SDP – wróg numer dwa
Tak to jest z pisaniem historii. Nie da się postawić kropki. Poprzedni szkic doprowadziłam do daty dla Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich krytycznej – rozwiązania w stanie wojennym. Zbierając materiały do dalszego ciągu: historii SDP w latach 1982 – 1990 znalazłam tak ważne świadectwa, że powrócenie do wydarzeń już w poprzednim Szkicu opisywanych stało się koniecznością. Dlaczego SDP to wróg numer dwa? W zagrażaniu socjalistycznemu ładowi wyprzedzili nas: przy zawieszaniu stowarzyszeń Polski Związek Łowiecki, a w rozwiązywaniu stowarzyszeń pierwsze miejsce dostał Niezależny Związek Studentów.
1981
2 grudnia
W Warszawie pacyfikacja Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarnictwa.
4 grudnia
Protest dziennikarzy wobec blokady informacyjnej
Do Prezesa Rady Ministrów Pana Wojciecha Jaruzelskiego
Środowisko dziennikarskie Warszawy, zaniepokojone i oburzone powtarzającymi się w ostatnich czasach faktami reglamentowania dostępu do informacji i odcinania dostępu do niej niektórym dziennikarzom oraz wyraźnym dążeniem do ograniczenia .informacji sprzyjających porozumieniu społecznemu – zwraca się do Pana Premiera o energiczne zbadanie tej sprawy.
W czasie ostatniego konfliktu wokół WOSP zatrzymane zostały przez nie umundurowanych funkcjonariuszy dziennikarskie ekipy Polskiej Kroniki Filmowej i Wytwórni Filmów Dokumentalnych, wykonujące swoje podstawowe obowiązki służbowe. W pierwszym wypadku przesłuchiwani byli dziennikarze kilka godzin, w drugim skonfiskowano sprzęt i taśmy, które zwrócono dopiero po interwencjach kierownictwa wytwórni, Stowarzyszenia Filmowców Polskich i SDP.
Jednocześnie poinformowano naszych kolegów, że zgodę – nie wiadomo czyją – na filmowanie wydarzeń ma tylko Dziennik TV.
W ostatnim tygodniu listopada rzecznik rządu, minister Jerzy Urban, wyprosił z gmachu URM red. Andrzeja Jeleńskiego z Polskiego Radia, który obsługuje, już od 15 miesięcy, rozmowy rząd – „Solidarność”. Zakomunikowano mu. że rozmów tych nie może relacjonować dla PR dziennikarz noszący znaczek „Solidarności” w klapie.
Te, jak i inne podobne, oburzające fakty reglamentowania informacji nie sprzyjają na pewno wielostronnemu naświetleniu spraw, co nie pomaga polityce porozumienia prowadzonej przez Pana Premiera. Jest to tym bardziej niepokojące, że oto zapadła także decyzja zlikwidowania dziennika „Glos Pracy”, prowadzącego od miesięcy politykę informowania wielostronnego i według swoich możliwości obiektywnego o wydarzeniach w całym ruchu związkowym. Gazeta ta usiłuje budować porozumienie między różnymi organizacjami związkowymi, zwłaszcza w zakładach pracy.
W miejsce „Głosu Pracy”, jak 3 grudnia br. poinformował zespół redakcyjny sekretarz KC Stefan Olszowski – ma powstać dziennik będący organem branżowych związków zawodowych.
Myślimy, że fakty te muszą być wyjaśnione i zwracamy się do Pana Premiera o pomoc w tej sprawie. Jednocześnie przypominamy, że stowarzyszenie nasze wystąpiło także do władz NSZZ „Solidarność” z protestem wobec ograniczania dostępu do informacji przez niektórych działaczy tego związku, wielu naszym kolegom.
Zarząd Oddziału Warszawskiego SDP oraz delegaci redakcyjni SDP z 70 redakcji dzienników, tygodników, miesięczników i agencji prasowych, redakcji Polskiego Radia i Telewizji, PKF i WFD zebrani w dniu 4 grudnia 1981 r.
Atmosfera gęstnieje. Podział na dziennikarzy „solidarnościowych” i reżimowych istniejący od sierpnia 1980 stał się faktem. Był, a jednocześnie nie był, wyraźnie widoczny. Redakcje stanowiły zespoły ludzi nieraz od dawna zaprzyjaźnionych. Nawet nie trzeba aż przyjaźni, wystarczy zżycie latami wspólnej pracy, by nie rozglądać się wokół oczami wroga.
SDP – za naszymi plecami nazywane „bandą Bratkowskiego” – trzymało szyk, który uformował się na Nadzwyczajnym Zjeździe 1980 roku. Oczywiście byli dziennikarze mu niechętni. Od niechęci jednak do wrogości, od różnicy poglądów do otwartej wojny wydawało się droga daleka.
Wojna podjazdowa – to była codzienność, żyliśmy w niej od dawna. Podejrzenia, że to może ten, albo ta, kłócą się z wieloletnim oswojeniem. Swój nie donosi. A jednak. (...)Uzyskano kolejne informacje.(...)- stwierdza Służba Bezpieczeństwa.
Kliknij, aby powiększyć Wiadomośc Dnia z 10.XII.81
11 grudnia
Po latach o tamtych chwilach:
Krystyna Mokrosińska w 2004 r. znalazła ten dokument:
Departament II 11 XII 81
Tajne
Specjalnego znaczenia
(skreślone ołówkiem)
Stan na dzień 11.12. 81 godz. 24
Tendencje występujące w obiektach
Wśród działaczy Solidarności w Komitecie ds. Radia i Telewizji utrzymują się nastroje oczekiwania na ewentualne podjęcie decyzji o strajku w RTV. Szeregowi członkowie związku liczą się z interwencją sił porządkowych w RTV. Wyrażane są opinie, że nie należy stawiać czynnego oporu i podporządkować się poleceniom interweniujących funkcjonariuszy MO, aby, jak stwierdza się w tych opiniach zapobiec przygotowanej przez władze prowokacji, gdyż cel strajku zostanie osiągnięty poprzez przerwanie emisji. Uzyskano kolejne informacje, że KZ NSZZ Solidarność w RTV zainteresowana jest organizowaniem tzw. grup porządkowych, których zadaniem będzie czuwanie nad przygotowaniem i przebiegiem akcji strażowej. Grupy te będą kontrolowały stosowanie się członków Solidarności do uchwał i zaleceń Komisji Zakładowych wywierając na niezdecydowanych pracowników presję psychiczną. Sprawą tworzenia grup porządkowych w RTV zainteresowany jest Zarząd Regionu Mazowsze, który zaleca przekształcenie grup w milicję robotniczą. Wsparcie Solidarności (FSO, Kasprzaka, Róży Luksemburg. ZMP Świerczewskiego i ZM Nowotki) dla „Solidarności" PR i TV i opieka nad ośrodkiem w Katowicach FSM w Bielsku-Białej; Rozgłośni w Lublinie WSK Świdnik.
