jednak SDP nie podpisało końcowej deklaracji (SDP reprezentowała Agnieszka Romaszewska-Guzy), bo – jak zauważył Żakowski – chciałoby „innego rozłożenia akcentów”, a z kolei to powstrzymanie się od deklaracji spodobało się naczelnemu PRESS Andrzejowi Skworzowi. Na ostatniej stronie miesięcznika pod nagłówkiem „Czarna lista zdrajców narodu” cytat z felietonu Krzysztofa Kłopotowskiego, piszącego o tym, że „Warto utworzyć czarną listę imienną dziennikarzy, którzy wytrwale wodzili polską opinię publiczną na manowce […]”. Kłopotowskiemu chodziło o to, jakie media (jacy dziennikarze) odpowiadają za moralne rozbrojenie Polaków wobec rosyjskiego zagrożenia. Mnie się ta propozycja nie podobała, bo po pierwsze, kto i jak miałby o tym arbitralnie decydować? A po drugie - co mój kolega z portalu przeoczył - na takiej liście musiałoby się znaleźć co najmniej kilku dziennikarzy z prawicowych tytułów. Nie spodobał mi się jednak również wniosek wyprowadzony przez PRESS, a zawarty w pytaniu „A po wyborach – internowanie?”, albowiem z cytowanego felietonu taka konkluzja bynajmniej nie wynika.

We wrześniu media (PRESS) odnotowały spór w warszawskim SDP na temat uchwały zgłoszonej przez kilku członków warszawskiego zarządu, by dziennikarze pracujący dla partii politycznych zrezygnowali z wyborów, oraz apel władz SDP do prezesa Polsatu o odkodowanie transmisji z mistrzostw świata w piłce siatkowej (wPolityce.pl).

Ten ostatni nie zainteresował kolegów dziennikarzy, którzy (poza wymienionym portalem) w ogóle o nim nie wspomnieli. W mediach (w PRESS i TV Republika) ukazały się informacje o wspólnym apelu dziennikarzy polskich (z SDP) i ukraińskich o uwolnienie pojmanych przez Rosjan dziennikarzy ukraińskich. Odnotowały też, że CMWP SDP wyraziło zaniepokojenie skazaniem na karę grzywny dziennikarza śledczego Endy’ego Gęsiny – Torresa. W ostatnich dniach niektóre media podały wiadomość o rezygnacji przez wiceprezes SDP Agnieszkę Romaszewską – Guzy z udziału w kapitule nagrody Strażnika Pamięci, przyznawanej przez tygodnik „Do Rzeczy”.

Można by powiedzieć, że SDP się promuje, i że o SDP piszą i mówią inne media. Ale, naprawdę są to jedynie wzmianki w kilku tytułach, w jednym branżowym, w dwóch zaprzyjaźnionych z władzami naszego Stowarzyszenia. A przecież w tym miesiącu mieliśmy bardzo poważne inicjatywy, jak chociażby ta związana z wizytą dziennikarzy ukraińskich w Polsce i spotkaniem w Kazimierzu. Nie należy też lekceważyć słusznego i wydawałoby się nośnego apelu do prezesa Polsatu. Zdaje się, że w przestrzeni publicznej głośne były tylko podobne apele Szymona Majewskiego i Bronisława Komorowskiego (ten ostatni musiał być a priori głośny i skuteczny od początku do końca). Dlaczego jednak media pominęły apel SDP? Dlaczego nie byliśmy w stanie przebić się z nim do opinii publicznej? I z innej beczki: dlaczego na zebranie wyborcze, przed zjazdem walnym SDP, przychodzi jeden na piętnastu członek oddziału warszawskiego? Pozornie jedno z drugim nie ma nic wspólnego. W istocie są to naczynia połączone.

Mamy własne media - portal i „Forum Dziennikarzy” – oba zasługujące na czytanie. Mamy Centrum Monitoringu Wolności Prasy – wydające oświadczenia i organizujące panele dyskusyjne (kolejny 14 października). Czego więc brakuje? Moim zdaniem brakuje funkcji rzecznika prasowego SDP, a zarazem piarowca, który dbałby dzień i noc o kształtowanie wizerunku naszego Stowarzyszenia w mediach i w oczach opinii publicznej. Od tego zależy w dużym stopniu nie tylko, jak postrzegane będzie SDP, ale i przyszłość naszego Stowarzyszenia. Na tym stanowisku powinien znaleźć się fachowiec znający dobrze obydwa środowiska: dziennikarskie i rzecznikowsko - piarowe, ktoś, kto ma szerokie kontakty, kto potrafi się porozumieć z różnorodnymi mediami, bez ograniczania się do środowiska liberalnego czy konserwatywnego. 

Za kilka tygodni odbędzie się zjazd wyborczy SDP. Wybierane będą nowe władze, ale i one nie przebiją się z wieloma inicjatywami do opinii publicznej, jeżeli w większym stopniu nie zadbamy o autopromocję i marketing medialny. Jesteśmy obecni w Internecie, mamy stronę na Facebooku, czas na SDP na Twitterze, czas na wielką akcję promocyjną naszego Stowarzyszenia, bo szkoda, żeby nasze działania pozostawały niezauważone. A czas zjazdu jest ku temu najlepszy.


Marek Palczewski
2 października 2014

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl