Już wkrótce prasa regionalna w Polsce może być w całości kontrolowana przez niemiecki kapitał – ostrzega w „Gazecie Polskiej” Artur Dmochowski. I zastanawia się, czy kolejne najważniejsze dla funkcjonowania obiegu informacji decyzje będą zapadać w Berlinie, a nie w Warszawie.
Na wstępie Dmochowski sprowadza na ziemię wszystkich tych czytelników, którzy sądzą, że brany przez nich do ręki „Dziennik Polski” wydawany w Krakowie albo „Głos Wielkopolski” z Poznania, to zwyczajna polska prasa lokalna. „W rzeczywistości jej 100-procentowym właścicielem jest niemiecki koncern prasowy” – wyjaśnia publicysta „GP”. I podkreśla, że już wkrótce ten sam koncern (Polskapresse), który kontroluje dziś połowę rynku lokalnego, może przejąć we władanie jego pozostałą część. „Może powstać sytuacja, w której w rękach niemieckich znajdzie się większość polskiej prasy codziennej” – przestrzega Dmochowski, szukając w swoim tekście odpowiedzi na pytanie o przyszłość wolności słowa w Polsce.
Działalność wydawnictwa Polskapresse opiera się, w ocenie Dmochowskiego, na mechanizmie „kontroli strukturalnej”, gdzie dla uzyskania decydującego wpływu nie potrzeba obecności osób z grupy dominującej na najniższych szczeblach wykonawczych. „Np. w mediach oznacza to, że wystarczy, iż czołowi decydenci mają określone poglądy, żeby poprzez dobór personalny na niższych stanowiskach i mniej czy bardziej wyraźną presję ich punkt widzenia mógł determinować to, w jaki sposób dziennikarze będą interpretowali wydarzenia, z jakimi gośćmi i z jakim nastawieniem będą rozmawiać, słowem – jakie opinie będą w rezultacie kształtować u czytelników czy widzów” – czytamy w „Gazecie Polskiej”. Skuteczność praktycznego działania teorii „kontroli strukturalnej” widać gołym okiem na przykładzie chociażby „Dziennika Zachodniego”, wydawanego przez Polskapresse. „Dziennik od dawna promuje śląskich separatystów. Zapłacił za to ogromnym spadkiem sprzedaży (…) Pozytywny, wręcz radosny ton informacji jest zrozumiały tylko w kontekście faktu, że właścicielem dziennika jest koncern Polskapresse” – uważa Artur Dmochowski.
Publicysta „GP” pisze w tygodniku, że Polskapresse planuje przejąć dziewięć kolejnych dzienników, które należą obecnie go grupy Media Regionalne (tę kontroluje z kolei spółka Mecom, ta sama, która do niedawna była właścicielem „Rzeczpospolitej”, którą odkupił Grzegorz Hajdarowicz, co doprowadziło w konsekwencji do redakcyjnej czystki). „Jeśli przejęcie Mediów Regionalnych doszłoby do skutku, to Polskapresse kontrolowałaby 85% rynku lokalnej prasy w Polsce. A jest to rynek ogromny – łączny nakład dzienników regionalnych to ponad 600 tys. egzemplarzy. Sprzedaż dzienników Polskapresse po przejęciu tytułów wydawanych przez Media Regionalne wyniosłaby zatem ponad pół miliona egzemplarzy dziennie i stanowiłaby największy nakład prasy w Polsce” – wylicza Dmochowski.
Z racji tego, że niemiecki kapitał coraz wyraźniej zaznacza się na polskim rynku medialnym, Artur Dmochowski spogląda też na obecność zagranicznych koncernów w mediach elektronicznych. Zastanawiając się, co zrobić, aby nie pogarszać sytuacji, stwierdza, że cała nadzieja w rękach Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który powinien stać na straży przestrzegania prawa antymonopolowego.
Więcej w tekście Artura Dmochowskiego „Polska prasa czy Polskapresse?” na str. 9 najnowszego wydania tygodnika „Gazeta Polska”.
Opr. OG