Na 17 bm. wyznaczono posiedzenie Rady SDP. Rada ma udzielić absolutorium władzom SDP a następnie omówić sytuację w środowisku dziennikarskim. Jednym z najbardziej istotnych problemów jest projektukładu zbiorowego pracy dla dziennikarzy. Sprawa ta ma bardzo istotne znaczenie gdyż może w opinii wielu dziennikarzy - albo „umocnić w tym środowisku wpływy pracodawcy. tj. RSW albo też szereg dziennikarzy może przejść do pracy w „Solidarności” gdzie średnie zarobki są 3-krotnie wyższe
(akapit skreślony ołówkiem)
Wśród dziennikarzy warszawskich stwierdzono przejawy pewnego zaniepokojenia, w związku z aktualną sytuacją w RTV. Wyrażane są opinie, że aktualnie „Solidarność” posuwa się obecnie dalej niż kiedykolwiek w próbie konfrontacji na terenie Radiokomitetu, stosując szantaż strajkowy. Równocześnie ,,Solidarność" jest zainteresowana jak najdłuższym omawianiem problemu radia i tv na forum sejmowej komisji kultury. Sytuacja taka jest wygodna dla związku, ponieważ kierownictwo RTV jest spychane do defensywy, a argumenty „Solidarności” mają większą szansę dotarcia do społeczeństwa poprzez posłów”.
[K. Mokrosińska: Spisane będą czyny i rozmowy, Forum dziennikarzy nr 10, 2003]
Do SDP należeli prawie wszyscy dziennikarze zawodowi – prasowi, radiowi, telewizyjni. Koła SDP istniały w redakcjach, rozgłośniach radiowych, ośrodkach telewizyjnych.
SDP zaczyna być utożsamiane z „Solidarnością” – ruchem obywatelskim „Solidarność”, ludźmi opowiadającymi się za suwerennością i niepodległością Polski, przekształceniem gospodarki, za wolnym słowem.
Czyli przeciw ówczesnemu porządkowi.
11/12 grudnia 1981
W Warszawie Kongres Kultury Polskiej.
W Gdańsku posiedzenie KK NSZZ „Solidarność”.
Obrady Kongresu Kultury Polskiej w Teatrze Dramatycznym. SDP jako zrzeszone w Komitecie Porozumiewawczym Stowarzyszeń Twórczych i Naukowych jest współorganizatorem. W Komitecie Organizacyjnym działał Karol Małcużyński, a w Sekretariacie Kazimierz Dziewanowski.
W sesji IV referat Macieja Iłowieckiego: „Środki masowego przekazu”
Maciej Iłowiecki, wiceprezes SDP: Byłem tam zaproszony jako autor referatu o sytuacji polskiego dziennikarstwa. W zacnym gronie miałem zaszczyt wystąpić. Ciekawostką jest fakt, że w pewnym momencie, już po tym referacie, ale jeszcze 12 grudnia podszedł do mnie Dariusz Fikus i powiedział, że otrzymał od pewnego esbeka ostrzeżenie – nigdy nie powiedział od kogo – żebyśmy nie nocowali w domu [relacja dla PWS]
12 grudnia Rada Państwa przy jednym głosie sprzeciwu Ryszarda Reiffa i jednym wstrzymującym się prof. Jana Szczepańskiego podjęła uchwałę o wprowadzeniu 13 grudnia stanu wojennego w Polsce. [Odwołany 22.VII 1983 roku; Uchwałą Sejmu z lutego 1992 uznany za nielegalny.] Rozpoczyna się akcja „Jodła”: internowanie według sporządzonych wcześniej list O godz. 11 Czesław Kiszczak, szef MSW podpisuje tajny szyfrogram, zawierający przyzwolenie na otwarcie ognia do strajkujących załóg, który o godz. 16 dociera do wszystkich komend wojewódzkich MO. godz. 23.00 – przerwanie połączeń telefonicznych i teleksowych; ok. północy przerwanie nadawania programów radiowo-telewizyjnych;
działaczy politycznych, związkowych, osób z opozycji (około 50 tysięcy osób) oraz akcja „Azalia”: blokada łączności i przejęcie przez wojsko obiektów Radia i Telewizji.
12/13 grudnia
Henryka Dobosz-Kinaszewska: Wróciłam do domu z Kongresu Kultury Polskiej. Zastałam wywalone łomem drzwi, wszystko powywracane. Dowiedziałam się, że mąż jest internowany, a dziecko u sąsiadów.
Adam Kinaszewski: Wieczorem 12 grudnia brałem udział w ostatniej Komisji Krajowej, która odbywała się w sali BHP. Trwała wielka dyskusja z udziałem Wałęsy, co robić i jak związek powinien się zachować. Ja to wszystko filmowałem z ekipą BIPS-u (Biuro Informacji Prasowej „Solidarności”). Skończyło się bardzo późno. Czuliśmy, że coś się może wydarzyć, ale nikt nie wiedział dokładnie – co.
Kiedy wracaliśmy, powiedziałem ekipie, żeby gdzieś ukryli kamerę, a sam pojechałem na Zaspę. Wszedłem do domu. Dziecko spało. Za chwilę usłyszałem pukanie do drzwi. Spytałem: „Kto tam?” „Listonosz” – usłyszałem. A to była jakaś dwunasta w nocy. Ja mówię: „Chyba żartujecie”. „Nie, panie Kinaszewski, niech pan otwiera, telegram”. To ja na to: „Zostawcie pod drzwiami albo przyjdźcie rano”. No i tak żeśmy chwilę rozmawiali przez te drzwi. A za chwilę trzask i wpadli razem z drzwiami. Ośmiu facetów.
[Kto tu wpuścił dziennikarzy. 25 lat później. Według pomysłu Janiny Jankowskiej i Marka Millera. Warszawa 2005]
Tej nocy internowano większość członków Komisji Krajowej NSZZ”S”, doradców i dziennikarzy uczestniczących w obradach.
