IPN analizuje "Złote żniwa"

Najnowszą książkę Jana Tomasza Grossa "Złote żniwa", analizują historycy Instytutu Pamięci Narodowej - informuje Wojciech Wybranowski w "Rzeczpospolitej".

"- Ich spostrzeżenia będą przedstawiane na bieżąco opinii publicznej" - powiedział "Rz" Andrzej Arseniuk, rzecznik prasowy IPN. Podkreślił indywidualny charakter ich ocen i to, że Instytut nie zajmie stanowiska.

"Z prośbą o sprawdzenie rzetelności książki Jana Tomasza Grossa do Instytutu zwrócili się internauci i blogerzy. W sobotę na portalu niepoprawni.pl opublikowali list, pod którym podpisało się kilkaset osób". Chcą zebrać, jak powiedział "Rz" jeden z inicjatorów akcji, co najmniej 50 tys. podpisów.

W "Złotych żniwach" Tomasz Gross zarzuca Polakom masowy udział w zagładzie Żydów i masowe szabrownictwo ich majątków.

Czytaj więcej: www.rp.pl/artykul/611725_Historycy-IPN-czytaja--Zlote-zniwa--Jana-Tomasza-Grossa.html

opr. tor

 


"Przedszkola w szkole"

Znowu zabraknie miejsc w przedszkolach- alarmuje bezpłatna gazeta "Metro" .

Ten rok będzie wyjątkowy. "Po raz pierwszy do przedszkoli obowiązkowo idą wszystkie pięciolatki, które rok później zaczną naukę w pierwszej klasie. To zaś oznacza, że problem będą mieli rodzice trzylatków, którzy jeśli nawet dostaną miejsce w przedszkolu, to niekoniecznie w pobliżu domu. Tak będzie np. w Warszawie, gdzie obowiązkową edukacją objętych jest 97 proc. dzieci w wieku przedszkolnym. Dla 16,7 tys. pięciolatków stolica szykuje 17 tys. miejsc, z czego półtora tysiąca znajdzie się w oddziałach przedszkolnych w ponad stu szkołach. Niestety, w dzielnicach, które wciąż się rozbudowują - jak Białołęka, Bemowo, Ursus czy Wesoła, rodzice trzylatków będą musieli dowozić maluchy do przedszkoli w innych dzielnicach".

"Co zrobią urzędnicy w miastach, w których pięciolatków będzie wyjątkowo dużo? Taki problem ma np. Gdynia, gdzie dziś do przedszkoli chodzi nieco ponad 5 tys. dzieci. We wrześniu ponad 1,6 tys. miejsc będzie zarezerwowane tylko dla pięciolatków, choć już dziś w miejskich przedszkolach brakuje miejsc dla 700 trzylatków. Urzędnicy mówią więc rodzicom - wyślijcie malucha do "przedszkola w szkole".

- Jeśli wszystkie sześciolatki umieścimy w szkole, a więcej rodziców pięciolatków wybierze zerówkę w szkole (w tym roku zdecydowało się na to 250 osób), zwiększy się liczba miejsc dla najmłodszych dzieci - "Metro" cytuje Ewę Łowkiel z gdyńskiego ratusza.

Czytaj więcej: www.emetro.pl/emetro/1,85648,9099546,Zabraknie_miejsc_w_przedszkolach.html

opr. tor

 


Polacy w Bundeswehrze?

Bundeswehra staje się wojskiem zawodowym i za duże pieniądze otwiera się na cudzoziemców. Czy wkrótce trafią tam Polacy? - analizuje "Fakt"

"Niemieckie Ministerstwo Obrony przygotowało reformę armii. Dopuszcza ona służbę obcokrajowców w niemieckim wojsku" - "Fakt" cytuje monachijski tygodnik Focus.

"Od 1 lipca tego roku armia niemiecka stanie się wojskiem zawodowym. Będą mogli zaciągać się do niego także mieszkający w Niemczech cudzoziemcy, nawet tacy, którzy nie posiadają niemieckiego obywatelstwa - przewiduje rewolucyjny, jak pisze Focus, plan Ministerstwa Obrony. "Należy tak rozszerzyć obowiązujące przepisy, aby osoby zamieszkujące w Niemczech o odpowiednich predyspozycjach, zdolnościach i osiągnięciach, również takie, które nie mają niemieckiego obywatelstwa, mogły być regularnie zatrudniane" w armii, cytuje Focus dokument Ministerstwa Obrony".

Czytaj więcej: www.fakt.pl/Niemiecka-armia-werbuje-Polakow,artykuly,95881,1.html

opr. tor

 


Biskup "wygasi" parafie

Nowy ordynariusz polowy Wojska Polskiego bp Józef Guzdek ma zamiar wygaszać opuszczone przez armię parafie - informuje "Gazeta Wyborcza".

"Za ich utrzymanie płaci budżet państwa, bo w przeciwieństwie do duchownych diecezjalnych kapelani żyją z pensji wypłacanych przez resort obrony narodowej. MON w zeszłym roku na działalność Kościoła w swoich strukturach wydał ok. 25 mln zł".

