Trwa bałagan wokół OFE
Nadal miliony Polaków nie wiedzą, co stanie się z ich pieniędzmi odłożonymi na kontach Otwartych Funduszy Emerytalnych. Tymczasem – jak donosi „Dziennik” – „sypie się plan zmian w systemie emerytalnym od 1 kwietnia. Politycy PO przyznają, że realniejsza data to 1 maja, a nawet 1 czerwca”.
„Choć tempo prac jest szybkie, a terminy są bardzo napięte, wprowadzenie zmian w OFE 1 kwietnia jest mało realne. Ustawa powstała 20 dni temu, a teraz znajduje się w konsultacjach, które zakończą się 24 lutego. Jeśli nie będzie opóźnień, rząd przyjmie projekt 1 marca i wtedy trafi on do Sejmu. Aby ustawa weszła w życie 1 kwietnia, w ciągu miesiąca muszą ją przyjąć Sejm, Senat i podpisać prezydent” – informuje internetowe wydanie „Dziennika”.
Czytaj więcej: wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/320901,sypie-sie-rzadowy-plan-w-sprawie-ofe.html
opr. tor
Państwowymi drogami taniej
Przejazd państwowymi autostradami będzie tańszy, aniżeli prywatnymi. 20 groszy za kilometr dla auta osobowego i 10 groszy dla motocykla – donosi dzisiejszy "Puls Biznesu".
Takie stawki za przejazd płatnymi odcinkami autostrad budowanych i zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad ustaliło Ministerstwo Infrastruktury.
Dla porównania „na odcinku Nowy Tomyśl — Konin (Autostrada Wielkopolska) stawka dla aut osobowych i dla motocykli to 28 gr brutto za km. Na trasie Kraków — Katowice, której koncesjonariuszem jest Stalexport Autostrada Małopolska, sięga 25gr brutto za km” – informuje gazeta i podkreśla, że „najtańsze opłaty obowiązują na koncesyjnym odcinku Gdańsk — Nowe Marzy. Kierowcy aut osobowych i motocykliści płacą po 20 gr. (…) Stawki ustalił minister infrastruktury, bo inwestycja została wykonana w modelu partnerstwa publiczno- prywatnego”.
Czytaj więcej: logistyka.pb.pl/2366420,22442,autostrada-po-10-i-20-gr-za-km
opr. tor
Jak w USA: doktorat bez magisterium
„Najlepsi studenci będą mogli skrócić swoją karierę naukową, będą mogli zabrać się za doktorat, nie robiąc magisterki. Taką możliwość chce im dać Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego” – informuje poznańskie wydanie „Gazety Wyborczej”.
„W ustawie o stopniach i tytule naukowym Ministerstwo Nauki chce wprowadzić zapis, zgodnie z którym najlepsi studenci studiów licencjackich i inżynierskich będą mogli już po trzech latach nauki zasiąść do pisania doktoratu. Co roku ministerstwo będzie ogłaszać konkurs, w którym wyłoni stu najlepszych studentów z całego kraju. Będą mogli szybciej wejść na ścieżkę kariery naukowej, a na swoje badania dostaną pieniądze, tzw. Diamentowy Grant. W efekcie najmłodsi doktorzy będą mieli 25 lat”.
Poglądy na ten ściągnięty z USA pomysł, jak zwykle są podzielone. Paweł Antkowiak, politolog, uważa: „- Pisząc pracę magisterską, zainteresowałem się badaniami empirycznymi. A przede wszystkim poznałem swojego promotora. Dlatego nie wyobrażam sobie pominięcia studiów magisterskich - wyjaśnia. - Jest to możliwe, ale nie jako reguła. To opcja dla najlepszych z najlepszych”.
Antkowiak „jako obiecujący doktorant otrzymał stypendium Fundacji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Interesuje się samorządem. W pracy magisterskiej pisał o samorządzie terytorialnym w Koninie. Jako doktorant bada samorządy zawodowe: lekarzy, prawników, architektów”.
„- Podobną możliwość już od lat mają studenci w Stanach. Młody naukowiec wchodzi do zespołu kierowanego przez profesora, a jego badania są częścią większego projektu. U nas doktorat jest tradycyjnie pracą autorską. Trudno mi sobie jednak wyobrazić, by pisany przez tak młodego człowieka był pracą w pełni samodzielną. Chodzi chyba o to, by w Polsce było bardziej po amerykańsku - ocenia Lucyna Marzec, polonistka, autorka trasy spacerowej śladami poznańskich literatek”.
Czytaj więcej: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,9063301,Doktor_nie_bedzie_musial_miec_stopnia_magistra.html
opr. tor
Jak się rozwieść z kredytem
Jeśli nie macie spłaconego kredytu, nie rozwiedziecie się! „Przybywa par, które tkwią w nieudanych związkach z powodu... zobowiązań wobec banku” – informuje Grażyna Błaszczak w „Rzeczpospolitej” i radzi, „jak można się zabezpieczyć – zaciągając kredyt na 20 – 30 lat – aby w razie rozpadu związku nie mieć problemów z bankiem?”.
Opisuje to na przykładzie małżeństwa R.: „ pożyczyli na mieszkanie kilkaset tysięcy złotych – jako małżeństwo – w połowie 2008 r. Zadłużyli się we frankach szwajcarskich, wykorzystując maksymalnie swoją wspólną zdolność kredytową. Dziś znaleźli się w pułapce: nie mogą się rozstać, bo żadne z nich w pojedynkę nie stać na płacenie miesięcznej raty, a ich dzisiejsze zobowiązanie wobec banku przewyższa wartość mieszkania. Dlatego nie mogą go sprzedać. Co można zrobić w takiej sytuacji?”.
„– Do rozważenia są tylko dwa rozwiązania. Pierwsze to pozostanie przy kredycie jednego z małżonków i przeniesienie na niego prawa własności. Aby do tego doprowadzić, należy udać się do banku i przedstawić sytuację. Bank zaproponuje weryfikację zdolności kredytowej osoby, która ma pozostać jedynym spłacającym raty. Jeśli jej dochody będą wystarczające, można liczyć, że bank zgodzi się na odstąpienie drugiego kredytobiorcy. Osoba pozostająca przy kredycie przekazuje wówczas dotychczasowemu partnerowi połowę wartości mieszkania, a ten przenosi na nią pełnię praw do nieruchomości – wyjaśnia Arkadiusz Rembowski, dyrektor ds. Rozwoju Produktów Finansowych w Money Expert”.
Czytaj: www.rp.pl/artykul/8,606263-Masz-kredyt--nie-rozwiedziesz-sie.html
opr. tor
