Pod podszewką mediów
„Rynek środków przekazu został ukształtowany w Polsce po upadku PRL przez wolną wolę odbiorców i normalne mechanizmy rynkowe" – twierdzą Piotr Legutko i Dobrosław Rodziewicz w swej książce „Mity czwartej władzy", której recenzję publikuje „Rzeczpospolita”.
„Zaletą autorów jest to, że mają odwagę zajrzeć pod podszewkę. Opisują na przykład losy mediów regionalnych, które z dziesiątków spółek dziennikarskich przekształciły się w oddziały dwóch wielkich zagranicznych koncernów. Wspominają też pierwsze koncesje telewizyjne i radiowe, które u zarania III RP pozwoliły stworzyć dzisiejszą potęgę mediów elektronicznych. A o tych procesach można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że miały związek ze „spontanicznym ładem medialnym" i wolnym rynkiem”.
„Legutko i Rodziewicz, w napisanym niemal na nowo II wydaniu książki po raz pierwszy wydanej przed ośmioma laty rozprawiają się też z mitami kompetencji dziennikarzy, ich niezależności, obiektywizmu, służby publicznej, wzajemnej kontroli mediów czy też tego, że prasa jest lustrem rzeczywistości”.
„Nie stawiają jednak prostych tez. Nie twierdzą, że wszyscy dziennikarze są niekompetentni, stronniczy, upartyjnieni czy interesowni. Wskazują raczej, skąd się bierze zaufanie odbiorców i w którym miejscu powinni oni uważać. Wyjaśniają czytelnikowi, jak wygląda praca dziennikarza, po to, by stał się krytycznym i świadomym odbiorcą, mniej podatnym na manipulację”.
„Manipulacji zresztą Legutko z Rodziewiczem poświęcają najciekawszy chyba rozdział. Przekonują, że w rzeczywistości jest jej znacznie mniej, niż zwykło się sądzić. Niemniej niektóre media zajmują się tropieniem cudzej manipulacji tylko po to, by... wzbudzić zaufanie własnych czytelników. Chodzi o „budowanie własnej wiarygodności kosztem cudzej. Przesłanie dla odbiorców brzmi: »Skoro my demaskujemy tych, którzy chcą wami manipulować, to znaczy jesteśmy po waszej stronie i nam możecie zaufać«. (...) Drugą stroną medalu totalnej podejrzliwości staje się wybiórcza naiwność i bezbronność wobec tych, którym – jako jedynym – zdecydowaliśmy się ufać. Jeśli oni zechcą poddać nas manipulacjom, będą to mogli uczynić znacznie łatwiej".
Czytaj:
www.rp.pl/artykul/118849,637511-Obalanie-medialnych-mitow.html
podał do druku: tor
Rejestrowany program telewizyjny
Prezydent Bronisław Komorowski podpisał nowelę ustawy o radiofonii i telewizji. Wcześniej wypadły z niej najbardziej kontrowersyjne przepisy – podaje „Rzeczpospolita” (za PAP).
„Ustawa przewiduje m.in. obowiązek rejestracji w KRRiT programów telewizyjnych, które są rozpowszechniane wyłącznie w Internecie. Będzie to dotyczyć także rozprowadzania programów, czyli ich ponownego rozpowszechniania. Wpis do rejestru będą musieli uzyskać również operatorzy platform satelitarnych; w ich przypadku przepisy zostały zliberalizowane, bowiem dziś muszą oni uzyskać koncesję. Rejestr ma mieć charakter jawny. Obecnie programy muszą zgłaszać do rejestru operatorzy sieci kablowych”.
„Dostawca usługi medialnej, udostępniający ją bez wpisu do rejestru, podlegać będzie karze pieniężnej w wysokości do 10 proc. przychodu dostawcy, osiągniętego w poprzednim roku podatkowym”.
„Nadawca programu telewizyjnego (osoba fizyczna, prawna, spółka handlowa, która tworzy i zestawia program) będzie musiał zgłosić go do rejestru najpóźniej na miesiąc przed rozpoczęciem rozpowszechniania w internecie, a nadawanie będzie mógł rozpocząć, jeśli KRRiT w ciągu miesiąca od zgłoszenia nie odmówi rejestracji”.
„Program nadawany w sieci będzie można wykreślić z rejestru, jeśli w okresie ostatnich 12 miesięcy co najmniej dwukrotnie zostałyby w nim zamieszczone treści mogące propagować działania sprzeczne z prawem, polską racją stanu, postawy sprzeczne z moralnością i dobrem społecznym, treści dyskryminujące ze względu na rasę, płeć lub narodowość”.
„Po protestach, zarzucających rządowi cenzurę sieci, z ustawy wypadła część zapisów dotyczących Internetu. Na przyszły tydzień zaplanowano pierwsze spotkanie zespołu, który ma przygotować projekt kolejnej nowelizacji ustawy o TV”.