"GW" podkreśla, że "bp Józef Guzdek będzie zamykał poszczególne parafie w miarę, jak proboszczowie będą przechodzili na emerytury".

 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,9100894,_Gazeta_Wyborcza___Parafie_odmaszerowac.html

opr. tor

 


Uczelnie rodzinne

Rektorzy prywatnych uczelni wspólnym chórem deklarują, że skierują do Trybunału Konstytucyjnego znowelizowaną ustawę o szkolnictwie wyższym. Co ich tak wzburzyło?  Zapis o zakazie zatrudniania spokrewnionych osób! "Jest sprzeczny z konstytucją! Zniszczy rodzinne biznesy!" - krzyczą cytowani przez "Gazetę Wyborczą"

"We wrześniu 2008 r. senat Akademii Medycznej w Łodzi przyjął uchwałę: "Wyrażamy przekonanie, iż zatrudnianie w tych samych jednostkach organizacyjnych krewnych z pierwszym stopniem pokrewieństwa jest niezgodne z zasadą dobrych obyczajów, jakie powinny panować na uczelni publicznej". Po Łodzi ruszył Kraków, w którym Collegium Medicum UJ, gdzie rodzice profesorowie od lat byli zwierzchnikami swoich dzieci, zakazało zatrudniania osób z bliskim stopniem pokrewieństwa".

"- Jeśli szef zatrudnia dziecko, to robi mu krzywdę. Nawet jeśli to dziecko jest prawdziwą perłą, ten układ go przygniecie. Bo nikt nie powie, że jest dobry, tylko że jest forowany - tłumaczył prof. Wojciech Nowak".

"Teraz ruch zrobiło Ministerstwo Nauki. Osoby blisko spokrewnione lub spowinowacone nie będą mogły być zatrudnione na stanowiskach, między którymi istnieje zależność służbowa - mówi przyjęta 4 lutego przez Sejm nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym. Zapis nie dotyczy stanowisk wybieralnych (rektorów, dziekanów)" - przypomina "Gazeta Wyborcza" i cytuje rzecznika ministerstwa Bartosza Lobę: "- Ma podnieść standardy polityki kadrowej na uczelniach. Na wielu z nich nepotyzm, niestety, jest na porządku dziennym".

"W marcu ustawa zostanie przekazana do Senatu. Ma wejść w życie 1 października 2011 roku. Jeśli zapis przejdzie, uczelnie będą miały 12 miesięcy na wprowadzenie nowych porządków. "Posprzątać" mają zarówno publiczne, jak i niepubliczne".

Czytaj więcej: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9099951,Rok_na_rozwod_naukowcow.html

opr. tor

 


Co dziesiąty podatnik zarabia na seksie?

Czy co dziesiąta Polka (lub Polak) żyją z seksu? Ze statystyk urzędów skarbowych wynika, że co dziesiąty podatnik „twierdzi, że zarabiał na nierządzie” – informuje Joanna Blewąska w „Gazecie Wyborczej”.

Urzędnicy skarbowi postanowili skończyć z tym wykrętami i żądają od podatnika, aby to udowodnił.

„Uzbrojeni w program porównujący nasze wpływy i wydatki urzędnicy skarbowi biorą na celownik np. młodych ludzi kupujących mieszkanie lub drogie auto. Fiskus ma prawo zapytać, skąd mamy pieniądze na dzieła sztuki, a nawet wczasy all inclusive. Musi też sprawdzić donosy i zareagować, gdy dostanie informację o "prowadzeniu wystawnego trybu życia".

„W każdym roku polskie urzędy sprawdzają szczegółowo dochody i wydatki kilkuset podatników. Ci muszą odpowiedzieć, skąd mają pieniądze. Co dziesiąty mówi: płacą mi za seks”.

„Bo prostytucja jest jedyną nieopodatkowaną działalnością zarobkową w Polsce. Zakazane jest stręczycielstwo (nakłanianie do prostytucji) i sutenerstwo (czerpanie korzyści z prostytuowania się innej osoby). Ale prawo nie zabrania brania od klienta pieniędzy, gdy "usługi" świadczymy sami. Nierząd stał się więc łatwym sposobem potwierdzenia w skarbówce źródła wysokich dochodów. - I pewnie dlatego liczba "uprawiających" w Polsce nierząd szybko rosła - mówi Artur M. Brzeziński, doradca podatkowy”.

„Fiskus przez lata kapitulował przed takimi podatnikami. Ale w końcu wypowiedział im wojnę. Pyta, docieka i sprawdza, czy aby na pewno podatnik z nierządu żyje. - Tak, prosimy o przedstawienie dowodów - potwierdza Agnieszka Pawlak, rzeczniczka Izby Skarbowej w Łodzi” – informuje „GW”.

Czytaj więcej: wyborcza.pl/1,75478,9099705,Nierzad_w_skarbowce.html

opr. tor

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl