Publikacja materiałów o współpracy prof. Witolda Kieżuna z SB wzburzyła wielu publicystów po prawej stronie debaty publicznej. Sekretarz generalny naszego Stowarzyszenia rzucił nawet pomysł przyznania Hieny Roku redaktorowi naczelnemu DoRzeczy Pawłowi Lisickiemu , „czy też redaktorom, którzy tej akcji nie powstrzymali”.
Nasz kolega Stefan Truszczynski jest wytrawnym dziennikarzem, myślę jednak, że poniosły go nerwy. Nie można kogoś karać za „nie powstrzymanie akcji”. O ile wiem, niektórzy członkowie redakcji byli jej przeciwni. To ich też karać, bo nie udało im się wstrzymać publikacji? A czy można przyznać Hienę Roku samemu Lisickiemu? – uważam, że nie. Nie dopuścił się oszczerstwa. Chyba, że komuś uda się zaprzeczyć ustaleniom autorów Sławomira Cenckiewicza i Piotra Woyciechowskiego wykazując, że profesor Kieżun nie współpracował z SB. Ale to niemożliwe. Fakty są takie, jakie są.
A wyobrażacie sobie nadanie tego paskudnego tytułu Sławomirowi Cenckiewiczowi, ponieważ wziął udział w ustaleniu przykrej prawdy? Dla mnie to niewyobrażalne. Byłoby krzywdzące dla zasłużonego historyka i bardzo szkodliwe politycznie. Legion byłych TW tylko na to czeka, żeby skompromitować ideę lustracji, której marką stał się Cenckiewicz.
Wszakże ten artykuł nie powinien ukazać się za życia prof. Kieżuna. 93-letni starzec jest zbyt zasłużony dla kraju, żeby mu niszczyć ostatnie lata. Ujawnienie prawdy jest w zasadzie słuszne, ale potrzeba także roztropności. Bo nie ma sprawiedliwości bez miłosierdzia. Powinien o tym pamiętać również badacz akt Służby Bezpieczeństwa.
Ktoś rzucił argument, że publikacja w DoRzeczy wyprzedzała publikację w innym tygodniku, wrogim dla prawicy. Jego dziennikarze wpisali się bowiem do rejestru osób oglądajacych teczki profesora Kieżuna. Podobnie dziennikarze mediów prawicowych, które mimo posiadanej wiedzy lansują profesora na wzór cnót patriotycznych. Zapewne chodzi tu o wSieci i wPolityce. Dlatego nie można było czekać z artykułem, powiada zwolennik publikacji.
Niestety, to nie jest dobry argument. Bo mielibyśmy robić coś niestosownego, żeby nie stracić newsa i wyprzedzić innych? A niechby taki artykuł dała „Polityka”. Tym samym potwierdziłaby potrzebę lustracji. Zaś DoRzeczy uniknęłoby skandalu, który zaszkodził pismu.
Myślę, że redakcja poniosła już dostateczną karę za brak roztropności. Z ostatnich batów – Agnieszka Romaszewska i Jan Ołdakowski wycofali się z kapituły jej nagrody historycznej. Na forach w internecie są głosy czytelników, że przestają kupować tygodnik. Nie ma potrzeby aby SDP przykładało ręki do ciosów. Również dlatego, że DoRzeczy jest potrzebne w debacie publicznej jako przeciwwaga hurrapatriotyzmu wSieci.
PS. Uwaga na możliwy konflikt interesów; autor opublikował wcześniej kilka tekstów w DoRzeczy.
