Wspominamy Bruno Miecugowa
Z nieudolnością bronimy się przed smutkiem Twojego odejścia. Pozostaje dzisiaj między nami piękna przestrze
ń wspólnej pamięci, do której będziemy powracać, bo nie znikają bez śladu lata pracy, które wiązały ze sobą krakowskie środowisko dziennikarzy. Niekiedy były to więzy wstydliwie stałe, czasem rokujące nadzieją na wspólnotę. Bruno Miecugow miał w tym środowisku swoje miejsce: własne i niezależne. Tej niezależności umiał strzec spokojnie i bez patosu. Myślimy dzisiaj z szacunkiem o pracy Bruna, o Jego rzetelnym i znamienitym warsztacie dziennikarskim. W tekstach Bruna żyła prawda, spokój obiektywnej, własnej oceny. Było tak i w informacji reporterskiej z zapomnianych zakątków krakowskiej ziemi w latach „budowania socjalizmu”, i w felietonowych Listach do Czytelników, i w artykułach, które przez lata pisał Bruno do Dziennika Polskiego, Echa Krakowa, Gazety Krakowskiej i innych pism. Język Bruno Miecugowa miał swoją barwę. Obecna w nim była czasem urokliwa, czasem złośliwie uśmiechnięta zdolność dowcipnego i krytycznego „sumowania” przejawów naszej zawiłej społecznej rzeczywistości. Podśmiewał, piętnował prywatę, kłótliwość i wszechobecną małość moralnych postaw ludzkich. Czytelnicy cenili tę jego otwartość. I my bywaliśmy zasłuchani, gdy dzielił się swymi spostrzeżeniami. Często – dla wzajemnej pociechy – powtarzaliśmy jego dowcipy. Wiele z nich wciąż krąży wśród nas. Bruno miał nieprzeciętny talent satyryka. Przypomnieć warto kabaretowe teksty pisane dla Jamy Michalika wespół z red. red. Kwiatkowskim i Stworą oraz świetną książkę napisaną z Panią H. Kwiatkowską Boyowym szlakiem, a to ci kabaret. Przez lata Jego teksty kabaretowe cieszyły serca i umysły obywateli nie tylko Krakowa, uczyły odwagi zdrowej, krytycznej oceny naszych narodowych wad. Niewiele o tych tekstach wie dzisiaj młode pokolenie Polaków…. Bruno Miecugow z właściwą sobie skromnością należał do „frakcji niezrzeszonych inteligentów”, suwerennych duchowo, wyznających zasady godnego życia. Zaświadczał to swoją postawą życiową, wierny prawom tolerancji, ale nie rezygnujący ze sceptycyzmu. Nie żegnamy Cię Bruno. Zachowujemy w pamięci Twój uśmiech pod wąsem szlachcica, humor zaprawiony ironią, w którym wyrozumiale znalazły miejsce ludzkie słabości. Brakuje nam dziś Mądrości Twojego spojrzenia na ludzi, na piękno przyrody, otaczającego świata i Krakowa…… Mądrość tego spojrzenia najlepiej znają Twoi Najbliżsi.
Przyjaciele, Koleżanki, Koledzy ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich
Kraków, 17 lipca 2009
