Krystyna Karwicka – Rychlewicz
KIM SĄ GADY?
Wiadomość o tym, jakim g…na portalu wPolityce.pl obrzucono Łucję Klimas -przewodniczącą Komisji Członkowskiej Oddziału Warszawskiego SDP za to, że nie został przyjęty do naszej organizacji były wiceprezes radia Jerzy Targalski – do mnie też dotarł. Uznałam wówczas, że zabieranie głosu na ten temat może przyczynić się tylko do rozejścia tego smrodu z gnojowiska, jakim w tym przypadku był ten portal. Teraz jednak – na skutek dobrych intencji naszej koleżanki, która stanęła w obronie Łucji - niechcący tak się stało. Muszę więc zabrać głos w tej sprawie.
Otóż Komisja jest trzyosobowa (jestem jednym z jej członków) i zgodnie podpisała się pod tą decyzją. Potwierdził ją Zarząd OW SDP. Odrzucony kandydat odwołał się od naszej decyzji do ZG SDP, zażądał podania przyczyny nie przyjęcia go. Komisja nie musi się „spowiadać” ze swoich decyzji. Dziwię się jednak, że J. Targalski nie wiedział, dlaczego nie chcieliśmy go mieć w naszej organizacji. Wszak całe nasze środowisko wie, w jaki sposób byli wyrzucani z pracy koledzy- dziennikarze w okresie, gdy niedoszły członek SDP kierował państwową radiofonią! Te sprawy trafiły do sądu i – jak sprawdziliśmy – wygrywali je koledzy w niedopuszczalny, chamski sposób wyrzucani z pracy!
Chciałabym jeszcze dodać – by Komisji nie posądzano o to, że przy przyjmowaniu nowych członków bierze pod uwagę ich opcje polityczne - że w tym samym okresie przyjęto grupę dziennikarzy z „Gazety Polskiej”, z którą związany jest J. Targalski. Nieco się zdziwiłam, że tuż przed wyborami delegatów na zjazd sprawozdawczo-wyborczy SDP tylu kandydatów właśnie z niej zgłosiło chęć członkostwa w SDP. Nie podzieliłam się tym zdziwieniem z pozostałymi członkami Komisji. Takie mamy, bowiem zasady: oceniamy nie poglądy polityczne, ale umiejętności zawodowe. I etyczne.
Wracając bezpośrednio do meritum sprawy błota, jakim obrzucono Łucję Klimas, informuję: to osoba wyrzucona z pracy w TVP w stanie wojennym, dziś też znana z głęboko prawicowych poglądów! Ciekawi mnie też, kim jest informator o życiu prywatnym koleżanki, a może był i jest „materacem” również innych pracowników TVP?
Dodam, iż ja też boję się jak autorka tekstu „WIELKI WSTYD…” naszego zjazdowego spotkania 4 czerwca. Przedsmak tego, co każdemu może na nim przydarzyć się - mnie spotkało już na kwietniowym zebraniu poświeconym wyborowi delegatów na zjazd…
26 maja 2011
Dyskusja na temat Listu Otwartego członków Klubu Fotografii Prasowej SDP
Patrz również dział OPINIE
I znowu o biciu, choć tuszę, że się nie pobijemy z tego powodu.
Odpowiadam kolejno najpierw Jurkowi Kośnikowi, a następnie Stefanowi Truszczyńskiemu (w takiej kolejności ukazały się ich teksty)
Drogi Kolego Jurku!
Przeczytałem Twój tekst dokładnie i z przerażeniem, że niczego nie rozumiesz oraz, że przytaczasz fakty które nie miały miejsca.
Bzdurą jest to co napisałeś, że:
-
„…mieli pretensje, że Michał Stróżyk nie miał złamanego kręgosłupa, a nawet wstrząśnienia mózgu…”. To nieprawda. Nikt tak nie powiedział, a nawet nie pomyślał, więc nie rozumiem na jakiej podstawie napisałeś takie zdanie.
-
„…nie mogli mu darować, że stał po stronie Solidarnych 2010” Znowu zdanie wyssane z palca. Nie jestem sympatykiem tego ruchu, ale nigdy nikomu nie groziłem czy też „nie mogłem darować”, że jest innych przekonań. Tak więc Jureczku zważaj na słowa. Mam serdecznych przyjaciół o innych niż moje przekonaniach i nie przeszkadza to abyśmy nadal byli SERDECZNYMI przyjaciółmi. To niestety nie jest zbyt powszechna w naszym „piekiełku” postawa. Było by zbyt pięknie. Do tego trzeba dojrzałości i inteligencji niestety.
Obserwacja uczestnicząca jest jedną z metod zawodowej pracy dziennikarskiej ale osobom które „coś do Ciebie mają” podczas wymiany zdań należy chociaż powiedzieć, że jest się dziennikarzem „na służbie”, już pomijam, że można też pokazać legitymację aby to udokumentować, bo powiedzieć każdy może…
Wspomniałeś coś o schizofrenii? Jureczku czy się nie zagalopowałeś? Jak to masz w zwyczaju, nie czytasz dokładnie tekstów które później opisujesz, lub też interpretujesz jak Ci wygodnie. Te 13 osób które podpisało list napisało, że ”…zdecydowanie potępiamy brutalne, nieprzemyślane „akcje” Straży Miejskiej, które skutkują obrażeniami ciała uczestników zdarzenia niezależnie od uprawianej przez nich profesji”. Inaczej to brzmi w całości niż tak jak to zacytowałeś – niedokładnie – w swoim tekście. Odcięliśmy się tylko od słowa „DZIENNIKARZ” ponieważ uważamy, że nie można zasłaniać się „legitymacją” dziennikarską w sytuacjach gdy się jako dziennikarz nie występuje, a jest się osobą „cywilną” choć z zawodu dziennikarzem. Dobrze wiesz jak to nasi wspaniali wybrańcy Narodu w rozmaitych, nie budzących żadnych wątpliwości sytuacjach, zasłaniają się legitymacją poselską czy innym immunitetem. Czy to pochwalasz? Nie. Jesteś po stronie Policji która złapała takiego kogoś za przekroczenie szybkości czy też bycie pod wpływem i nie uległa tym „ważnym” dokumentom, a sprawę nagłośniła. Czy nie tak?
Nam tylko chodziło o rzetelność i prawdę. Jesteśmy też przeciwko biciu KAŻDEGO CZŁOWIEKA. Tak właśnie napisaliśmy. Jurku piszesz, że nie widziałeś żadnego z podpisanych na żadnej manifestacji. Szkoda, że fotoreporter Twojej klasy jest tak mało spostrzegawczy. Przykre. A co do tego ostatniego „Być może Wy, koledzy tam będziecie”. Pewnie będziemy i jako dziennikarze i jako „cywile”, a na „glebie” nikomu nie życzymy być ani jako dziennikarzowi, ani jako „cywilowi”. I oto nam chodzi.
Drogi Kolego, Sekretarzu Generalny - Stefanie
Bardzo mnie zastanawia jak wszedłeś w posiadanie informacji o tym że taki list otwarty powstaje? Była to korespondencja prywatna do 7 osób z zastrzeżeniem aby jej nie upubliczniać do momentu ustalenia ostatecznej wersji tekstu. Wiem, wiem nie musisz mi odpowiadać… Choć już wiem komu nie należy nic mówić, bo wszystko wypaple. To też jest brak lojalności i profesjonalizmu tej osoby. Innej treści był pierwotny tekst listu, a innej ostateczny – ten opublikowany. Przyznasz.
Postulat o pokazanie filmu przed głosowaniem był, tylko jakimś cudem „mało słyszalny”. Dziwi mnie i przeraża fakt, że dziennikarze zgromadzeni na sali jakby nie chcieli zobaczyć choć części prawdy dotyczącej tematu uchwały którą głosowali. Jeśli tak pracują w swoich redakcjach, że piszą teksty o sprawach niesprawdzonych to jest to po prostu straszne. Nieetyczne, nieprofesjonalne po prostu okropne.
Piszesz, że jak twierdzili fotografowie „…nieduży, nastoletni – obalił czterech ochroniarzy”. Nigdy i nigdzie nie twierdziliśmy, że nastoletni, że nieduży i że obalił ochroniarzy. Przebitki wtedy, podczas Zjazdu, Michała Stróżyka z kołnierzem na szyi też nie było. Taki film pokazał się dnia następnego a linki do większości filmów w naszym Liście Otwartym.
Piszesz „…gdy dowiedziałem się o przygotowywanej akcji fotografików, napisałem i dałem na stronę Apel: bicie jest zawsze złe, obojętne czy leje się dziennikarza czy cywila. ”nie róbcie tego” – prosiłem”.
Tak prosiłeś, niewielu ten apel czytało. Ja tak. Zgadzam się z Tobą – bicie jest zawsze złe. Powiem więcej – należy się temu zdecydowanie przeciwstawiać. Należy się także przeciwstawiać „życzliwym” którzy ujawniają poufną, prywatną korespondencję. Korespondencję która nie była jeszcze listem otwartym, tylko jego projektem co całkowicie inaczej się przedstawia. Nieprawdaż? Należy się też przeciwstawiać wykorzystywaniu takiej „niedokończonej” informacji w publikacjach... Czymś takim podobnym było głosowanie uchwały. Uchwały słusznej, ale nie do końca z powodów jak wyżej.
Jeśli widziałeś film z Michałem Stróżykiem w „kołnierzu” na szyi przed tym nim go mu założono to… Nawet nie dopuszczam takiej myśli do siebie.
Pozdrawiam Was serdecznie – Stefan „Funiek” Zubczewski (jeden z podpisanej na liście otwartym trzynastki). d.Prezes Zarządu KFP SDP
25 maja 2011
Jeszcze raz o biciu
W mordę go, bo to nie dziennikarz
Jak było – informuję co widziałem:
-
Dopiero po przegłosowaniu wniosku na warszawskim zebraniu, gdy potępiono służbę miejską – zgłoszono postulat, by zobaczyć film. Podkreślam – zrobiono to po przyjęciu uchwały.
-
Wtedy - to rzeczywiście dziwne – dziennikarze (35 było przeciw, a 16 za). Sam liczyłem głosy, bo poprosił mnie o to prowadzący zebranie red. Grzegorz Cydejko. Tak więc w tym momencie dziennikarze, którzy powinni najpierw obejrzeć film, zadecydowali: nie chcemy oglądać filmu, najwidoczniej wystarczyła im relacja, że służba miejska biła i namiot likwidowała (oczywiście nie wiadomo dlaczego wtedy uparli się by zlikwidować namiot na Krakowskim Przedmieściu, bo do dzisiaj on stoi i podpisy są zbierane).
-
I zaczęło się. Kilku chłopców z Klubu Foto przyniosło laptop. Poszedłem z nimi, usiadłem i obejrzałem film. I zobaczyłem, że jednak głowa chłopka wali o bruk. Zobaczyłem, że trzej, czy czterej ze służby miasta dociskają go do trotuaru. Przeleciał przed obiektywem jeszcze jeden chłopak i to najwidoczniej ten, co jak twierdzą fotografowie sam jeden – nieduży i nastoletni – obalił czterech ochroniarzy. Dość trudno uwierzyć, bo tego już nie widzimy na filmie. Była też na końcu przebitka pokazująca Stróżyka z guzem na głowie, krwiakiem i w kołnierzu.
-
Nie moją rzeczą jest analiza przyczyn i skutków, ale jestem całkowicie przekonany, że interwencja była niebezpieczna dla człowieka, który nie chciał odejść, ale nic ponadto nie zrobił.
-
Więc gdy dowiedziałem się o przygotowywanej akcji fotografików, napisałem i dałem na stronę Apel: bicie jest zawsze złe, obojętnie czy leje się dziennikarza czy cywila. „nie róbcie tego” – prosiłem (patrz mój tekst na sdp.pl – opinie - z dnia 22.04.br. pt. „Bicie jest zawsze złe”).
-
Ale 14 ze 140 członków klubu postanowiło inaczej. Na szczęście to tylko 10%.
-
Moim zdaniem źle się stało. Bo bić nikogo nie wolno. Wszystko jedno czy ma koszulkę z napisem dziennikarz, czy nie ma.
-
Zgadzam się, że filmik powinien być wyświetlony na dużym ekranie przed głosowaniem. Tak czy inaczej pokazuje, że beznadziejnie interweniująca straż miejska mogła doprowadzić chłopaka do poważnego urazu głowy.
Stefan Truszczyński
23.05.2011 r.
W sprawie listu otwartego niektórych członków Klubu Fotografii Prasowej SDP.
Stała się rzecz niesłychana! Wbrew chwalebnej tradycji SDP ,które zawsze stawało po stronie pokrzywdzonych przez władzę, grupa moich kolegów / a nawet jedna koleżanka! / z Klubu Fotografii Prasowej tejże SDP wypowiedziała się przeciwko osobie, wobec której Straż Miejska użyła siły.
Ta osoba , Michał Stróżyk, była dziennikarzem, więc zachowanie Straż y Miejskiej było tym bardziej naganne. Dziennikarzem, w sytuacji obserwacji uczestniczącej – jednej z podstawowych metod pracy zawodowej.
Uczestniczyłem w dyskusjach poprzedzających wysłanie listu otwartego: dwunastu moich kolegów fotoreporterów i jedna koleżanka mieli pretensje, że Michał nie miał złamanego kręgosłupa a nawet wstrząśnienia mózgu, jak domniemywano po incydencie. A nade wszystko nie mogli mu darować, że stał po stronie Solidarnych 2010.
Interesując się tak bardzo sprawą, nawet nie pofatygowali się na konferencję prasową poszkodowanego i organizatorów manifestacji. Konferencja naocznie i ustami M.Stróżyka wykazała jaki był skutek interwencji Straży Miejskiej. Co absolutnie nie zmieniło istoty sprawy . Istoty, o której wypowiedzieli się uczestnicy Zjazdu OW SDP po demokratycznie przegłosowanej Uchwale.
Na koniec moi koledzy popadli w schizofrenię: Michała Stróżyka „obalić na glebę”, to i owszem w porządku, ale inne „nieprzemyślane akcje Straży Miejskiej, które skutkują obrażeniami ciała uczestników zdarzenia”, to już nie.
Bo być może Wy, koledzy tam będziecie.
Ale chyba nie,bo większości podpisanych pod tym kuriozalnym listem nigdy nie widziałem na żadnej manifestacji.
Jerzy Kośnik członek Klubu Fotografii Prasowej SDP
Warszawa 21 maja 2011
Renata Lipińska - Kondratowicz
WIELKI WSTYD…
Chociaż na ogół unikam kłótni i sporów i nie mam temperamentu polemistki, to jednak tym razem nie wytrzymałam i postanowiłam zabrać głos. Przypadkiem trafiłam 2 dni temu na stary artykuł zamieszczony na portalu <wPolityce .pl > z dnia 19 marca b.r. Tytuł artykułu brzmi: „Oddział Warszawski Stowarzyszenia Dziennikarzy atakuje…”
Zainteresowałam się zatem kogóż to albo co atakuje mój oddział, którego jestem od lat członkiem.
Atakuje jak się okazało niejakiego Jerzego Targalskiego. A jak go atakuje? A tak, że nie chce go wpuścić do swojego domu na Foksal, tzn. nie chce go uczynić członkiem SDP.
Moment – pomyślałam. To nielogiczne. Jak ktoś chce wejść do mojego domu a ja go nie chcę wpuścić, to ja i mój dom jesteśmy obiektem ataku a nie odwrotnie….
Dalej czytam, że po raz pierwszy w wolnej Polsce ta zasłużona organizacja wkracza tak brutalnie w konflikty pomiędzy dziennikarzami i zajmuje stanowisko jednej ze stron i czyż dziennikarze zaczynający swoje kariery w stanie wojennym powinni dziś pracować w mediach publicznych.
No i tak, teraz mamy zaciemnianie sprawy – pomyślałam - bo to nie był konflikt między dziennikarzami. To pracodawca, ówczesny viceprezes radia – Jerzy Targalski zwalniał długoletnich pracowników radia i to wcale nie tych, co zaczynali swoje kariery w stanie wojennym. I nie byłoby całej tej afery, gdyby to zrobił kulturalnie, grzecznie dziękując im za wysiłek i lata ciężkiej pracy. Nie, prezes Targalski nie patyczkował się – on stwierdził, że są złogami komunistycznymi i ma dość widoku na korytarzu starych kobiet.
Epilog tej sprawy miał miejsce w sądzie.
Przez jakiś czas brałam udział w naradach Komisji Członkowskiej SDP i przyznam się tu otwarcie, że przeciwna byłam przyjmowaniu w poczet członków byle kogo. Myślałam, że chociaż ta organizacja nie jest Ligą Dżentelmenów, to otrzymanie jej legitymacji stanowi rodzaj nobilitacji. Tak, byłam za jej elitarnością, chociaż teraz słowo elita przez wyznawców PiS-u pisane jako „elyta” stało się wręcz wyzwiskiem. Tak, chciałam aby w SDP-ie znaleźli się ludzie z dorobkiem i kulturą osobistą.
I dlatego nie zdziwiła mnie decyzja obecnej przewodniczącej tej komisji red. Łucji Klimas, że wykazała się empatią w stosunku do pracowników radia, których ani nie znała osobiście ani szczególnie lubiła. Po prostu sama była zwolniona z pracy z TV w stanie wojennym w 1982 r. i z autopsji znała uczucia, które w takiej sytuacji towarzyszą zwalnianym.
To jednak co przeczytałam dalej w postach zamieszczonych przez portal w Polityce.pl dosłownie zjeżyło mi włos na głowie. I nie czepiam się tu słów krytyki pod adresem Ł. Klimas z powodu błędów w piśmie uzasadniającym odmowę, redagowanym widocznie w pośpiechu, bo są tam i „literówki” i inne grzechy. Chodzi mi o argumenty, chociaż słowo argument jest tu eufemizmem, bo powinnam napisać wyzwiska ad personam, nie mające żadnego związku z tą sprawą. Przestałam się już dziwić językowi na internetowych, portalach sportowych, gdzie kibice Barcy lżą kibiców Realu Madryt i vice versa. No, ale piłka nożna, to rozrywka plebejska, podobno. Nie sądziłam, że identycznie mogą się zachowywać w stosunku do siebie dziennikarze.
Pod adresem red. Klimas płyną bowiem obelgi, kłamstwa i insynuacje: że współpracuje z Ubekistanem, że jest starą komunistką z lat 50- tych, że kompromituje SDP, że jest starą, brudną, czerwoną ścierką… Nie mniej „barwnie” przedstawiono jej życie prywatne.
I to wszystko puszcza na swoim portalu pan Jacek Karnowski, którego brat - Michał uruchamiając go 21 czerwca 2010 r. zapewniał, że ta witryna będzie wolna od chamstwa i agresji, za to zgodna poczuciem tradycji.
Otóż - tu zwracam się do p. Karnowskiego – jest pan człowiekiem młodym, urodzonym w 1976 r. i może Pan nie wiedzieć, że że red. Łucja Klimas, to utalentowaną autorka wysoko ocenianych społecznych filmów, znana z odwagi i bezkompromisowej postawy, która nigdy nie była członkiem PZPR, ciesząca się dużym autorytetem w swoim środowisku, osoba rzetelna a przed wszystkim przyzwoita.
I ta przyzwoitość nakazała jej stwierdzić, że red. J. Targalski naruszył zasady etyki zawodowej. Tymczasem Wasz Portal skopał, odwołując się do sportowego nazewnictwa, zawodnika swojej drużyny za to, że przyznał rację sędziemu, że inny zawodnik tej drużyny ostro faulował.
Mnie, chociaż mam inne sympatie polityczne, przyzwoitość nakazuje red. Ł. Klimas bronić.
Na końcu wspomnianego artykułu pada pytanie czy SDP chce się zmienić w samozwańczego sędziego i kierować się subiektywną oceną i jest to pytanie do zbliżającego się Zjazdu.
Jestem delegatem na ten Zjazd i przyznam się, że udam się na Foksal 4 czerwca z ogromną niechęcią po tym co przeczytałam i będę nieufnie patrzeć na kieszenie moich kolegów i torebki koleżanek czy nie wysuwają się z nich małe żmijki z rozdwojonym językiem albo paskudne gady.
Pomówmy tam o zwykłej przyzwoitości w tym zawodzie, o kulturze osobistej, o etyce...
Pomówmy na Zjeździe jak uniknąć na naszych portalach i forach internetowych zalewu dziennikarskiego kibolstwa. Na szczęście, jak się okazuje, sądy mogą owe kominiarki i kaptury zasłaniające twarze zdjąć i pozbawić je anonimowości. I wtedy będzie wielki wstyd drogie koleżanki i koledzy…
p.s. Treść wypowiedzi została zmieniona na prośbę Autorki tekstu dnia 25 maja
REDAKCJA
Warszawa 29.03.201
Witaj Stefan,
wybacz, nie mogłam Ci wcześniej odpowiedzieć. Myślę, że nie odczytałeś właściwie moich intencji. Nie pamiętasz lub o tym nie wiesz, że to nie pierwszy mój protest, bowiem gdy Krystyna często zabierała głos w naszym, tzn. członków SDP imieniu w sprawach politycznych - możesz się jej spytać - też protestowałam. Nie chodzi tu wyłącznie o sprawę Wyrwichów, których – ciekawe – nie uhonorował poprzedni Prezydent za ich dawne zasługi– ale zrobił to obecny… A oni „dumnie” odmówili. Ty zaś w ślad za jednym członkiem PIS to upowszechniasz.
Pytanie zasadnicze: dlaczego zaprotestowałam? Mój protest to wypowiedź na temat tego czym powinno być nasze Stowarzyszenie, a czym niestety nie jest. NIE JESTEŚMY MEDIAMI, które teraz jak hieny żyją z podsycania wszelkimi sposobami wojny polsko-polskiej między dwoma najważniejszymi partiami. Nie możemy być ich częścią. Uważam, że takie postępowanie sprawiło, iż straciliśmy zaufanie i szacunek ogromnej części naszego środowiska, o czym świadczy fakt, że jest bardzo mało, wręcz śladowe ilości, dziennikarzy z najważniejszych mediów, niewielu młodych.
Nic dziwnego, że – czego jestem pewna, bo przyjmuję nowych członków, znam wielu wprowadzających ich - iż wstępują do SDP głównie z trzech następujących powodów:
1. Emeryci, bo nie muszą płacić składek, mają też prawo do korzystania z kilku lekarzy (to była do niedawno największa grupa).
2. Młodsi, by mieć legitymację dziennikarską, bo są „wolnymi strzelcami” i nie dostają w redakcjach żadnych legitymacji, lub tacy, którzy potrzebują ich w czasie pobytów zagranicą. 3. Ostatnio złożyło akces do nas, tuż przed zjazdem, wielu dobrych dziennikarzy, co potwierdziły załączone materiały, których uprzednio członkostwo w SDP nie interesowało. Komisja członkowska przyjęła ich wszystkich bez problemu (poza jednym, który zdaniem komisji, naruszył podstawowe zasady etyki i przyzwoitości), bo mają wysokie kwalifikacje zawodowe. Dodam, iż nowo przyjęci związani są z jedną opcją polityczną. Obawiam się, że niestety, prawdopodobnie będą skłonni wykorzystywać SDP do swoich politycznych celów. I to będzie – obawiam się - koniec SDP.
Mam Stefan nadzieję, że teraz zrozumiesz dlaczego pisałam o ZOMO i o tym, jakie kryteria stosuję przy przyjmowaniu członków. Oto one:
- nie podejmuję żadnej decyzji z powodu kryterium opcji politycznych. Nie mogę nie protestowych przeciwko temu, żeby SDP było tubą jakiejkolwiek partii! A tak niestety w SDP coraz częściej bywa! Twój przekaz, przeciw któremu protestuję, jest też tego dowodem.
Proszę o zawieszenie mojej odpowiedzi po Twojej odpowiedzi do mnie
Z pozdrowieniami
Krystyna Karwicka Rychlewicz
kkarwicka@gmail.com
redakcja@dobrepraktyki.ehost.pl
tel. 501830299
P.S.
Nie możemy też być organizacją pożytku publicznego, charytatywną, ale organizacją twórczą, jak to jest z innymi organizacjami środowisk twórczych. Nieco tylko są do tego zbliżone niektóre nasze kluby. Nie mamy też nadal nowego statutu. Powinniśmy natomiast - już kilka lat temu - zarejestrować fundację, która by dla nas zbierała pieniądze na budowę domu seniora i zasiłki oraz innego rodzaju wsparcie dla potrzebujących tego naszych kolegów. SDP powinno być jej członkiem, tak pozwala prawo. Tymczasem i Ty i Krystyna blokowaliście tę inicjatywę! Straciliśmy już na skutek tego kilka lat i prawdopodobnie sporo kasy z odpisu 1 procentu.
Listy Stefana Truszczyńskiego
Redaktor Marek Palczewski
Publikuje Pan PROTEST red. Wandy Konarzewskiej – list do mnie, który określony jest jako APEL o nagłośnienie, a nie przytacza pan co rzeczywiście napisałem. Proszę o pilne uzupełnienie, aby każdy mógł przeczytać co rzeczywiście napisałem dnia 25 bm. (załączam) i również Panu wysłałem: na wyraźna prośbę Państwa Wyrwichów.
Nie rozumiem jak można drukować odpowiedź na coś czego treści się nie przedstawiło.
Bardzo także proszę uzupełnić powyższą informację o moją odpowiedź, którą natychmiast – 2 dni temu – wysłałem zarówno do red. W. Konarzewskiej, jak i do Pana (załączam).