Czytaj:
www.rp.pl/artykul/118849,637402-Programy-w-Internecie-beda-rejestrowane.html
podał do druku: tor
TV 6 - nowy kanał rozrywkowy
TV 6 - tak będzie nazywał się nowy kanał rozrywkowy, który wystartuje 30 maja. Jego nadawcą jest TV 4 powiązana z grupą Polsatu – donosi „Gazeta Wyborcza”.
„Wniosek o przyznanie koncesji, który spółka Polskie Media (nadawca TV 4) złożyła do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, określa profil nowej stacji jako "muzyczno-rozrywkowy". Mówiąc o tematyce nowej stacji Piotr Fajks, prezes TV 4, woli określenie "rozrywka". Ramówka TV 6 ma być promowana na antenie "Czwórki" od 23 kwietnia do 3 maja. Do tego czasu przedstawiciele stacji nie udzielają informacji na temat nowego przedsięwzięcia”.
„TV 6 ma być dostępny w drugim pakiecie kanałów nadawanych cyfrowo drogą naziemną, na platformie Cyfrowego Polsatu oraz "w wybranych sieciach kablowych" - czytamy w komunikacie TV 4”.
„Drugi pakiet naziemnych kanałów cyfrowych (tzw. MUX2) wystartował 30 września zeszłego roku i obecnie dociera do 36 proc. mieszkańców kraju. W całości został przyznany nadawcom komercyjnym i docelowo zmieści osiem kanałów. Po dwa miejsca otrzymały w nim Polsat, TV 4, TVN oraz TV Puls. Każda z tych stacji - poza swoim programem - ma umieścić w pakiecie po jednym kanale tematycznym. Na razie zrobił to jedynie TVN, który w grudniu uruchomił cyfrowe nadawanie TVN Siedem. W przypadku TV 4 będzie to właśnie TV 6. Polsat ma umieścić w pakiecie cyfrowym Polsat Sport News, a TV Puls kanał o roboczej nazwie Puls 2”.
Czytaj:wyborcza.biz/biznes/1,101558,9377437,Pierwszy_kanal_tematyczny_TV_4.html
podał do druku: tor
Zeus gromi serwery
Ponad 5 tysięcy polskich serwerów padło ofiarą osławionego Zeusa - trojana, za pomocą którego wyłudzane są dane. To oznacza, że co 14. zaatakowany na świecie serwer znajduje się właśnie u nas- poinformował dziennik.pl.
„Zeus infekował komputery instytucji państwowych i firm w 196 krajach. Skutecznie atakował m.in.: Bank of America, NASA, Amazon. W Polsce na cel wziął sobie serwisy banków. Za jego pomocą przestępcy wyłudzali poufne dane dotyczące rachunków bankowych, a następnie okradali konta”.
„Z analiz wynika, że spośród 74 tys. zaatakowanych serwerów te należące do polskich firm i organizacji stanowiły aż 7 proc., a Polska zajęła pod tym względem 7. Miejsce”.
„– W zakresie rozwoju technologii informatycznych nie odbiegamy od państw wysoko rozwiniętych. Niestety nie idzie z tym w parze poziom wiedzy i rozpoznania najnowszych zagrożeń – mówi Zbigniew Engiel z Mediarecovery, firmy specjalizującej się w bezpieczeństwie sieciowym”.
„– Banki zapewniają, że poradziły sobie z atakami i żaden z ich klientów nie został okradziony, ale do końca nie wiadomo, czy złośliwy kod gdzieś na zainfekowanych serwerach nie został i nie zaatakuje znowu – ostrzega jeden z ekspertów od bezpieczeństwa sieciowego”.
„Śledztwa w sprawie ataków Zeusa na polskie firmy prowadzą policja i ABW. Osobne postępowanie w sprawach ataków trojana na europejskie serwery prowadzi też Europol”.
Czytaj:nauka.dziennik.pl/hitech/artykuly/329301,zeus-ciska-piorunami-w-polskie-komputery.html
opr. tor
Cena za słowo
O przeprosinach orzekanych przez sądy, które dla pozwanych oznaczają bankructwo pisze dzisiejsza „Rzeczpospolita”.
Niedawno Krzysztof Wyszkowski przegrał proces „za nazwanie Lecha Wałęsy współpracownikiem SB o pseudonimie Bolek”. Sąd „nakazał mu umieszczenie przeprosin w TVP i TVN. Wyszkowski szacuje, że może go to kosztować nawet 400 tys. zł”.
Krzysztof Wyszkowski skomentował to dla Polskiej Agencji Prasowej krótko: „– Jestem zdruzgotany wyrokiem”.
Były prezydent nie chciał odpowiedzieć „Rz", czy zdawał sobie sprawę z tego, że wykonanie wyroku doprowadziłoby pozwanego do ruiny. „Nie można nikogo pomawiać bezkarnie. Trzeba ponosić odpowiedzialność za swoje słowa" – stwierdził jedynie Lech Wałęsa.
W podobne, jak Krzysztof Wyszkowski, tarapaty wpadli politycy PiS - Jacek Kurski i Zbigniew Ziobro.