O godz. 1.30 w nocy do mieszkania Wałęsy w Gdańsku na polecenie Kazimierza Barcikowskiego i Mieczysława Rakowskiego przyszli: Tadeusz Fiszbach - pierwszy sekretarz KW - i wojewoda Jerzy Kołodziejski. Żądają, by przewodniczący „Solidarności” natychmiast pojechał do Warszawy. Wałęsa odmawia.
Po godz. 3.00 w nocy Fiszbach i Kołodziejski wracają. Wałęsa zostaje przewieziony do Chylic.
12/13 grudnia – noc
Wprowadzenie stanu wojennego na obszarze całej Polski. Gen. Jaruzelski staje na czele Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, natychmiast nazwanego wroną.
Zawieszenie związków zawodowych, zakaz strajków, podróży krajowych i zagranicznych, przerwanie połączeń telefonicznych i teleksowych, zawieszenie wydawania prawie wszystkich gazet, zawieszenie zajęć we wszystkich szkołach, internowanie tysięcy działaczy "Solidarności", opozycyjnych intelektualistów, a także 32 działaczy partyjnych minionej epoki.
INTERNOWANO PONAD STU DZIENNIKARZY, CZŁONKÓW SDP.
[w przygotowaniu: pełna lista internowanych dziennikarzy SDP]
W Warszawie z władz SDP umknęli internowaniu, znajdujący się na listach proskrypcyjnych Maciej Iłowiecki, Dariusz Fikus, Stefan Bratkowski oraz Jacek Kalabiński, prezes Oddziału Warszawskiego SDP. Ukrywali się kilka tygodni.
W związku ze stanem wojennym zmilitaryzowano szereg kluczowych zakładów pracy. W sądownictwie wprowadzono tryb doraźny w którym obowiązywały zaostrzone kary do kary śmierci włącznie.
Radio i Telewizja zostały zmilitaryzowane. Przed północą 12/13 grudnia weszło wojsko. Spadochroniarzom, przygotowanym do szturmu powiedziano, że rozgłośnie opanowane zostały przez „Solidarność” i spodziewać się należy czynnego oporu. Żołnierze zastali tylko zwykłą obsługę techniczną.
O 12-tej z terenu koszar warszawskich zaczęło nadawać „Studio-bunkier” z obsadą dziennikarską szczególnego zaufania pod kierunkiem Stanisława Cześnina.
Z Radia i Telewizji internowanych zostało wielu dziennikarzy i pracowników technicznych.
Według danych zebranych przez Zarząd Główny SDP w pierwszych dniach stanu wojennego:
W Warszawie: Małgorzata Jedynak-Pietkiewicz – redakcja „Camerata”, Piotr Mroczyk – PR Polonia, Edmund Szałas – PR Polonia, Komorowska – spikerka PR, Marek Jan Owsiński – PR, pr. III.
We Wrocławiu: Piotr Załuski – przew. „Solidarności” PRiTV, Jarosław Szymkiewicz – TV, Tadeusz Orlicz – TV, Marek Tumidajewicz – TV, Lena Kaletowa – TV, Barbara Trzeciak-Pietkiewicz – TV, Cezary Łagiewski – TV, Mieczysław Zawadowski TV.
W Katowicach: Jerzy Sysak – PR, Rafał Szymoński – TV.
W Łodzi: Krzysztof Turowski – PR,.
W Szczecinie: Jóźwiakowski – TV, Jan Ślusarczyk – PR.
Internowani i zwolnieni: Alicja Maciejowska – PR, pr. III, Andrzej Jeleński – PR, pr. I, w Łodzi Marek Madej – TV, Jerzy Binder – TV, w Białymstoku: Tomasz Piotrowski – PRITV.
Sporo osób ukryło się.
Wczesny ranek [13 grudnia, godz. 6.05]
Stefan Bratkowski, prezes SDP „przebywał w szpitalu rehabilitacyjnym w Konstancinie przy ul Gąsiorowskiego 8. O świcie budzi go żona Roma Przybyłowska-Bratkowska, która omijając patrole milicyjne, dotarła samochodem z Warszawy.
- Mówią, że ogłoszono stan wojenny i muszę się szybko zbierać. Ilekroć leżałem w tym szpitalu, umieszczano mnie w dwuosobowej salce z tym samym pacjentem. Nawet się zaprzyjaźniliśmy. Gdy już schodziłem ubrany, on natychmiast pobiegł do telefonu. Nie wiedział, że połączenia telefoniczne wyłączyli - opowiada Bratkowski.
Powrót do Warszawy nie był łatwy. Bratkowscy jechali dwoma samochodami. Na przedzie lekarka pogotowia Aniela Zmysłowska w białym kitlu. Za nią maluchem Bratkowscy.
- Samochód prowadziła żona. Ja byłem okutany w koc i udawałem babinę ze wsi.
Tak dotarli na Wawrzyszew do mieszkania sekretarz podstawowej organizacji partyjnej (POP) Pogotowia Ratunkowego.
- Właścicielka mieszkania, póki się u niej ukrywałem, nie mogła oddać legitymacji partyjnej. Zrobiła to po moim wyprowadzeniu się. Potem przez pół roku ukrywałem się jeszcze w siedmiu innych mieszkaniach - wspomina Bratkowski.”
[Niedziela, 13 grudnia 1981 zebrali Tomasz Urzykowski i Jerzy S. Majewski, „Gazeta Wyborcza”2006-12-13]
Jerzy Surdykowski, wiceprezes SDP: Planowałem wyjazd rano jedenastego [grudnia] ekspresem na Kongres Kultury Polskiej w Warszawie. W przeddzień, dziesiątego grudnia, wieczorem – jak to ładnie ujęła moja żona – wysunęła się ręka Boska z Kościoła Mariackiego i rzuciła mną o oblodzony bruk krakowski. Parę dni przed stanem wojennym zrobił się cholerny mróz. Taka bezśnieżna szadź się zrobiła. I wywaliłem się dokładnie pod Kościołem Mariackim. Złamałem obojczyk. Także w stanie wojennym, jak mówili złośliwi koledzy, miałem autointernowanie, we własnym gipsie. Akurat noc z dwunastego na trzynastego była pierwszą nocą, którą w pancerzu gipsowym przespałem w domu. Przyleciał syn i mówi „tata, generał w telewizorze”. Pierwsza moja myśl była „oni tego pożałują”. Taką miałem pierwszą refleksję. Nie że strach, tylko „oni pożałują”. Potem było jak było. [relacja dla PWS SDP]
Maciej Łukasiewicz, Rada SDP: (...) przygotowywałem dla gazety, w której wówczas pracowałem [„Kurier Polski”] artykuł o manipulowaniu w ciągu minionego dziesięciolecia wydarzeniami Grudnia 1970 roku przez partyjną propagandę. Miałem szansę, że tekst się ukaże, bo moi redakcyjni szefowie raczej sprzyjali „Solidarności” (...) Rano nie miałem żadnych zmartwień, kilkakrotnie wysłuchałem przemówienia pewnego generała, wyjrzałem za okno, gdzie po osiedlu kręciło się pełno zielonych i niebieskich – i na osiem lat wraz z 25 kolegami z redakcji pożegnałem się z zawodem – nie całkiem, bo wkrótce większość z nas odnalazła się w podziemiu. (...)[„Rzeczpospolita” grudzień 1998r.]
Toruń – dziennikarza Wiesława Cichonia, redaktora naczelnego organu „Solidarności toruńskiej” pisma „Wolne Słowo” zatrzymano na ulicy w pobliżu Hoteli Asystenckich na Bielanach. Szarpał się i bronił, kontuzjował nawet poważnie jednego z funkcjonariuszy, zawieziono go do aresztu na Wałach gen. Sikorskiego i zamknięto w małej celi. Tam rozpoczął nawoływanie się z zatrzymanymi, podawanie nazwisk (...) Następnego dnia konwój, złożony z kilku autobusów, przejechał przez most na Wiśle i ruszył w kierunku Bydgoszczy [do ZK Potulic]. Mężczyźni przykuci byli do siedzeń autobusu. Jakiś młody zomowiec ostentacyjnie pokazywał internowanym ostre naboje, Cichoń krzyknął do niego: Ty gnojku, ty pętaku! [Wojciech Polak: Czas ludzi niepokornych]
Z Dekretu o stanie wojennym Przepisy ogólne Wprowadzenie stanu wojennego powoduje m.in. czasowe: zawieszenie lub ograniczenie określonych w Konstytucji PRL i innych ustawach oraz umowach międzynarodowych, których Polska jest stroną podstawowych praw obywateli, a w szczególności nietykalności osobistej, nienaruszalności mieszkań i tajemnicy korespondencji, prawa zrzeszania się, wolności słowa, druku, zgromadzeń, wieców, pochodów i manifestacji. Przepisy Karne Kto będąc członkiem stowarzyszenia, związku, zrzeszenia lub organizacji, której działalność została zawieszona, nie odstąpił od udziału w takiej działalności, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Kto rozpowszechnia fałszywe wiadomości, jeżeli może to wywołać niepokój publiczny lub rozruchy, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.
Z raportu MSW: Realizując zaplanowane przedsięwzięcia, w warunkach stanu wojennego, do godziny 12.00 dn. 13. bm. internowano 3 173 osoby, to jest ponad 70% liczby założonej.
Z nazwy wymieniono dwa stowarzyszenia podlegające zawieszeniu: Polski Związek Łowiecki i Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.
Nie mieliśmy ani broni, ani amunicji.
Niebezpieczeństwo dla socjalistycznego ustroju, jakie stworzyło SDP to: korzystna zmiana prasy polskiej – dzienniki kierowane przez dziennikarzy, członków władz i Rady SDP, które zdobyły autentyczne zaufanie czytelników, powstanie poważnej prasy związkowej z „Tygodnikiem Solidarność” oraz zacięta walka SDP o dostęp do środków przekazu dla NSZZ „Solidarność”. Nie zapomniano SDP-owi sierpniowego oświadczenia dziennikarzy, pracy nad nową ustawą o cenzurze oraz zabierania głosu w sprawach publicznych i mediowania prezesa SDP Stefana Bratkowskiego w licznych konfliktach.
Słynny adres „Foksal 3/5” stał się miejscem zakazanym.
Dom Dziennikarza przeszedł pod zarząd kuratora Marii Tabako, dotychczasowej dyrektor administracyjnej oraz komisarza płk. Janusza Górskiego ze Służby Bezpieczeństwa.
13 grudnia
Zarządzeniem prezesa Radiokomitetu, Władysława Loranca, zlikwidowano wszystkie programy radiowe i telewizyjne z wyjątkiem TV 1 i PR, pr. I
Niektórzy dziennikarze do tej pracy byli już przygotowani.
Barbara Rogalska: Mimo, że nie działały telefony wiedziałam już, że budynek telewizji w nocy z 12 na 13 grudnia został zajęty przez wojsko. Kilkadziesiąt osób – dziennikarzy, realizatorów, pracowników technicznych, o których już wcześniej wiedzieliśmy, że są na utworzonej przed kilkoma miesiącami liście zaufanych – wezwano do pracy. Niektórych do tak zwanego „bunkra” na terenach wojskowych przy ul. Hynka, innych do głównego gmachu na Woronicza. Budynek przy pl. Powstańców, skąd zwykle nadawane były programy informacyjne, przez dłuższy czas był wyłączony. Umundurowani prezenterzy odczytywali dzienniki ze studia na Woronicza. [Barbara Rogalska: Weryfikacja. Wspomnienie]
Zabłysnęły nowe-stare „gwiazdy” dziennikarstwa telewizyjnego: Marek Barański, Tadeusz Zakrzewski, Irena Falska, Marek Tumanowicz, Bronikowski, Willman, komentatorzy Stefanowicz i Andrzej Racławicki, Karol Nowakowski
A ludzie kpią: Jaki jest najniższy stopień w ludowym Wojsku Polskim?- Spiker telewizyjny.
Po latach o tamtych chwilach:
W rozmowach z dziennikarzami telewizji z PRL zawsze wychodzi to samo. Że telewizja wszędzie jest upolityczniona. Że byli za socjalizmem, bo bez Polski Ludowej pasaliby krowy. Że ich szefowie to były twardogłowe tępaki. I że oni to prawdziwi fachowcy, a ci nowi nic nie potrafią. Tadeusz Zakrzewski, który pod koniec lat 60. przyszedł do telewizji z SB, po latach napisał i wydał w 2003 roku książkę „Dziennik telewizyjny. Grzech i grzeszki”
„Tadeusz Zakrzewski mylił się z Markiem Barańskim, a Barański z Ireną Falską - niezależnie od tego, który z demonów masowej wyobraźni pojawiał się na wizji, efekt był ten sam. Nuda. Zadekretowana nienawiść. I stronniczość do potęgi” – pisze W. Bereś w recenzji tej książki.
Pojawia się wojenna bibuła. Półtorej kartki tekstu przepisanego na maszynie: Komunikat nr 1 /13.XII. godz. 14.30/
Kliknij, aby powiększyć Komunikat nr 1 /13.XII. godz. 14.30
O godz. 16-tej delegacja intelektualistów - Aleksander Gieysztor, Jan Józef Szczepański, Andrzej Wajda i Jerzy Puciata - udaje się do gmachu KC PZPR, by upomnieć się o aresztowanych ludzi kultury. Spotykają się z ministrem Kultury Józefem Tejchmą.
Maciej Łukasiewicz: A na Foksal – jak w ulu. Z całego miasta pościągali koledzy żurnaliści, złaknieni informacji, plotek – i co tu ukrywać – kielicha dla pokrzepienia ducha i ukojenia nerwów. Ale nic z tego – obowiązuje zakaz sprzedaży wódki. W hallu szczypią jeszcze w oczy pozostałości po użytym tu – jak się okazuje – gazie łzawiącym. Ubecja przyjechała z samego rana. [M. Łukasiewicz Weryfikacja.]
14 grudnia
W Warszawie pierwsza śmierć stanu wojennego. Gnie tragicznie Jerzy Zieleński, dziennikarz.
Maciej Iłowiecki: (...)ukryłem się u swojej koleżanki, niedaleko [od właściwego mieszkania]. Tam przez pewien czas przebywałem, później u kogoś innego, byłem w ukryciu, dopiero po paru dniach dowiedziałem się, że mój najbliższy przyjaciel – Jurek Zieleński popełnił samobójstwo. Albo go zamordowano, bo tak naprawdę do dziś nie wyjaśniono, co to było, mimo przeprowadzonego śledztwa.
Jak to było? Leżał wtedy w szpitalu na Woli. Przyszło do niego dwóch facetów, mówią, że są przysłani przez Region Mazowsze – Jerzy był wyznaczony na przewodniczącego, miał prowadzić „Tygodnik Mazowsze” (...). Do dziś nie znaleziono tych ludzi, nikt w Zarządzie nie potwierdził, że oni kogoś wysłali, nie ma żadnych świadków.
Maciej Łukasiewicz: Jurek, fantastyczny człowiek, jeden z najlepszych polskich dziennikarzy (...) Od wielu lat powiązany był z KOR-em. Był też duszą Stefanowego „Życia i Nowoczesności”, aktywnie udzielał się w Konserwatorium „Doświadczenie i Przyszłość”. Poznałem go bliżej jesienią ubiegłego roku, gdy wspólnie przygotowywaliśmy Walne Zgromadzenie Oddziału Warszawskiego SDP. Po klęsce politycznej, poniesionej na ogólnopolskim Walnym Zjeździe, dziennikarski partyjny beton szykował się do odwetu w Warszawie, która skupia mniej więcej dwie trzecie ogółu członków Stowarzyszenia. Właśnie wówczas Jurek stanął na czele tzw. II Grupy Inicjatywnej i kierował naszymi pracami przygotowawczymi. (...)Jurek – zawsze otwarty do ludzi, opanowany, pogodny.
[M. Łukasiewicz: Weryfikacja. Z notatnika stanu wojennego 1981-1982, Oficyna Wydawnicza MOST, Warszawa 1994]
Kliknij, aby powiększyć Notatka o dacie i miejscu pogrzebu Jerzego Zieleńskiego [własność rodziny M. Łukasiewicza]
Wspomina dziennikarka Krystyna Jagiełło: „W sobotę [19 grudnia 1981 - W.G.] o godzinie 12.30 zebraliśmy się na Cmentarzu Wojskowym. Utworzył się długi kondukt. Czułam, że wszyscy myślimy to samo, że to nie tylko pogrzeb dziennikarza, ale i dziennikarstwa (...) Na murze katedry przeczytałam klepsydrę: >nie mogąc tego znieść, zmarł tragicznie 13 grudnia...<. Władza zabroniła wygłaszać przemówień. Księdza również nie było, jako że pochówek samobójcy. Staliśmy dokoła grobu w milczeniu, patrząc na pracujących grabarzy. Było tak cicho i tak smutno, jakby poza tym cmentarzem nie było już ani miasta, ani naszych nim domów”.
[Wojciech Górecki „Tygodnik Mazowsze” 1982-1989 Monografia pisma na tle drugiego obiegu w Polsce, praca magisterska napisana pod kierunkiem prof. Tomasza Strzembosza KUL 1995. Honorowe wyróżnienie w konkursie „Podziemne słowo”]
Pierwszy numer „Tygodnika Mazowsze”, który ukazał się w lutym 1982, miał numer drugi dla podkreślenia, że jest kontynuacją tamtego, tworzonego przez Zieleńskiego pisma.
Jerzy Zieleński został patronem przeznaczonej dla młodych dziennikarzy nagrody przyznawanej przez działające w podziemiu Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.
[Obecnie istnieje nagroda im Jerzego Zieleńskiego w kategorii za publikacje poświęcone edukacji i popularyzacji wiedzy w dorocznym konkursie SDP na najlepsza publikacje roku]
Barbara Rogalska: Kiedy 14 grudnia 1981 roku , w poniedziałek, wyszłam na spacer z psem, spotkałam mojego sąsiada a zarazem kolegę z telewizji, nieżyjącego już Andrzeja Żmudę. Był to znany dziennikarz ekonomiczny, bardzo zaangażowany w oficjalną politykę gospodarczą kolejnych ekip rządowych, krytycznie nastawiony do “Solidarności”.
-Ty o c z y w i ś c i e nie dostałaś wezwania do pracy – powiedział na powitanie.
Oczywiście nie dostałam. Należałam do “Solidarności”, aktywnie działałam w odradzającym się Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich. Przez radio wysłuchałam komunikatu, że pracownicy radia i telewizji mają pozostać w domach i czekać na wezwanie.
(...) A więc czekaliśmy. [Barbara Rogalska: Weryfikacja. Wspomnienie]
W 199 zakładach pracy rozpoczęły się strajki okupacyjne oraz akcje protestacyjne – oficjalne informacje MSW z grudnia 1981 roku.
Regionalne Komitety Strajkowe powstały w Gdańsku, Wrocławiu, Białymstoku i Świdniku, Tymczasowa Regionalna Komisja Wykonawcza NSZZ „Solidarność” w Przemyślu.
W Warszawie tylko w największych zakładach przemysłowych odnotowano słabe strajki i protesty, trwały do nocy z 15/16 grudnia.
W ośrodku odosobnienia w Białołęce Dworskiej internowani zorganizowali bunt. Interweniowało ZOMO.
Zawieszono całą prasę, z wyjątkiem „Trybuny Ludu” [red. nacz. Wiesław Bek, nakł. 1 357 734 egz.] i „Żołnierza Wolności” [red. nacz. Alfred Dąbek, nakł. 523 230 egz.] i nielicznych dzienników lokalnych.
W Krakowie powstało np. pismo zlepione z „Gazety Krakowskiej”, „Dziennika Polskiego”, „Echa Krakowa” nazwane natychmiast przez krakowian „Gadziechem” lub „Gadzim Echem”.
„Trybuna Ludu” pisze: Decyzje z 13 grudnia stoją na stanowisku odrzucenia wszelkich podziałów wśród Polaków patriotów - w imię działania na rzecz przywrócenia ładu, spokoju i porządku. 14.XII.1981
Rusza natychmiast prasa podziemna. Niektóre tytuły i zespoły redakcyjne są kontynuacją prasy z drugiego obiegu. Powstają nowe pisma. Dziennikarze zawodowi to głównie członkowie zawieszonego SDP.
„Hutnik” nr 1 ukazał się 14 grudnia 1981 w czasie strajku w Hucie im. Lenina. Po pacyfikacji strajku zespół pod redakcją Wojciecha Marchewczyka postanowił kontynuować wydawanie gazetki w charakterze tygodnika.
„Z Dnia na Dzień” było pierwszym w Polsce czasopismem stanu wojennego - pierwszy numer drukowany był jeszcze 13 grudnia 1981, a kolportowany we Wrocławiu rano 14 grudnia. Numer drugi wyszedł 16, a trzeci 18 grudnia.
Do maja 1982 pismo redagowane było pod kierunkiem Kornela Morawieckiego przez zespół: Krystyna Wójcik, Helena Lazarowicz, Anna Morawiecka, Joanna Moszczak, Wiesław Moszczak, Tadeusz Świerczewski, Jarosław Twardowski. Redaktorem naczelnym był Romuald Lazarowicz. Od początku stanu wojennego pismo sygnowane było przez Regionalny Komitet Strajkowy NSZZ "Solidarność" Dolny Śląsk
„Jedność” w Szczecinie. W latach 1980-81 pierwszym redaktorem naczelnym był Leszek Dlouchy internowany w stanie wojennym. Ostatni (oficjalny) numer przed ogłoszeniem stanu wojennego ukazał się z datą 11 grudnia 1981 r. Następny miał ukazać się 15 grudnia.
Po 13 grudnia 1981 r. w stoczni trwał strajk. Tytuł był niekwestionowanym okrętem flagowym szczecińskiej opozycji. W warunkach stanu wojennego jako bibuła, ukazał się kolejny numer „Jedności”. Miał format A4 i odbity został na powielaczu. Pismo miało taki sam podtytuł jak w czasie strajków sierpniowych: Organ Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego przy Stoczni im. Adolfa Warskiego (winieta została skopiowana z sierpniowego pierwowzoru). Pismo miało numer kolejny 51 i datę 15 grudnia 1981.
Było więc jasne, że druk pisma będzie kontynuowany mimo represji, z których nie zdawano sobie jeszcze do końca sprawy.[www.solidarnosc.szczecin.pl]
W Krakowie pismo – „Aktualności”, pierwszy numer podziemnego Biuletynu Informacyjnego RKW”S” Regionu Małopolska.
15 grudnia
Oficjalne zawieszenie działalności Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich na czas obowiązywania stanu wojennego mocą Zarządzenia nr 48 prezydenta m. st. Warszawy inż. Jerzego Majewskiego.
Kliknij, aby powiększyć Zawieszenie działalności SDP [zbiory PWS SDP]
W Warszawie milicja zaatakowała Pałac Staszica mieszczący Polską Akademię Nauk. Była to najgłośniejsza pacyfikacja w stolicy. W Polskiej Akademii Nauk ustalono, że strajk rozpocznie się 15 grudnia o godz. 9.00, i że będzie to strajk organizacyjny - w godzinach pracy. Wyłoniono też dwa Komitety Strajkowe - grupę właściwą i zapasową. 15 grudnia po godz. 11.30 milicja zajęła gmach PAN, następują aresztowania strajkujących. W protokołach zatrzymania wpisywano jako powód zatrzymania: organizator strajku, miał przy sobie zapasową żywność, mimo że zatrzymani nie mieli ze sobą żywności.
Kliknij, aby powiększyć Nalepka [własność rodziny M. Łukasiewicza]
W stolicy zawiązał się pierwszy Komitet Oporu Społecznego.
Internowano – bez względu na jego ciężką chorobę serca – w Białołęce etatowego sekretarza SDP Krzysztofa Klingera, wcześniej przesłuchiwanego w tzw. „rozmowie ostrzegawczej”.
W Warszawie zbiera się Rada Główna Episkopatu Polski. Biskupi stwierdzają m.in.: Dramatyczna decyzja władz wprowadzenia stanu wojennego w naszym kraju stanowi cios dla społecznych oczekiwań i nadziei, że drogą porozumienia narodowego można rozwiązać istniejące problemy naszej Ojczyzny. Za jedną z najważniejszych spraw biskupi uznają przywrócenie związkom zawodowym, zwłaszcza Związkowi Zawodowemu "Solidarność", zgodne ze statutem możliwości działania. Z tym łączy się umożliwienie swobodnego działania Przewodniczącemu i Prezydium Związku. Związek "Solidarność" broniący praw ludzi pracy jest konieczny do przywrócenia równowagi życia społecznego.
L. Wałęsa poprzez Kurię przekazuje "APEL DO NARODU POLSKIEGO" :
- nie dajmy się złamać,
- podejmujmy strajki w wielkich zakładach pracy, w małych stosujmy bierny opór,
- w razie stosowania siły przez wojsko postępujmy tak, aby nie doszło do przelewu krwi,
bądźmy solidarni, pomagajmy sobie wzajemnie, a udowodnimy, że nasz związek istnieje i działa nadal.
Powstaje pismo informacyjne „Wiadomości Tygodnia”, redagowane przez Teatr Ósmego Dnia. Lech Raczak, dyrektor teatru, wypisuje kolegom delegacje, dzięki którym możliwe jest poruszanie się po kraju. Ewa Wójciak, Roman Radomski, Tadeusz Janiszewski i Marcin Kęszycki jadą do Wrocławia, Krakowa, Warszawy i Gdańska zbierać informacje. Pismo ukazuje się do wiosny 1982 r.
Pierwszy numer pisma „Solidarni”. Wydaje je grupa związana z UAM, m.in. Marka Gaula i Tatianę Martin-Pietrowicz. Później pismo stało się organem Tymczasowego Zarządu Regionu Wielkopolska i długo drukowane było w mieszkaniu Jana Kołodziejskiego.
Oficjalna prasa „przypomni sobie” - po dwu miesiącach - że tego dnia ogółem w skali kraju próby akcji protestacyjnych podjęto w 180 zakładach na terenie 19 województw. Groźba użycia siły (co nie znaczy, że wszędzie jej użyto) nastąpiła w 17 przypadkach [„Polityka” Nr 1 z 20 II 82].
16 grudnia
W Katowicach, w Kopalni Węgla Kamiennego „Wujek” oddział specjalny ZOMO z bezpośredniej odległości strzelał do górników. Na miejscu ginie siedmiu górników, w następnych dnia dwóch umiera z odniesionych ran.
Pacyfikacja Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku.
Pacyfikacja Stoczni Remontowej w Gdańsku.
W Krakowie: Dziennikarzom, którzy nie dostąpili zaszczytu pracy w „Gadziechu” wręczano pisma od dyrekcji RSW „Prasa”. I ja takie otrzymałem, następującej treści: ”Obywatel Stefan Maciejewski - <Gazeta Krakowska>. Krakowskie Wydawnictwo prasowe zawiadamia, że z dniem 14 grudnia 1981 zostaje obywatel urlopowany do odwołania. O terminie powrotu do pracy zostanie Obywatel poinformowany w stosownym czasie”. Pod powiadomieniem nikt się nie podpisał. Tylko pieczątka firmy. [Stefan Maciejewski: Wojna polsko-polska, dziennik 1980-1983, Księgarnia Akademicka, Kraków 2007]
Prasa leży w kioskach. Zwroty „Trybuny Ludu” – 80 proc. Źródłem informacji jest bibuła.
„Wiadomości bieżące” jedna kartka A4 maszynopisu, bez daty, bez numeracji, a jednak to jest gazeta!
Kliknij, aby powiększyć Bibuła. [własność rodziny M. Łukasiewicza]
17 grudnia
ZOMO rozbiło uliczne demonstracje w Krakowie.
Pacyfikacja Stoczni Gdańskiej - siedziby Krajowego Komitetu Strajkowego, aresztowanie przewodniczącego KKS Mirosława Krupińskiego, wiceprzewodniczącego Komisji Krajowej.
Jan Józef Szczepański: W Związku [Literatów] zastałem gromadę zapłakanych kobiet, proszących o pomoc dla aresztowanych mężów i synów. Była wśród nich żona dziennikarza Krzysztofa Klingera [jednego z najbliższych współpracowników S. Bratkowskiego], którego wywleczono z łóżka, gdy czekał na karetkę pogotowia, mającą zabrać go do szpitala na operację serca. Pani Klingerowa była w rozpaczy. (...) poszedłem na Zamek do prof. Gieysztora i z nim pojechaliśmy do Akademii Nauk, gdzie znajdował się jedyny dostępny i czynny telefon. Gieysztor zadzwonił do Kiszczaka, który naznaczył nam spotkanie na drugą. (...) Kiszczak – tym razem w cywilnym garniturze – poprosił nas wkrótce do swego gabinetu.(...) załatwił zwolnienie Klingera. [J.J.Szczepański: Kadencja ZNAK 1989]
Maciej Łukasiewicz: Lilka, sekretarka szefa, siedzi sama. Mówi, że przed chwilą radio zachodnie podało, że w obozie dla internowanych zmarł na zawał serca Tadeusz Mazowiecki, najbliższy doradca Lecha Wałęsy. Wiadomość ta wprawia mnie w przygnębienie, a jeszcze bardziej pogarsza mój nastrój napisana ręką Florka kartka, którą znajduję na swoim biurku.[M. Łukasiewicz: Weryfikacja]
Jako prewencja wobec drugiego obiegu wydany zostaje zakaz sprzedaży farb, rozpuszczalników i lakierów, ograniczenie w sprzedaży zeszytów i papieru.
Po latach o tamtych chwilach:
Jacek Brzostowski: Nigdy nie wiedziałem, czy klient nie jest tajniakiem i czy nie posądzą mnie o spekulację, a za to szło się siedzieć. Raz w tygodniu miałem kontrolę. Na zapleczu nie wolno mi było trzymać towaru, wszystko musiało być wystawione w sklepie. Miałem zeszyt, w którym przedstawiciele inspekcji handlowej wpisywali rozporządzenia, np.: „Towary cieszące się popytem sprzedawać w proporcji 50 proc. do 16.00 i 50 proc. po 16.00”.
Jest wpis z 19 grudnia 1981 roku, po wprowadzeniu stanu wojennego: 'Zakaz sprzedaży farb, lakierów i rozpuszczalników do odwołania'. Kiedyś przyszedł do mnie facet i godzinę wypytywał o jedną farbę - czy sprzedaję i komu. Potem powiedział, że jest z inspekcji handlowej, a ja wiem dokładnie, skąd on był. [Katarzyna Bosacka: Pan z drogerii. Rozmowa z Jackiem Brzostowskim, GW-Wysokie Obcasy, 19.06.2006]
Dekretem Prymasa Józefa Glempa powołany został Prymasowski Komitet Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom.
17 grudnia
W Warszawie ukazuje się jako "Wiadomości Dnia" pierwszy numer podziemnych "Wiadomości" - Biuletynu Informacyjnego NSZZ "Solidarność" Regionu Mazowsze.
Początkowo pismem kierowali Piotr Piętak i Piotr Strzałkowski, od wiosny 1982 również Ludwik Dorn i Marcin Gugulski. Od lutego 1983 redakcją kierował Antoni Macierewicz, a dołączyli Anna Rozwadowska i Piotr Zakrzewski (Podziomek).
Stali współpracownicy: Urszula Doroszewska (Sasza), Ryszard Czarnecki i Piotr Naimski. Swoje artykuły zamieszczali Wiesław Chrzanowski, Jerzy Kropiwnicki, Piotr Wierzbicki, Stefan Kurowski i Jan Olszewski. Za druk odpowiadali kolejno Krzysztof Łączyński, Wiktor Krzysztoporski, Piotr Strzałkowski i Anna Rozwadowska. Ostatni 366 numer "Wiadomości" ukazał się w maju 1990.
O 4.00 nad ranem pacyfikacja Fabryki Samochodów Ciężarowych w Lublinie (5 tys. strajkujących), w kilka godzin później ZOMO przeprowadza taką samą akcję w Lubelskich Zakładach Napraw Samochodowych W Warszawie milicja rozpędziła manifestacje na placu Zwycięstwa i na Krakowskim Przedmieściu, padały granaty z gazem łzawiącym do kościoła św. Krzyża.
"Trybuna Ludu" pochwala zdecydowaną postawę sił porządkowych i donosi o zatrzymaniu ośmiu osób.
Paryska rozgłośnia "Radio France Internationale" nadaje trzy razy dziennie wiadomości w języku polskim.
ROZPOCZĘŁA SIĘ WERYFIKACJA DZIENNIKARZY, PIERWSZEGO ŚRODOWISKA W KRAJU PODDANEGO NATYCHMIASTOWEJ „CZYSTCE”.
10 tysięcy dziennikarzy weryfikowano [rozmowy weryfikacyjne, obejmowały nie tylko dziennikarzy, również osoby z administracji, wydawnictw, kolportażu i techniki Polskiego Radia i Telewizji]
Szczególnie ostro w radiu i telewizji - zwolniono około 800 osób.
W RSW odwołano 75 redaktorów naczelnych, 95 zastępców, 88 sekretarzy redakcji.
Negatywnie zweryfikowano 10 proc. środowiska dziennikarskiego. W całej Polsce pracę straciło około 2 tysiące dziennikarzy.
Dariusz Fikus: Była to akcja bez precedensu w historii dziennikarstwa. Jak przyznał Jerzy Urban „weryfikacja dziennikarzy, jak później likwidacja SDP, tak ściśle wynikła z logiki i mechaniki stanu wojennego, że bez tych poczynań trudno mówić o skutecznej, spójnej obronie ustroju, a więc bezpieczeństwa państwa”. Była to akcja bezprawna, wyraźnie nastawiona na zastraszenie środowiska.[Sprawozdanie z lat 1982-1989 na Walny Zjazd SDP 1989]
Tadeusz Knade: Tylko w Gdańsku z trzystu zatrudnionych dziennikarzy około stu z dnia na dzień zostało bez pracy. Instynktownie szukało możliwości kontynuowania pracy dziennikarskiej w prasie drugiego obiegu, w grupie konspiracyjnej.
[Kto tu wpuścił dziennikarzy. Według pomysłu Marka Millera. 25 lat później. Według pomysłu Janiny Jankowskiej i Marka Millera. Warszawa 2005]
Andrzej Liberadzki: A jakie składy miały komisje weryfikacyjne? Był towarzysz z KC [Zwoliński], towarzysz z Biura Prasowego Rządu PRL [Bujnicki], towarzysz komisarz wojskowy [komandor Czerski], towarzysz dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk (czyli cenzury) [Legucki], towarzysz „esbek” – „opiekun” środowiska, towarzysz od wydawcy, np. Zarządu Głównego RSW (takiego ówczesnego monopolisty prasowego...) i dwóch towarzyszy z KW PZPR, którzy w przypadku Gdańska byli naprawdę nieszkodliwi. Sami padli ofiarą weryfikacji politycznej, zostali wyrzuceni.
[Andrzej Liberadzki: Niezweryfikowani a struktura podziemia – głos w panelu ”Nasz Sierpień. Dziennikarze gdańscy 1980-1989”, Forum Dziennikarzy nr 3 / 4 (81/82) 2005]
„Niektórzy dziennikarze wykorzystywali weryfikację do demonstracji politycznej. Ubrana na czarno Maria de Hernandez-Paluch z krakowskiego tygodnika „Student” na pytanie komisarza wojskowego, czy popiera Wojskową Radę Ocalenia Narodowego (błyskawicznie nazwanej „wroną”), odpowiedziała: - Nie widzi pan, że nawet przebrałam się za wronę?”
[Jerzy Skoczlas: Weryfikacja dziennikarzy, w: Mała encyklopedia stanu wojennego (dla początkujących), Gazeta Wyborcza – Duży Format- 11XII2006]
Grzegorz Majchrzak, IPN: W Radiu i Telewizji weryfikację przeprowadzano w dwóch etapach.
W pierwszym sześcioosobowe komisje weryfikacyjne, w składzie: przedstawiciele WRON, KC lub KW PZPR, MSW, KZ PZPR i kierownictwa Radia i Telewizji weryfikowały kadrę kierowniczą, wypytywały naczelnych redaktorów oraz ich zastępców o podwładnych.
W drugim komisje trzyosobowe, w składzie: zweryfikowany pozytywnie naczelny redaktor, przedstawiciel WRON i KZ PZPR weryfikowały pracowników. Pytano ich również o stosunek do SDP i działaczy Stowarzyszenia. Inne pytania dotyczyły kierowniczej roli partii, działalności „Solidarności”, Komitetu Obrony Robotników, Konfederacji Polski Niepodległej, stosunku do uchwały nr 185 o zakazie strajku.
[13 września 2005. Dyskusja w SDP]
W Radiu i Telewizji w tym czasie ok. 100 dziennikarzy złożyło wnioski o wcześniejsze przejście na emeryturę lub zwolnienie z pracy nie chcąc uczestniczyć w propagandzie stanu wojennego. Uniemożliwiało im to zmilitaryzowanie zakładu pracy, co oznaczało, że pracownik sam nie może się zwolnić z pracy, może go zwolnić tylko pracodawca.
W Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich zwolniono ponad 60 pracownikó