Ponieważ cytuje Pan w całości listy od koleżanek krytykujące mnie bardzo będę wdzięczny za opublikowanie opinii w tej sprawie, którą przysłał do ZG SDP red. Krzysztof Kłopotowski ( w dniu 25.03.br.)Bardzo uprzejmie proszę o zacytowanie przynajmniej fragmentu, który brzmi: „Dziwię się, że Wanda Konarzewska skarży się, jakoby Stefan występował w obronie "obrońców krzyża". Nieprawda. Stefan broni prawa opinii publicznej do wszechstronnej informacji rozprzestrzeniając ważną wiadomość przemilczaną przez większość mediów. To jest zgodne ze statutem SDP”.
Z poważaniem,
Stefan Truszczyński
24.03. br.
Szanowne Koleżanki i Koledzy
Wczoraj wieczorem znalazłem na biurku oświadczenie Mateusza Wyrwicha (w załączeniu).
Ponadto również w dniu wczorajszym 23 bm. w „Kropce nad i” poseł Hoffman powiedział m.in. że protesty przeciwko nagrodom – gdy działo się to za prezydentury Kaczyńskiego było mocno nagłaśniane. Teraz zaś gdy protestuje i nie przyjmuje nagrody (nie wymieniono nazwiska) jeden z wyróżnionych przez Prezydenta Komorowskiego – cisza. A więc informuję, że jeszcze wczoraj wykonałem telefon do Mateusza Wyrwicha, aby od niego bezpośrednio usłyszeć, czy chce nagłośnienia. Nie rozmawiałem z Mateuszem, tylko mogłem nagrać się. Ponieważ jednak w P.S. listu do Prezydenta czytam: „Informujemy, że oświadczenie to przekazujemy również mediom” - wysyłam niniejszym red. Markowi Palczewskiemu tekst listu Państwa Wyrwichów i sugeruję by zamieścił to na naszej stronie sdp.pl. Uważam, że powinniśmy tak zrobić, ponieważ Mateusz Wyrwach jest naszym kolegą i autorem bardzo wartościowych książek. Informuję, że w numerze Forum, który przygotowuję, List znajdzie miejsce.
Przekazuję niniejsze informacje i oczekuję od kolegów, że zajmą stanowisko, ustosunkują się – albo do szerszego rozkolportowania, albo tylko dla informacji wewnętrznej Stowarzyszenia.
Z poważaniem,
Stefan Truszczyński
P.S.
Przed chwilą – jest godzina 12:00 – 24.bm. koleżanka Bożenna Dobrzyńska poinformowała mnie, że przed moim przyjściem do SDP był telefon od Mateusza Wyrwicha, który odpowiedział na moje wczorajsze nagranie i przekazał prośbę o wydrukowaniu oświadczenia na stronie Stowarzyszenia i w Forum. Pozdrawiam jeszcze raz bardzo serdecznie.
25.03.br.
Red. Wanda Konarzewska
Zgodnie z życzeniem Szanownej Koleżanki PROTEST przesyłam tym wszystkim, którym wysłałem LIST red. red. Wyrwichów. Jeszcze raz podkreślam, że uczyniłem to na ich prośbę (ustną i pisemną). Mają do tego prawo.
Takie samo jakiego Redaktorko Wando żądasz dla siebie.
Myślę, że nie wszyscy są i będą tego zdania co Ty. Załączam mail od red. Jadwigi Chmielowskiej – moim zdaniem osoby również bardzo zasłużonej.
Pozdrawiam
Stefan Truszczyński
28.03.br.
Odpowiadam Red. Krystynie Karwickiej-Rychlewicz
Nie przyjmuję zarzutów dotyczących „upolitycznienia” przez mnie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Nieprawdą jest sformułowanie o „podejmowaniu decyzji w imieniu wszystkich członków SDP przez sekretarza ZG SDP”. Jest to zupełnie gołosłowne nie poparte niczym stwierdzenie. Piszesz o sobie, o ZOMO, o nowo zgłaszających się do SDP kolegach – a ani słowa o tym, na czym polegać miałoby moje przestępstwo – „upolitycznienie” SDP.
To ja protestuję przeciwko wplątywaniu w „upolitycznianie”. Jeśli drukuje się zarzuty należy przedstawić również wypowiedź – pismo – cokolwiek stanowiące ich podstawę.
Redakcja wstawiła na stronę obok siebie aż dwie wypowiedzi przeciwko mnie zupełnie pomijając to, co w obu wypadkach ja napisałem. Zasada przedstawiania racji obu stron została drastycznie naruszona.
Proszę o wydrukowanie niniejszej odpowiedzi na stronie sdp.pl.
