Zdrojewski słucha publicystów
Takiej skuteczności dziennikarskiej nie ma w Polsce żaden dziennikarz śledczy, a przecież Igor Janke, publicysta „Rzeczpospolitej”, dziennikarzem śledczym nie jest. Wystarczy jednak, że na założonym przed laty przez siebie portalu Salon24.pl opublikował list otwarty do ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego, a ten do niego zadzwonił i – jak twierdzi Janke - zobowiązał się znaleźć pieniądze dla „Pressji", „Frondy", „Śląska" i „Europy" m.in. z funduszu na finansowanie pojedynczych numerów wydawnictw.
Minister Zdrojewski liczy się z głosem publicystów, bo wcześniej zadzwonił także do Łukasza Warzechy, publicysty „Faktu", który z kolei „skierował do rzecznika resortu pytania m.in. w sprawie kryteriów przyznawania dotacji”.
W rozmowie z Warzechą minister „miał zadeklarować, że „będzie starał się przywrócić zachwiane decyzją Instytutu Książki proporcje".
„Dotacje na rozwój czasopism kulturalnych rozdziela powołany przez ministra Instytut Książki, wnioski ocenia zespół ekspertów. „Rz" nieoficjalnie podała, że w jego skład wchodzą m.in. Grzegorz Gauden, Piotr Dobrołęcki i Tomasz Makowski. Ten ostatni poinformował „Rz", że od dwóch lat nie należy do zespołu Instytutu przyznającego dotacje” – przypomina „Rzeczpospolita”.
Czytaj: www.rp.pl/artykul/118849,619142-Zdrojewski-obiecal-dotacje-dla--Frondy--i--Pressji-.html
opr. tor
Mariusz Błaszczak: przeciw i za
Niedzielne wyjście posła Mariusza Błaszczaka ze studia Moniki Olejnik sprowokowało do sięgnięcia po pióro co najmniej kilka znanych osób. Profesor Magdalenia Środa zauważa na portalu Wirtualna Polska, że „poseł Błaszczak mówi jak prezes, myśli jak prezes, gniewa się jak prezes, ma takich samych wrogów jak prezes (na przyjaciół uważa, jak prezes, bo mogą zachować się jak Jakubiak), ma identyczne opinie polityczne (poza polityczne zapewne też), jest tak samo jak prezes wrażliwy i jest wrażliwy dosłownie na to samo! Gdy prezes mówi że dwa plus trzy jest pięć, Błaszczak tę oczywistość powtarza tak, jakby wieszczył rzeczy niezwykłe, gdy prezes zmieni zdanie, bo nagle "dwa plus trzy równa się pięć" w politycznych kalkulacjach Jarosława Kaczyńskiego się nie kalkuluje, poseł Błaszczak oczywistość braku kalkulacji widzi równie szybko i głosi ją równie dobitnie jak robiłby to sam prezes. Gdy dwa dodane do trzech znów staną się pięć, poseł Błaszczak z niczym niezmąconym poczuciem oczywistości ogłosi to zaraz po prezesie albo zamiast niego. I to do kamer, których prezes na co dzień unika, bo lubi się pojawiać od wielkiego dzwonu, jako wódz, samotny dyktator lub monarcha państwa PiS, a nie jako prosty polityk. Poseł Błaszczak jest medialnym subego (bo w żaden sposób nie alter) Jarosława Kaczyńskiego. I to subego doskonałym”.
„Nigdy nie słyszałam żadnej własnej myśli posła Błaszczaka, żadnej wypowiedzi w której byłoby wahanie, lub tliła się niezależna krytyka (nawet ta najbardziej konstruktywna) – kontynuuje prof. Magdalena Środa. „Poseł Błaszczak pozbawiony jest wszelkich wątpliwości, pozbawiony pamięci, gdy trzeba, a gdy trzeba uposażony w hiperpamięć. Jest zapewne gotów zginąć za prezesa, a na pewno żyć za jego panowania. Wydaje się też zupełnie bezinteresowny w swoim bezgranicznym przywiązaniu. I jest w nim unikatowy”.
O ile prof. Magdalena Środa koncentruje się na Mariuszu Błaszczaku, o tyle wybitna dziennikarka radiowa Janina Jankowska mówi wprost o „nieprofesjonalnym zachowaniu gospodyni programu” "7 Dzień Tygodnia".
„Proszę posłuchać i przeanalizować dwie ostatnie audycje tej autorki pod kątem: stosunku prowadzącej do poszczególnych uczestników dyskusji. To ona odpowiada za atmosferę w studiu, to ona powinna dbać o równy dostęp do mikrofonu swoich gości i z jednakowym szacunkiem ich traktować.
Ostatnie dwa programy Moniki Olejnik są poglądowym materiałem dla studentów dziennikarstwa, jak nie należy prowadzić debaty. W studiu stworzona została atmosfera dintojry. Gospodyni zidentyfikowała się z jedną atakującą stroną. Prowadząca nie pozwalała skończyć kwestii jednym uczestnikom, dając czas innym. Stosowała takie instrumenty, jak przerywanie wypowiedzi, złośliwe komentarze, szybka zmiana tematu, gdy poruszony został jakiś realny problem (np. podział dotacji na pisma w ministerstwie kultury). Odczuła to także przedstawicielka PJN, Elżbieta Jakubiak. Jak język ciała, tak w radiu ważny jest głos, który wyraża stosunek emocjonalny do danej osoby. Głos w radiu obnaża wszystko, złośliwość, arogancję, lekceważenie. Słuchając ostatnich audycji "7 dzień tygodnia" miałam wrażenie, że widzę zgraną grupę kopiących leżącego”.
„Nie mam już dziś platformy z której mogłabym bronić wyeliminowanych z TVP autorów programów "Warto rozmawiać", "Bronisław Wildstein przedstawia" i innych dziennikarzy, których prawicowe czy konserwatywne poglądy podlegają obecnie czystce w mediach publicznych – pisze była Przewodnicząca rady Programowej TVP. „Zamknięcie dostępu do anteny gotowemu już, zrealizowanemu na zlecenie TVP filmowi Macieja Jaszczaka "Operator", wpisuje sie w ten proces”.
„A przecież mam taki obowiązek, ponieważ gdy robiono to samo w czasach PiS- u, byłam świadkiem obrony w licznych procesach dziennikarskich. Jako przewodnicząca Komisji Etyki Polskiego Radia stawałam w obronie Marii Szabłowskiej i wielu innych dziennikarzy zaliczanych do "złogów gomułkowsko-gierkowskich". Wygrywali procesy cywilne i w sądach pracy. Także moje zeznania, dotyczące realiów radiowych, w procesach przeciwko Monice Olejnik i red. Kublik z GW znacznie pomogły tym dziennikarkom. Robiłam to w imię czystości standardów dziennikarskich.
Dlatego mam prawo dziś krzyczeć głośno:
Red.Monika Olejnik, wpływowa mainstreamowa dziennikarka, łamie standardy dziennikarskie !”.
Czytaj: janinajankowska.salon24.pl/
wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Klub-ochrony-posla-Mariusza-Blaszczaka,wid,13173967,komentarz.html
opr. tor
Unikajcie portali randkowych!
Klienci portali randkowych w polskiej sieci coraz częściej naciągani są na spore opłaty - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".
Gazeta podkreśla, że portale randkowe utrudniają zerwanie umów i tak piszą regulaminy, by wymuszać opłaty. Ponieważ są rejestrowane za granicą, nie podlegają Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
„Z usług randkowych, oferowanych w Polsce przez kilkanaście serwisów, korzysta minimum 5 mln internautów. Gazeta przytacza za portalem z poradami prawnymi ForumPrawne.org wiele przykładów wyłudzania od klientów pieniędzy, np. pobieranie opłat mimo zakończenia czasu umowy.
Ponieważ wiele z tych serwisów jest częścią sieci międzynarodowych, polski UOKiK jest bezradny wobec kłopotów użytkowników e-randek. Ostatnio jednak pierwsze polskie skargi zaczęły napływać do Europejskiego Centrum Konsumenckiego”.
Źródło: edgp.gazetaprawna.pl/index.php
opr. tor
Kosztowne umieranie
Firmy pogrzebowe nie tną cen po obniżeniu zasiłku pogrzebowego. A obniżony zasiłek pogrzebowy nie wystarczy na opłacenie kosztów pogrzebu. Brakującą część zapłacą rodziny z własnej kieszeni albo z ubezpieczenia – wynika z raportu „Dziennika. Gazety Prawnej”.
„Od jutra rodziny otrzymają niższy zasiłek pogrzebowy – 4 tys. zł. Dotychczas jego wysokość wynosiła 200 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia obowiązującego w dniu śmierci osoby, której koszty pogrzebu zostały poniesione. Od 1 września było to 6395,70 zł”.
„Świadczenie w nowej, niższej wysokości będzie wypłacane ubezpieczonym w ZUS, KRUS oraz zakładach emerytalnych. Przewiduje to ustawa z 29 listopada 2010 r. o zmianie niektórych ustaw związanych z realizacją ustawy budżetowej (Dz.U. nr 238, poz. 1578)”.
„Każdy, kto chował najbliższą osobę, wie, że całość zasiłku jest zagospodarowywana przez zakłady pogrzebowe, księdza lub miasto na opłacenie miejsca na cmentarzu. Od 1 marca rodziny będą mieć mniej pieniędzy na ten cel. A to oznacza, że już od jutra same z własnej kieszeni będą musiały dopłacić do pogrzebu brakującą kwotę, bo zakłady pogrzebowe nie zamierzają obniżyć cen”.
„– Nie możemy już bardziej obniżyć cen – mówi Piotr Stepnowski z firmy pogrzebowej Ares z Warszawy. Tak samo uważa przedstawiciel zakładu Hades z Łodzi”.
„Ludzie, których nie stać na dopłacenie ponad dwóch tysięcy złotych do kosztów pogrzebu, mogą kupić ubezpieczenie na wypadek śmierci najbliższej osoby. W ten sposób otrzymają pieniądze na pokrycie kosztów pochówku.
– Jest to ubezpieczenie na życie. Składka miesięczna jest różna, ale może wynieść około 50 zł – mówi Kamil Wrębniewski z Towarzystwa Ubezpieczeniowego Alians”.
„163 mln zł wypłacił Zakład Ubezpieczeń Społecznych w grudniu 2010 roku z tytułu zasiłków pogrzebowych”.
opr. tor
Polska armia się kurczy
Aż 5,5 tys. żołnierzy odeszło w 2010 r. do cywila. Najwięcej od lat 90. ubiegłego wieku – informuje „Rzeczpospolita”.
„W większości z armią pożegnali się ludzie młodzi, którzy mogliby służyć jeszcze wiele lat. Średnia ich wieku to 41 lat. Są wśród nich specjaliści z różnych dziedzin, piloci, komandosi”.
„– W oddziale bojowym nie można służyć dłużej niż 20 lat. Nikt nie jest robokopem. A co potem? W sztabie nie ma dla nas miejsca – mówi „Rz" podoficer z jednej z najlepszych jednostek Wojsk Lądowych, z której w 2010 r. odeszło kilkudziesięciu młodych, lecz doświadczonych oficerów, podoficerów i szeregowych. – Wojsko nie potrafi zagospodarować i wykorzystać doświadczenia, które mamy. Nie zostaje nic innego jak odejść”.
„– To bardzo niepokojące, nie pamiętam tak niskiego wieku żołnierzy odchodzących z wojska. Do tej pory średnia wynosiła około 50 lat – przypomina Janusz Zemke, europoseł SLD, były wiceminister obrony. – Wygląda na to, że do cywila odchodzą ludzie, którzy mają za sobą zaledwie 18 – 20 lat służby wojskowej. Jak tak dalej pójdzie, budżet MON tego nie wytrzyma”.
„W 2010 r. do cywila odeszło ok. 5,5 tys. żołnierzy. W tym 1735 oficerów: 30 generałów, 1243 oficerów starszych i 462 młodszych. Najwięcej wniosków o odejście złożyli podoficerowie – 2844. Armię opuściło też 899 zawodowych szeregowych, a jak wiadomo, właśnie ich najbardziej teraz w wojsku brakuje”.
„Tak dużego tąpnięcia kadrowego nie było w armii od lat 90. XX w. – Zdarzyło się, że w jednym roku odeszło nawet 6 tys. żołnierzy. Ale armia liczyła wówczas400 tys. żołnierzy, w tym 145 tys. kadry zawodowej – przypomina Zemke. Teraz, odkąd zlikwidowano pobór, armia jest znacznie mniejsza, służy w niej niespełna 100 tys. żołnierzy”.
Czytaj: www.rp.pl/artykul/619147_Polska-armia-sie-kurczy.html
opr. tor
