Kosztowne śledztwo IPN
Ponad pół miliona wydał IPN na wyjaśnienie śmierci gen. Sikorskiego, ale jej nie wyjaśnił. Prof. Jacek Tebinka z Uniwersytetu Gdańskiego powiedział „Gazecie Wyborczej” krótko: „- Na śledztwo oparte o fantastyczne teorie państwo wydaje ogromne pieniądze, a na poważne badania naukowe grosze”.
„Śledztwo IPN w sprawie katastrofy gibraltarskiej kosztowało budżet państwa dokładnie 570 947,08 zł. Prokuratorzy prowadzący sprawę na początku utajnili tę kwotę. Gdy "Gazeta" poprosiła o podsumowanie kosztów, usłyszeliśmy, że to tajemnica prokuratorska, a podanie tej informacji "może godzić w dobre imię IPN". Odmowę skrytykowała Prokuratura Generalna, prok. Maciej Kujawski komentował: - Informacja o kosztach śledztwa w żaden sposób nie utrudni tego postępowania. Sprawa nadaje się do wojewódzkiego sądu administracyjnego”.
„Sąd nie miał jednak okazji zająć się sprawą, bo IPN zmienił zdanie i w liście do "Gazety" ujawnił, ile i na co wydano z grubo ponad pół miliona złotych:
*154 988,80 zł - podniesienie sarkofagu gen. Sikorskiego;
* 2138,31 zł - opinia biegłego z krakowskiej ASP i nadzór nad podniesieniem sarkofagu;
* 310 699,94 zł - tłumaczenie materiałów zabezpieczonych w National Archives w Londynie i Instytucie im. gen. Sikorskiego;
* 46 920,03 zł - delegacje zagraniczne;
* 56 200 zł - ekshumacja trzech oficerów, którzy zginęli razem z generałem, w tym koszty transportu lotniczego, delegacji zagranicznej prokuratora i trumien”.
„Tyle ujawnił IPN. Do tego trzeba jednak dodać cenę ponownego pogrzebu gen. Sikorskiego (wciąż jej nie znamy) i ekspertyz szczątków. Zakład Medycyny Sądowej w Krakowie, który je badał, nie wziął od IPN pieniędzy, ale ponieważ jest jednostką budżetową, a biegli badali szczątki w godzinach pracy i na służbowym sprzęcie, trzeba by doliczyć kolejne kilkadziesiąt tysięcy. Nasz informator twierdzi, że ok. 60 tys. zł” – wylicza „GW”.
Czytaj więcej: wyborcza.pl/1,75478,9082539,Lekka_reka_IPN.html
opr. tor
Giesche SA przejmuje kawał Katowic
Kontrowersyjna spółka Giesche SA jest coraz bliżej przejęcia sporej liczby nieruchomości na Śląsku. W tym nawet jedną trzecią Katowic – alarmuje „Rzeczpospolita”.
„Wydany przez NSA wyrok nie daje władzom miasta wyboru. Prezydent Katowic musi rozpatrzyć wniosek spółki Giesche SA o wydanie wypisów i wyrysów z ewidencji gruntów i budynków, do których firma zgłasza roszczenia własnościowe. Rozstrzygnięcie to jest niezwykle istotne, bo dokument umożliwia złożenie wniosku o wpis do ksiąg wieczystych i przejęcie licznych nieruchomości w Katowicach”.
„Rzeczpospolita” cytuje Lucynę Świder-Kot, zastępcę naczelnika Wydziału Prawnego Urzędu Miasta Katowice: „- Miasto musi wykonać prawomocny wyrok.
„Giesche SA z siedzibą w Gdyni, jedna z ponad tysiąca reaktywowanych przedwojennych spółek, domaga się zwrotu bądź odszkodowań za tereny w dzielnicach Giszowiec i Nikiszowiec oraz działki w śródmieściu i na Załężu, czyli trzeciej części miasta, która kiedyś należała do koncernu”.
Cień szansy widzi Iwona Gintowt-Juchniewicz, wiceprezes Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa: „– Miasto może się bronić przed nieuzasadnionymi roszczeniami. Na przykład wytaczając powództwa o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym”.
Czytaj więcej: www.rp.pl/artykul/2,609855_Spolka-Giesche-bierze-Katowice-.html
opr. tor
Ku pamięci Kurtyki
Powstaje nietypowy pomnik byłego prezesa IPN, jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej - informuje małopolski "Dziennik Polski". „Krakowskie Wydawnictwo Arcana przygotowuje do druku obszerny wybór prac Janusza Kurtyki”.
„Książka nosi tytuł "Z dziejów agonii i pokoju. Prace zebrane z zakresu najnowszej historii Polski". Opracowali ją współpracownicy Janusza Kurtyki, Filip Musiał i Wojciech Frazik. - Będą to pisma i zebrane, i wybrane (…) Te teksty dotyczą przede wszystkim lat 1945-1956 i dziejów podziemia niepodległościowego - mówi Filip Musiał.
Czytaj: www.dziennik.krakow.pl/pl/,,,new:9:t:srcs:1:Kurtyki
opr. tor
Dziennikarze wrócili z Moskwy bez laptopów
Portal sdp.pl informował o tym już wczoraj, ale więcej szczegółów o zatrzymaniu swoich dziennikarzy pod Moskwą publikuje dzisiejszy „Nasz Dziennik”: „Rosyjskie specsłużby dysponują laptopami, dźwiękowymi zapisami rozmów i zdjęciami, które podczas pracy na terenie Federacji Rosyjskiej zrobili dziennikarze "Naszego Dziennika", badający sprawę katastrofy smoleńskiej. Po wielogodzinnych uciążliwych przeszukaniach i dwukrotnym zatrzymaniu Piotr Falkowski i fotoreporter Marek Borawski (na zdjęciu) wrócili wczoraj do Warszawy. MSZ, po dniu milczenia, wystosowało w tej sprawie notę dyplomatyczną do władz rosyjskich. Kiedy i w jakim stanie zarekwirowany sprzęt wróci do Polski oraz co z niego odczytają rosyjskie służby? Nie wiadomo”.
Czytaj więcej: www.naszdziennik.pl/index.php
opr. tor
Platforma wystawia do Sejmu: "Miro", "Zbycho"...
Wszystko wskazuje na to, że nie tylko osławiony "Miro", czyli Mirosław Drzewiecki, wystartuje do Sejmu. Główny bohater afery hazardowej Zbigniew Chlebowski też ma na to szanse - dowodzi "Super Express".
Ciekawe, czy Platforma wystawi też Ryszarda Sobiesiaka.
Robert Jagła (43l.), szef świdnickich struktur PO, a bardziej znany jako kuzyn żony Zbigniewa Chlebowskiego (47 l.), chwali się, że układa listy kandydatów PO do parlamentu w swoim okręgu. Sam umieścił się w pierwszej piątce i nie zamyka Chlebowskiemu drogi do kandydowania.
Listy kandydatów PO do parlamentu w okręgu wałbrzyskim układa bowiem - według informacji gazety - szef świdnickich struktur Robert Jagła. Prywatnie jest on kuzynem żony Chlebowskiego. "Sam umieścił się w pierwszej piątce i nie zamyka Chlebowskiemu drogi do kandydowania" - informuje "SE".