Z poważaniem,
Stefan Truszczyński
28.03.br
Odpowiedź na drugi list Wandy Konarzewskiej, który został wysłany 26 bm. o 13:25 i szeroko rozpropagowany wśród kolegów.
Proszę o przytoczenie listu w całości i wyjaśnienie kol. Wandzie: JAK BYŁO, CO I KTO WYDRUKOWAŁ. Nasza koleżanka pomieszała kompetencje moje i naczelnego portalu Marka Palczewskiego.
Bardzo proszę również o dołączenie listów Jadwigi Chmielowskiej i Krzysztofa Kłopotowskiego, którzy są innego zdania niż red. Konarzewska. Do tej pory – poniedziałek godz. 12 – sprawa jest przedstawiona jednostronnie.
Z poważaniem
Stefan Truszczyński
Do Sekretarza Generalnego SDP
Dziękuję za upublicznienie informacji o stanowisku Państwa Wyrwichów, naszych kolegów z SDP. Uważam, iż nasza strona internetowa powinna ogłaszać między innymi ważne wydarzenia z życia członków SDP.
Dziwi mnie natomiast milczenie mediów o odmowie przyjęcia odznaczeń od Komorowskiego. Wszystkie odmowy Prezydentowi Kaczyńskiemu były szeroko nagłaśniane. Panie Stefanie miałeś rację. Dziękuję!
Publikacja tego rodzaju informacji jest właśnie świadectwem apolityczności SDP i walki z cenzurą.
Pozdrawiam
Jadwiga Chmielowska
28 marca
Do
Sekretarza Generalnego
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich
red. Stefana Truszczyńskiego
Z największym zdziwieniem przeczytałam apel Sekretarza generalnego SDP o nagłośnienie listu Państwa Wyrwichów do Prezydenta RP.
Słyszałam wiele dobrego o działalności pp Wyrwichów w okresie stanu wojennego, uważam że mają pełne prawo do wyrażanie tego czy innego osobistego poglądu. Czy jednak SDP musi się w to mieszać i stawać tak zdecydowanie po stronie obrońców Krzyża pod Pałacem? Od kiedy to takie polityczne zagrywki są statutowym zadaniem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich , które szumnie mianuje się organizacją apolityczną i walczącą o odpolitycznienie polskich mediów. ?
Akcja rozpowszechniania listu pp Wyrwichów pod patronatem SDP średnio mi się podoba.
Protestuję i nie życzę sobie aby SDP publicznie występowało z aktami nielojalności i braku szacunku wobec Głowy Państwa!
Z pozdrowieniami
Wanda Konarzewska
Proszę aby także nagłośniono mój list - mam do tego pełne prawo!
25 marca 2011
Protest przeciwko upowszechnianiu przez Sekretarza Generalnego SDP, Stefana Truszczyńskiego, informacji o treściach politycznych
Protestuję przeciwko upolitycznieniu Naszego Stowarzyszenia, którego jestem członkiem od 1963 roku i przeciwko podejmowaniu decyzji W IMIENIU WSZYSTKICH CZŁONKÓW SDP przez sekretarza ZG SDP W TAK TRAGICZNEJ SPRAWIE, jaką jest podział Polaków na dwie grupy, z których jedna –jak powiedział polityk, którego nazwisko znają jego zwolennicy i przeciwnicy – „stała po stronie ZOMO”. A więc i ja – bo działałam w podziemnym SDP, chociaż dziś uważam tego polityka za człowieka marzącego o stworzeniu w Polsce Orwell- owego Roku 1984!
Nigdy nie oceniałam - i nie oceniam nadal moich kolegów, którzy zgłosili akces do SDP - pod kontem ich opcji politycznych. Brałam jedynie pod uwagę ich kwalifikacje zawodowe. Tym się też kierowałam niedawno, czyli przed naszym zjazdem sprawozdawczo - wyborczym gdy nagle zgłosiła się jednocześnie na członków duża grupa kolegów z jednej redakcji, którzy uprzednio omijali SDP tzw. „szerokim łukiem”. Tylko jednego nie zgodziłam się przyjąć, podobnie jak pozostali członkowie komisji. Uważałam bowiem, że najpierw powinna się wypowiedzieć na jego temat i ocenić jego morale Rada Etyki Mediów, traktował bowiem podległych mu naszych kolegów dziennikarzy jak śmieci.
Krystyna Karwicka-Rychlewicz, nr leg. SDP 24
25 marca 2011
