Już drugi dziennikarz amerykański został rytualnie zamordowany przez radykałów z Państwa Islamskiego. Opublikowane we wtorek nagranie video pokazuje klęczącego Stevena J. Slotoffa z nożem przystawionym do szyi. Był ubrany w taki sam pomarańczowy kombinezon, jaki noszą podejrzani o terroryzm islamiści uwięzieni w amerykańskiej bazie w Guantanamo. Kombinezon to zemsta syboliczna, a głowa realna.
Slotoff l. 31 był freelance dla Time, Foreing Policy i kilku innych publikacji. Patrzy w kamerę z kamienną twarzą i mówi, zapewne pod dyktando oprawców, że płaci cenę za politykę Baracka Obamy na Bliskim Wschodzie. Zaś zabójca zwraca się do prezydenta: „Jestem znów, Obama, z powodu twojej arogancji wobec Państwa Islamskiego”. Wspominając ostatnie ataki lotnictwa USA na cele P.I. ostrzega: „jak twoje pociski będą nadal uderzały w naszych ludzi, tak nasze noże będą uderzały w szyje waszych ludzi.” Zamaskowany i ubrany na czarno oprawca jest być może ten sam, który podobnie zamordował Jamesa Foleya parę tygodni temu. Ma brytyjski akcent.
Nawrócony na zachodni liberalizm dżihadysta Shiraz Maher szacuje, że w Państwie Islamskim walczy 2200 bojowników z Europy, w tym około 600 obywateli brytyjskich. W wywiadzie dla The Wall Street Journal dzieli ich na trzy kategorie. Pierwsza to awanturnicy, zachowują się jakby na dżihadowskich wakacjach. Umieszczają zdjęcia w internecie gdy jedzą fast food, pływają i grają w piłkę. Ich wiedza religijna pochodzi z „Islamu dla głupków”, popularnej w świecie anglosaskim serii wydawniczej dla początkujących na wszelkie tematy. Przekonują kolegów, żeby dołączyli na lepsze życie, niż w Londynie. Druga kategoria, to „naprawdę paskudni ludzie, którzy pokazują się na Facebooku z obciętymi głowami”. Powiadają w ten sposób „właśnie załatwiłem skurwysyna”. Trzecią grupę stanowią idealiści. Przyjechali wstrząśnięci masakrą kobiet i dzieci w Aleppo przez syryjskich rebeliantów. Ale z czasem stwardnieli i walczą teraz tylko o ziemię Allaha i panowanie islamu.
Do islamskich idealistów należał też Maher. Zmienił zdanie po zamachu w londyńskim metrze dziewięć lat temu, gdy zginęło ponad 50 osób a 700 zostało okaleczonych.
250 dżihadystów wróciło z Państwa Islamskiego do Wielkiej Brytanii. Nie wiadomo po co. Rząd ogłosił alarm. Ale to władze brytyjskie wyhodowały potwora w poprzednich latach tolerując tą ideologię. W 1994 roku odbyła się w Londynie konferencja o ustanowieniu kalifatu. Co uznano to za gadaninę egzotycznych brodaczy. Lecz młodzi muzułmanie doszli z czasem do wniosku, że ich brytyjska tożsamość jest „brudna” a Państwo Islamskie promieniuje autentyzmem. Uważają jego ziemię za „czystą i świętą”. Mają głębsze życie, niż dostępne im w liberalnej Anglii.
Wyczyny islamistów to klęska polityki wielokulturowości. Postępuje dekapitacja Zachodu, od jednej ściętej głowy do następnej. Będą spadać również nasze głowy, jeśli pozwolimy rozbroić się mentalnie heroldom tolerancji i braterstwa ludów.
