Wyznania byłego dziennikarza „Faktu” z pewnością będą bestsellerem. Tylko, czy po 7 latach pracy w tabloidzie można mieć jeszcze coś nowego do powiedzenia?

Na stronie SDP przeczytałem o zapowiadanej jako „wulgarna, brudna i cyniczna” książce Piotra Mieśnika http://sdp.pl/wywiady/10081,z-piotrem-miesnikiem-o-tym-jak-redagowany-jest-najwiekszy-polski-brukowiec-rozmawia-blazej-toranski,1408230066 Piotr Mieśnik przez 7 lat był dziennikarzem „Faktu” (był nawet z-cą red. nacz. Fakt.pl), a od kwietnia 2014 jest wydawcą portalu Gazeta.pl. Teraz postanowił odsłonić tajemnice tabloidu. Tylko czy tabloidy mają jeszcze jakieś tajemnice?

Książki nie czytałem (bo ukaże się dopiero za półtora miesiąca), ale i nie przeczytam. Bo i po co? Czego nowego się dowiem, czego jeszcze nie wiem? Że będą to informacje z pierwszej ręki od długoletniego pracownika „Faktu” to za mało, by mnie skusić. Autor niewątpliwie świetnie opanował narzędzia marketingu i umie zachwalać swój towar – ten „cynizm”, „brud” i „wulgarność” w zapowiedziach robią wrażenie, ale nie na mnie. Z opublikowanych na portalu SDP fragmentów wywiadu (sam wywiad oceniam wysoko) wiem już, że:

  1.  tabloidy podkręcają treści, atakują prywatność znanych ludzi;
  2. paparazzi śledzą swe ofiary, udają kogoś innego (tak samo jak „dziennikarze” tabloidów), kłamią i oszukują;
  3. target w języku brukowca to zwykły człowiek, a jego wypowiedziami się manipuluje;
  4. politycy chodzą do naczelnego i organizują sobie ustawki; itd., .itp.

To wszystko już wiemy od dawna, nowe mogą być tylko okoliczności i nazwiska, czyli to, co lubi czekająca na żer publiczność tabloidów. Bo nie zgadzam się, że nie ma zapotrzebowania na takie treści – zapotrzebowanie jest, o czym świadczy blisko półmilionowa codzienna sprzedaż dwóch największych brukowców w Polsce. I myślę, że książka Mieśnika też się dobrze sprzeda, mimo że wielu dziennikarzy jej nie kupi. Kilka lat temu świetną książkę o swojej przygodzie z „Super Expressem” (jeszcze w latach 90. za panowania „Larry’ego” Lindenberga) napisał Paweł Spodenkiewicz, ale była to inna gazeta niż dziś, a dziennikarz zrobił to około 10 lat po zakończeniu współpracy z gazetą. Wcześniej, bo w roku 1977 Guenter Wallraff jako Hans Esser przepracował 4 miesiące w niemieckim „Bildzie” i napisał o tym kompromitującego brukowca „Wstępniaka”. Porównywanie dziś Mieśnika do Wallraffa (o czym czytałem na portalach) nie ma jednak sensu, bo Wallraff zastosował metodę dziennikarstwa wcieleniowego, by ujawnić skandaliczne praktyki „Bilda”, natomiast Mieśnik przez 7 lat korzystał z dobrodziejstwa bycia dziennikarzem „Faktu”, wspinając się po szczeblach kariery. Kiedy przejrzał na oczy, napisał demaskatorską książkę. Mam duże wątpliwości, co do samych intencji autora, choć dowodów na wyłącznie merkantylne pobudki powstania tego dzieła nie mam.

Dlaczego więc nie przeczytam książki o hienach, napisanej przez „hienę”? Bo, po pierwsze, nie interesuje mnie wyliczanie wszystkich ustawek, zagrywek, kłamstewek popełnianych przez tabloidy. Wiele z nich znam, pozostałe mogę sobie dopowiedzieć. Po drugie, tak czy inaczej, książka znajdzie nabywców, bo reklamę zrobi jej sama wrzawa, jaką prawdopodobnie wzniecą wokół niej „Fakt”, wydawnictwo lub sam autor, a myślę, że wszyscy po trochu razem. Po trzecie, interesuje mnie raczej spojrzenie na tabloidy z zewnątrz, a nie od wewnątrz, podejście medioznawcze, a nie paradziennikarskie. Chciałbym wiedzieć dokładnie, jakie mechanizmy psychologiczne i społeczne stoją za czytelnictwem takich gazet, a nie to, co one wypisują i jakie stosują chwyty, bo te na ogół znam i nawet wiadomości zdwz już mnie nie zaskakują, a zwykłe lamentowanie nad upadkiem etycznym tabloidów jest mało skuteczne i pozbawione większego sensu.

Być może książka stanie się kolejnym pretekstem do potępiania tabloidów, ale moim zdaniem punkt ciężkości powinien być przesunięty z dyskusji dotyczącej etyki dziennikarskiej (może pora uznać, że tabloidy uprawiają po prostu inny rodzaj opowieści?) na pytanie „dlaczego tak chętnie czytamy tabloidy?”. Do tego, że to robimy przyznaje się niewielu, ale statystyki nie kłamią – „Fakt” jest najbardziej czytaną gazetą codzienną w Polsce!


Marek Palczewski
22 sierpnia 2014

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl