„Był wszędzie tam, gdzie działy się rzeczy ważne” – wspomina Wiesław Johann w „Gazecie Polskiej”. „Miał niezachwiane przeświadczenie, że powinnością reportera jest być na miejscu i dokumentować bieg historycznych wydarzeń” – pisze w „Polityce” Kuba Dąbrowski. Obaj publicyści przybliżają w tygodnikach sylwetkę zmarłego ostatnio Erazma Ciołka, fotografa „Solidarności”.

Johann przypomina w „GP”, że Ciołek zmarł po długiej nowotworowej chorobie. „Był fantastycznym fotografikiem, zdjęciami zapisywał najnowszą historię Polski (…) Pamiętam jego reportaże z sierpniowych strajków na Wybrzeżu, fotografie przemawiającego Wałęsy. Te zdjęcia obiegły cały świat (…) Był wielkim artystą” – czytamy o Erazmie Ciołku w „Gazecie Polskiej”.

Oprócz Johanna, na łamach „GP” Ciołka wspomina także Jarosław Maciej Goliszewski, fotograf. „Lapidarnie mówiąc, był człowiekiem zasad. Nie zamykał oczu i nie zatykał uszu (…) Miał niesamowite wyczulenie na rzeczywistość, które było jego motorem do działań w dziedzinie fotografii” – mówi. Dodaje, że Erazm Ciołek pojawiał się w miejscach istotnych, a jego obserwatorskie oko cechował dystans do otoczenia i ostrość spojrzenia na świat. Swoje wspomnienie na łamach „GP” zamieścił też Wojciech Borowik, prezes Stowarzyszenia Wolnego Słowa. Borowik stwierdza: „Wielki, wspaniały człowiek. Wybitny artysta. Życzliwy i przyjazny, chociaż był bardzo wymagający. Nie pozwalał, by coś dotyczącego jego twórczości było robione na skróty”. A twórczość Ciołka naznaczona była wybitnym talentem do uwieczniania ważnych rzeczy w historii. Stanisław Markowski, fotograf i dokumentalista, zaznacza w „Gazecie Polskiej”, że dzięki swojej cierpliwości Erazm Ciołek potrafił zbliżać się z aparatem do ludzi. „Dlatego jego portrety są tak wybitne. To są lepsze z portretów ludzi w ogóle w historii” – uważa Markowski.

Erazma Ciołka wspomina również Kuba Dąbrowski na łamach „Polityki”. Publicysta cofa się do czasów strajku w gdańskiej stoczni. „26 sierpnia 1980 roku Erazm Ciołek spakował po prostu swojego olympusa i zapas klisz, wsiadł do Małego Fiata i ruszył z Warszawy na Wybrzeże. Nie miał zalecenia z żadnej redakcji, agencji ani nawet podziemnego komitetu. Nie miał pewności ani nawet za dużo nadziei na to, że ktoś opublikuje” – czytamy w „Polityce”. Ale Dąbrowski zaznacza, że Ciołek miał coś więcej – niezachwianą pewność fotoreportera, że musi być w Gdańsku i uwieczniać na zdjęciach bieg tak ważnych wydarzeń.

Przy okazji wspomnień o Ciołku z „Polityki” dowiadujemy się, że fotograf rzucił studia socjologiczne na rzecz robienia zdjęć. Najpierw był etatowym reporterem Centralnej Agencji Fotograficznej, przez dwa lata pracował też w „Polityce”. W latach 70. z dnia na dzień rzucił etat i w zasadzie zerwał z oficjalna prasą. „Nie umiał pracować na etacie. Musiał sam sobie być sterem, żeglarzem, okrętem” – wspomina go żona, Agata. Stał się wolnym strzelcem i niemal całkowicie przestał zajmować się fotografią newsową. Związał się za to z artystycznym środowiskiem warszawskiej ASP i stołecznego podziemia wydawniczego. Wydarzenia gdańskiego sierpnia całkowicie go wciągnęły, fotografował w stoczni dosłownie wszystko – robotników, przywódców strajku, napisy na transparentach. I koncentrował się na tym „co”, a nie „jak” uchwyca, nie kombinował z grą świateł, nie stosował wymyślnych zabiegów estetycznych.

Zarówno wspomnienia w „Gazecie Polskiej”, jak i tekst Kuby Dąbrowskiego w „Polityce” opatrzone są licznymi fotografiami Erazma Ciołka. Zdjęcia przedstawiają m.in. wydarzenia w Stoczni Gdańskiej, pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski, ks. Jerzego Popiełuszkę.

 

Więcej we wspomnieniach „Fotograf wyzwalającej się Polski” na str. 17-20 najnowszego wydania tygodnika „Gazeta Polska” oraz w tekście Kuby Dąbrowskiego „Czarno na białym” na str. 108-113 najnowszego wydania tygodnika „Polityka”.

Opr. OG

 

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl