Spada poparcie dla PO
"Gazety Wyborcza " publikuje najnowszy sondaż poparcia dla partii politycznych. PO straciła najwięcej od wygranych wyborów parlamentarnych w 2007 roku. To już drugi sondaż w ostatnim czasie - po badaniach GfK Polonia dla "Rzeczpospolitej" sprzed tygodnia – w którym PO poważnie traci.
”PO nie miała tak złego wyniku: tylko 38 proc. Polaków chciałoby dziś zagłosować na partię Donalda Tuska. W dwa tygodnie Platforma straciła aż 16 pkt. proc.! Dużo zyskał SLD - ma aż 19 proc. poparcia” – podaje „GW” i wyjaśnia: „To były dwa trudne tygodnie dla partii rządzącej. Trwała dyskusja o projekcie obcięcia składek do otwartych funduszy emerytalnych, a rząd wciąż obrywał za ten pomysł.
Rosja zaprezentowała raport MAK, który całą winę za katastrofę 10 kwietnia zwalił na Polskę. Premier był atakowany, że za późno odpowiedział na te oskarżenia. Nawet marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna powiedział to publicznie, co rozpętało medialne spekulacje o wojnie w PO. Po raporcie MAK opozycja żądała dymisji szefa MON Bogdana Klicha. Niedługo wcześniej toczyła się dyskusja o dymisji - szefa resortu infrastruktury Cezarego Grabarczyka, krytykowanego przede wszystkim za zimową zapaść kolei”.
„Poparcie niższe niż 40 proc. Platforma odnotowywała wieki temu - przed wyborami parlamentarnymi w 2007 r., u schyłku IV RP. Po wyborach, w których dostała 41 proc., jej poparcie poszybowało do około 50 proc. I tak zostało na długo - z małymi wahnięciami, to dół, to w górę”.
Dla „GW” wyniki te ocenia Małgorzata Kidawa-Błońska, wiceszefowa klubu PO: „- Nie dziwi mnie ten wynik. Na ten trudny czas jest niezły. To znaczy, że dużo zależy od tego, jaka będzie kampania wyborcza. Liczę, że utrzymamy notowania na poziomie ok. 40 proc. PiS nie poprawia notowań, i to mnie cieszy”.
Czytaj:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,9022577,Sondaz_TNS_OBOP_dla__Gazety_.html
opr. tor
Camorra w mieście prywatnym, Skarżysku
"Przedsiębiorcy, samorządowcy, politycy zgłaszali się do Leszka K. po "przysługę". Gdzie wycofało się państwo, wszedł przestępczy holding" - o mieście prywatnym - Skarżysku - i Leszku K., który "rządził miastem niczym neapolitański mafioso" - opowiada w "Rzeczpospolitej" Maja Narbutt.
"- Grupa miała strukturę gwiaździstą, każde odgałęzienie zajmowało się czymś innym: rozbojami, narkotykami, kradzieżami samochodów, wymuszeniami, handlem bronią" - gazeta cytuje komendanta głównego policji gen. Andrzeja Matejuka.
"Zaskakujący jest rozmach działalności grupy Leszka K., która nawiązała kontakty z neapolitańską camorrą, sprzedając jej broń z zakładów w rejonie Radomia i Skarżyska. Ale bulwersuje także długoletnia bezkarność przestępczego holdingu i kontakty z "przyzwoitymi obywatelami".
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach: " - Ludzie wierzyli, że grupa Leszka K. jest nietykalna, bo stoją za nią wpływowe osoby".
Czytaj więcej:
www.rp.pl/artykul/601769_Skarzysko--czyli-polska-Gomorra.html
www.rp.pl/artykul/61991,601522_Skarzysko---miasto-prywatne.html
opr. tor
Kredytowa misja specjalna
Telewizyjny program "Misja specjalna" przeważnie obnażał mechanizmy przestępcze, zwłaszcza korupcję, tymczasem - jak donosi "Życie Warszawy" dziennikarka tego programu "próbowała wyłudzić kredyt" i zatrzymała ją policja. "Grozi jej do ośmiu lat więzienia".
Sprawa według gazety wyglądała tak: "Małgorzata C. starała się o 40 tys. zł kredytu w jednym ze śródmiejskich banków. Razem z wnioskiem złożyła zaświadczenie z prywatnej firmy o zarobkach. Zgodnie z tym pismem miała być zatrudniona na stanowisku przedstawiciela handlowego. Bank jednak odrzucił wniosek kobiety. To nie zraziło Małgorzaty C. Kilka dni później w tym samym oddziale banku złożyła drugi wniosek. Tym razem przedstawiła pismo świadczące o tym, że jest zatrudniona jako przedstawiciel w zupełnie innej firmie. - Dokument wydał się podejrzany bankowcom, dlatego powiadomili nas o sprawie w momencie, gdy kobieta przyszła finalizować umowę- opowiada policjant".
"Małgorzata C. została zatrzymana na gorącym uczynku. W czasie przesłuchania stwierdziła, że jest dziennikarką śledczą z telewizji. Z naszych ustaleń wynika, że była dziennikarzem programu śledczego "Misji specjalna". Zajmowała się m.in. sprawą porwania Krzysztofa Olewnika. Policjanci szybko odkryli, że zarówno zaświadczenia o zarobkach składane za pierwszym, jak i za drugim razem były sfałszowane. Kobieta usłyszała dwa zarzuty usiłowania wyłudzenia kredytu. Przyznała się do winy. Prokurator zastosował wobec niej dozór policyjny oraz poręczenie majątkowe w wysokości 40 tys. zł".
W biurze prasowym TVP nic nie wiedzą o jej problemach z prawem.
Czytaj:
www.zyciewarszawy.pl/artykul/561074_Dziennikarka-chciala-lewy-kredyt.html
opr. tor
Nie chciał kupić, a musi płacić
"Młody łodzianin nie chciał kupować telefonu, ale ktoś podpisał za niego umowę. Mimo to operator wciąż przysyła mu rachunki. Zadłużenie rośnie... " - przedziwną historię Przemysława Lendziana z PTK Centertel (operator Orange) opisuje Joanna Blewąska w łódzkim wydaniu "Gazety Wyborczej".
"Przemysław Ledzian lubi internet i wie, że wiele rzeczy można w sieci zamówić. Nie sądził jednak, że wpadnie w pułapkę internetowej sprzedaży. - Nic nie zamawiałem, a przyszedł do mnie rachunek za telefon z Orange - opowiada.
Próbował wyjaśnić sprawę w salonie przy al. Piłsudskiego. Ale tylko dowiadywał się, jak rośnie jego zadłużenie. - Ostatnio usłyszałem, że zalegam ponad cztery tysiące złotych - denerwuje się.
PTK Centertel (operator Orange) pozwala na zamówienie aparatu przez internet. Nie trzeba iść do salonu, telefon i umowę przywozi kurier. Wystarczy przy nim podpisać i sprawa załatwiona - stajemy się abonentem. - Ale u mnie nikogo nie było - powtarza chłopak.
Pokazuje kopie pism, w których prosi operatora o zablokowanie telefonu i zaprzestanie przesyłania mu rachunków. Nalega też, by operator przesłał mu umowę, którą rzekomo podpisał. - Może będą musiał pokazać ją grafologowi - zastanawia się. - Przecież muszę się jakoś bronić.
perator dokumentu nie wyśle. Odpowiedział, że skoro Ledzian go nie podpisał, to nie może umowy zobaczyć. - Brak konsekwencji - ocenia chłopak. - Bo kosztami nadal obciążają mnie.W salonie zaproponowano mu ugodę. - Może pan spłacać miesięcznie, ile Pan chce, byle systematycznie - usłyszał od pracownika".
Łódzki adwokat Jarosław Szczepaniak ocenia działanie operatora jako nieuczciwe: "- Można się nawet zastanawiać, czy nie doszło do przestępstwa usiłowania wyłudzenia" .
Czytaj więcej
lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,9022136,Nie_kupil_telefonu__a_dostaje_rachunki__Dlug_rosnie___.html
Opr. tor
