Dziennikarze w więzieniach, finanse mediów publicznych, wpływ polityki i polityków, komercja a etyka dziennikarska, związki dziennikarskie w Europie i na świecie, systemy zatrudniania i wreszcie pytanie czym tak naprawdę jest ten zawód - to tematy spotkania Europejskiej Federacji Dziennikarzy w Berlinie, które odbyło się w październiku b.r.
„To dobro publiczne i podstawa demokracji - powiedział w pewnym momencie Luis Menendez z Hiszpanii - ponieważ bez dziennikarzy nie ma dziennikarstwa, a bez dziennikarstwa przestaje istnieć demokracja”. Ta opinia tak naprawdę najlepiej określiła istotę problemów i kierunek prowadzonych dyskusji podczas spotkania European Federation of Journalists w Berlinie, jednej z wielu organizowanych przez tę organizację, a poświęconych roli i znaczeniu zawodu dziennikarza w Europie i na świecie.
Federacja reprezentuje około 280 tysięcy dziennikarzy z ponad 30 krajów kontynentu i uznawana jest przez Unię Europejską, Radę Europy i Europejską Konfederację Związków Zawodowych European Trade Union Confederation za głos przedstawicielski dziennikarzy w Europie.
Misją EFJ jest walka o społeczne i zawodowe prawa dziennikarzy pracujących we wszystkich sektorach mass mediów. Swoją działalność koncentruje na zagadnieniach społecznych i zawodowych, związanych z ogromnymi zmianami, jakie dotykają branżę medialną. Wspiera związki członkowskie w całej Europie w popieraniu związków zawodowych i podtrzymywaniu lub tworzeniu środowiska, w którym jakość i dziennikarska niezależność mogą istnieć, zaistnieć lub zostać przywrócone. Lecz to tylko kilka punktów z całej palety działań Federacji, ponieważ związek to także ogromna liczba projektów szkoleniowych i badawczych finansowanych z pieniędzy europejskich, dostępnych dla dziennikarzy w różnym wieku i różnych zainteresowaniach.
EFJ zrzesza ludzi mediów, dziennikarzy, wydawców, producentów, także tych, którzy działają w Internecie, czy nowych mediach. Do Federacji mogą należeć zatrudnieni zarówno na kontraktach, jak i umowach stałych, czy wolni strzelcy, czyli tzw. freelancerzy.
Tyle opartego na oficjalnych informacjach opisu działań Federacji. Praktyka to spotkania i rozmowy o najważniejszych dla zawodu sprawach. Próby wypracowania stanowiska i znalezienia pomysłu na poprawę sytuacji dziennikarzy w czasie kryzysu. A nie jest to łatwe.
Jak wynika z analiz i opracowań, a także doświadczeń w poszczególnych krajach, europejscy wydawcy obniżają stawki, bo kondycja rynku nie jest najlepsza. Następuje koncentracja mediów i kapitału, po to aby przetrwać kryzys czy też zwiększyć możliwości stworzenia nowej pozycji w dobie konkurencji z Internetem. Skutkiem tego wszystkiego jest wzrost niepewności zatrudnienia, pogarszanie się sytuacji materialnej dziennikarzy, co niestety może być ogromnym problemem dla zachowania niezawisłości dziennikarstwa i wolności mediów - jak stwierdzają przedstawiciele europejskich związków dziennikarskich.
To, co jest najbardziej zauważalne na współczesnym europejskim, ale także światowym rynku medialnym to zmiana podejścia do dziennikarstwa. Teraz nie wystarczy tylko pisać, trzeba umieć także robić zdjęcia, obrabiać je, tworzyć informacje np. do Internetu. Związane jest to także z rozwojem nowych mediów, opartych na portalach społecznościowych, dziennikarstwa obywatelskiego, różnych form dystrybucji. Dziennikarze, aby przetrwać muszą zdobywać coraz to nowe umiejętności.
Rynek mediów, czy też przemysł medialny, to obecnie wszelkie rodzaje nadawania, włączając w to przede wszystkim możliwości dystrybucji informacji, artykułów, rozrywki, które daje Internet. To także film, video, gry, muzyka, różnego rodzaju formaty online czy offline.
Od dłuższego czasu stało się oczywiste, że rozwój Internetu zmienia, jeśli nie rewolucjonizuje, całe branże i sektory gospodarki, w tym także i media. Jednak w tym przypadku możemy być świadkami całkowitej zmiany sposobu funkcjonowania mediów, produkcji i dystrybucji oraz sposobów finansowania treści medialnych. Nawet poszukiwania i wpływ na zawartość nie są już zarezerwowane wyłącznie dla profesjonalnych dziennikarzy i wydawców. Czysta wiadomość od dawna jest towarem, który jest dostępny bezpłatnie w wielu miejscach w sieci. Pytanie brzmi, co z tą wiadomością będzie się dalej działo, czy dziennikarskie jej opracowanie zdobędzie odbiorców, w którym kierunku będzie ewoluował przemysł medialny.
Problemy są wspólne, niezależnie od kraju. Kryzys spowodował spadek zatrudnienia i konieczność dostosowania się mediów do zmian na globalnym rynku. Obserwatorzy uważają, że dziennikarstwo w Europie znajduje się obecnie w punkcie krytycznym. Intensyfikacja pracy przy czasem drastycznym zmniejszaniu personelu, znacznie gorsze warunki dla tych, którzy wchodzą na rynek, wzrost liczby osób w tzw. nietypowym zatrudnieniu, czy jako podwykonawcy pracy, czy też na umowy na czas określony, stosowanie dumpingu płacowego, to wszystko skutkuje postępującą dewaluacją zawodu oraz tabloidyzacją , czy też bulwaryzacją mediów jako całości. Cała ta sytuacja doprowadza do konfliktu z tradycyjnym wizerunkiem dziennikarzy, którzy widzą siebie nie tylko jako dostawcy treści multimedialnych, ale przede wszystkim jako zawód badaczy i reporterów, których zadaniem jest weryfikacja treści, przepuszczenie ich przez filtr własnych ocen i informacji, klasyfikacja i ocena zdarzeń.
To jeden ze skutków kryzysu finansowego ostatnich lat, który w sposób znaczący wpłynął na sektor mediów i dziennikarstwo jako zawód i pełnioną przez dziennikarzy misję społeczną. Widać to na podstawie sytuacji osobistej, statusu społecznego dziennikarzy, codziennej pracy i warunków gospodarczych funkcjonowania mediów. Widać to w przypadku młodych dziennikarzy, którzy dopiero zaczynają swoją karierę, którzy niestety mają coraz gorsze warunki pracy i płacy, dlatego rezygnują z dziennikarstwa. Dla wielu młodych profesjonalistów bardziej atrakcyjne stało się zaangażowanie w inne sektory mediów jak public relations czy usługi łączności w najszerszym tego słowa znaczeniu. Dziennikarstwo jest postrzegane jako rodzaj gorszej, raczej źle opłacanej jednej z opcji do wyboru. Do tego dochodzi kwestia zatrudnienia, rodzaju umów o prace, zwiększająca się liczba freelancerów, czyli wolnych strzelców. To obecnie ¼ ogółu zatrudnionych a nawet bywa, że i połowa dziennikarzy ma takie umowy. Takie są wyniki badań prowadzonych wśród europejskich dziennikarzy i wnioski opublikowane przez jednego z uczestników konferencji w Berlinie , niemieckiego dziennikarza i medioznawcę Andreasa Bittnera.
Nawet, jeżeli proces ten nie jest wyłącznie wymuszony, ponieważ wielu niezależnych dziennikarzy w Europie zachodniej wybiera pracę bez etatu i nie uważa się za zmuszonego do pracy w charakterze „wolnego strzelca”, to jednak zwiększanie się tej formy zatrudnienia jest znakiem zmian, wobec których tradycyjne struktury i programy wielu związków zawodowych są raczej niedopasowane. Zmiana tego podejścia, szukanie nowych rozwiązań organizacyjnych, prawnych i finansowych, to były główne tematy dyskusji podczas spotkania w Berlinie. Ta dyskusja trwa od pewnego czasu, a jej efektem są opracowania, analizy, szukanie nowych rozwiązań do zastosowania już teraz w czasie potężnego kryzysu finansowego.
Pieniądze mają bardzo duże znaczenie, zarówno w działalności wydawców, dziennikarzy, jak i związków zawodowych. Same składki członkowskie są niewystarczające, stąd konieczność znalezienia innych źródeł przychodów. Poszczególne organizacje krajowe mają tu swoje własne doświadczenia. Korzystają z subwencji, prowadzą różne formy działalności gospodarczej. Problemem jest znalezienie takiego sposobu, aby nie dochodziło do sprzeczności z niezależnością dziennikarską, co wcale nie jest łatwe w obecnym skomercjalizowanym świecie.
Na Węgrzech dodatkowe wpływy pochodzą z organizacji szkoleń dziennikarskich, wynajmowania budynku na różnego rodzaju imprezy, prowadzenia własnej restauracji, chociaż ostatnio są to bardziej koszty niż zyski. Podobnie jest w Holandii, chociaż tam przy związkach dziennikarskich istnieje także fundacja pozwalająca na m.in. otrzymywanie pieniędzy od różnego rodzaju instytucji. Francja i Hiszpania to własne wydawnictwa i wpływy z reklam. Niemcy natomiast stworzyli specjalną spółkę dla prac dziennikarskich. W Szwecji istnieje komitet zajmujący się sprawami finansowymi i działalnością na rynku komercyjnym. W jego skład wchodzą dwie osoby ze związków, dwie to opłacani przez związek menedżerowie.
Pozyskiwanie pieniędzy to bardzo istotny element działalności związku, ponieważ trudna sytuacja na rynku wymaga zmiany sposobu działania, po to aby jak najlepiej pomagać swoim członkom. Rynek jest płynny, wielu dziennikarzy traci pracę. W Hiszpanii w ostatnim czasie ubyło aż 10 tysięcy miejsc. Podobnie trudna sytuacja jest we Włoszech, czy Grecji. Z powodu zwolnień, zmniejszenia zarobków, przechodzenia z umów stałych na inne formy zatrudnienia, czy też emerytur zmniejszyła się liczba członków w aż 11 europejskich związkach, szczególnie w Niemczech. Austrii, Wielkiej Brytanii. Należy jednak dodać, że w kolejnych 11 notuje się niewielki wzrost. Są to m.in. Belgia, Cypr, Norwegia, Turcja, Hiszpania, Litwa, Portugalia. Czy jest to światełko w tunelu, na razie nie wiadomo. Jednak zwiększenie liczby członków to jedno z najważniejszych zadań Europejskiej Federacji. Dzięki temu organizacja będzie bardziej skuteczna i zwiększy się jej wpływ na poprawę sytuacji dziennikarzy i mediów w poszczególnych krajach.
Informacje przekazane podczas berlińskiej konferencji wskazują, że nie jest ona łatwa i to z różnych powodów. Przykład Serbii, gdzie jak określił przedstawiciel tamtejszego związku, politycy czują się wydawcami, nie ma pieniędzy na media publiczne, ponieważ opłaty są razem z rachunkami za prąd, a z powodu braku pieniędzy ludzie ich nie płacą. Przykład Portugalii, gdzie z przyczyn finansowych rząd planuje prywatyzację publicznego radia i telewizji, przeciwko czemu protestują dziennikarze uważając, podane powody za demagogię, a planowane cięcia dotacji budżetowych za niszczenie mediów publicznych. Wreszcie przykłady z Austrii, z jednostronnym wypowiedzeniem układów zbiorowych dziennikarzy przez związek pracodawców; Grecji z procesem dziennikarza, który ujawnił listę najbogatszych uchylających się od płacenia podatków, na szczęście uniewinnionego przez Sąd; Włoch z propozycjami ograniczającego wolność dziennikarska prawa o oszczerstwach czy naruszeniu dóbr; czy Turcji, gdzie więzionych jest ponad 70 dziennikarzy.
Przeciwstawiają się temu związki dziennikarskie przy wsparciu światowej i europejskiej Federacji. Jednak protesty to nie wszystko, tym bardziej, że jak zauważają członkowie europejskich związków zawodowych ludzie są już nimi zmęczeni, także ze względu na małą skuteczność. Potrzebna jest koordynacja działań pomiędzy poszczególnymi związkami krajowymi, zaangażowanie większej liczby młodych dziennikarzy, zaadoptowanie do struktury Federacji szybko rozwijających się nowych mediów, budowanie siły dziennikarskich związków i stowarzyszeń.
Wszystko to najlepiej można określić słowami: integracja i współpraca na poziomie krajowym i europejskim. Potrzeba także specjalnych programów dla tzw. „wolnych strzelców”, także dla młodych dziennikarzy rozpoczynających dopiero pracę w zawodzie. Podkreśla się konieczność zdecydowanej walki o prawa autorskie twórców, a także jasne zasady profesjonalizmu w uprawianiu zawodu w tym wolny dostęp do źródeł informacji, prawo do zachowania tajemnicy zawodowej, konieczność zachowania i utrzymania standardów zawodowych, prawo do wolności zrzeszania się. Bez tego nie ma dziennikarstwa, ponieważ podstawą tego zawodu jest zaufanie społeczne, kiedy ono znika, niknie także dziennikarstwo i wolne media, a tym samym jeden z filarów demokracji. Należy stworzyć grupy lobbingowe, które na poziomie europejskim starałyby się promować rozwiązania prawne zgodne z oczekiwaniami środowiska, co zaproponował Arne König ze Szwecji, przewodniczący Europejskiej Federacji Dziennikarzy. Ocenił on również, że wprawdzie ustawodawstwo na poziomie Unii nie jest złe, jednak jego wprowadzanie w życie budzi już wiele wątpliwości i to trzeba zmienić.
Osobiście uważam, że sam lobbing to jednak nie wszystko. Przede wszystkim należy przygotować własne rozwiązania, które dostosowane byłyby do zmieniających się warunków i które pozwoliłyby na zapewnienie ochrony prawnej i materialnej zawodu dziennikarza. Powinno to być poprzedzone szeroką dyskusją na temat współczesnego dziennikarstwa, głównych problemów zawodu oraz jego przyszłości - dyskusją na trzech podstawowych poziomach:
- pierwszy dotyczyłby obecnej sytuacji i przyszłości dziennikarzy, określenia trwałości zatrudnienia, gwarancji wysokości stawek,
- kolejny: relacji na poziomie wolne i niezależne media a polityka,
- trzeci dotyczyłby finansowania mediów, a szczególnie mediów publicznych.
Bez znalezienia rozwiązań w tych trzech grupach problemów nie będzie prawdziwie niezależnego dziennikarstwa, ponieważ uprawianie tego zawodu z pobudek czysto idealistycznych jest i będzie mitem. Jednak bez względu na prowadzoną politykę, lub sytuację finansową, czy się to komuś podoba, czy też nie, to właśnie dziennikarze są wizytówką każdej stacji, tytułu, czy wydawnictwa. Ich praca zawsze wymaga ścisłej identyfikacji z firmą. I tu musi być „coś za coś”. Tego typu praca wymaga zatrudnienia etatowego, czy też kontraktowego z całym zapleczem socjalnym. Oszczędności w tej sferze mogą w konsekwencji prowadzić do upadku mediów, a w najlepszym wypadku mogą sprowadzić je do poziomu forum plotkarskiego.
Niestety, taki kierunek zauważa się coraz częściej, ponieważ według wydawców im taniej, tym lepiej, a pisać przecież każdy może. Jednak nie każdy kto pisze, jest dziennikarzem, bo uprawianie tego zawodu, to nie jest proste składanie zdań, to przede wszystkim weryfikacja opinii, poszukiwanie źródeł, dociekanie prawdy, uczciwość i niezależność od wszelkich wpływów. Na tym polega istota dziennikarstwa i o tę jakość należy walczyć.
Urszula Dembińska- Nowakowska
TVP Szczecin