Kurski „za swoje słowa zapłacił już 170 tys. zł”. „W grudniu zeszłego roku przegrał bowiem w pierwszej instancji proces z byłbym prezesem PZU Cezarym Stypułkowskim”. Za co? „Miał sugerować udział Stypułkowskiego w tzw. aferze billboardowej. Efektem procesu jest nakaz przeproszenia powoda na pięciu billboardach w trzech miastach. Kurski ma także przeprosić Stypułkowskiego w TVN za zarzucenie mu spowodowania wypadku drogowego, w którym zginęły trzy osoby”.
„Kurski po przegranej sprawie z koncernem medialnym Agora w sierpniu zeszłego roku musiał po raz drugi kupić swoje bmw X5. Nie zamieścił bowiem nakazanych przez sąd przeprosin za nazwanie „Gazety Wyborczej" częścią antypisowskiego porozumienia medialnego. Koncern sam zamieścił przeprosiny, a pieniądze zostały zdobyte przez egzekucję komorniczą”.
Zbigniew Ziobro za jedno zdanie wypowiedziane pod adresem doktora Mirosława G.: „Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie” mógł zapłacic – jak szacuje „Rzeczpospolita” - ok. 300 tys. zł. „Tyle wynosi bowiem orientacyjny koszt emisji dziesięciosekundowych przeprosin, które w styczniu zostały wyemitowane przez Polsat, TVN i TVP”.
Prof. Piotr Kruszyński, znany adwokat, twierdzi, że „koszty przeprosin nie mogą rujnować pozwanego”. „– Powinny być adekwatne do przewinienia, ale nie mogą doprowadzić do tego, że pozwany nie będzie miał za co żyć lub wpadnie w poważne tarapaty finansowe – podkreśla”.
„Sędziowie bronią się i tłumaczą, że jedynie stosują przepisy i dbają o to, by naruszenie prawa zostało usunięte”.
„– Takie przeprosiny mają na celu usunięcie skutków naruszenia dóbr osobistych – mówi sędzia Marcin Łochowski. – Jeśli osobą, która się tego dopuściła, jest np. znany polityk i uczynił to na konferencji prasowej transmitowanej przez telewizje w najlepszym czasie antenowym, a później najważniejsze media jeszcze przez wiele dni cytują jego słowa, to nie da się usunąć tych skutków bez opublikowania przeprosin w tych mediach”.
Czytaj więcej:
www.rp.pl/artykul/637515_Przeprosiny--ktore-oznaczaja-bankructwo.html
opr. tor
Jedno zdanie nowelizacji
Platforma przygotowała jednozdaniową nowelizację ustawy medialnej. Chce pozbawić ludzi Ordynackiej w KRRiT możliwości blokowania decyzji. Ale obawia się ją złożyć w lasce marszałkowskiej – donosi „Gazeta Wyborcza”.
Poprawka „ obniża ustawową większość przy podejmowaniu decyzji z czterech do trzech głosów w pięcioosobowej Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji”. Jej autorem jest poseł PO Antoni Mężydło: „- Inne ciała kolegialne nie mają tak wysokiej większości, np. w Radzie Polityki Pieniężnej, instytucji konstytucyjnej i chyba ważniejszej niż Krajowa Rada obowiązuje zwykła większość” .
„Mężydło przygotował nowelizację, gdy w KRRiT trwał pat związany z wyborem nowej rady nadzorczej TVP. Środowisko związane z lewicą Stowarzyszenia Ordynacka ma w Krajowej Radzie dwa głosy i blokowało decyzje nie po swojej myśli. Dopiero zapowiedzi, że KRRiT zostanie rozwiązana, a w nowej może zabraknąć miejsca dla lewicy, pomogły w rozwiązaniu pata”.
„Teraz przed KRRiT kolejne trudne decyzje: wybór nowej rady nadzorczej Polskiego Radia oraz powołanie dwu nowych zarządów - radiowego i telewizyjnego” przypomina „Gazeta Wyborcza” i zapytuje: „Czy zmniejszenie liczby głosów potrzebnych do podjęcia decyzji, pomogłoby KRRiT w wyborze władz mediów publicznych?”.
„Krzysztof Luft (członek KRRiT z rekomendacji prezydenta): - Zaletą tego rozwiązania jest usprawnienie pracy, wadą - że nasze decyzje nie byłyby efektem porozumienia wszystkich członków Rady”.
„Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO), szefowa sejmowej komisji kultury, mówi, że na razie PO nie rozważa złożenia w lasce marszałkowskiej poprawki Mężydły: - Bo straty, czyli atak publicystów na nas za samą chęć takiej zmiany, były większe niż korzyść, czyli usprawnienie prac w KRRiT. Teraz czekam na sprawozdanie Krajowej Rady. Potem zobaczymy, czy Rada potrafi wywiązać się ze swoich obowiązków, czy nie. Może wtedy wrócimy do tego pomysłu”.
W grę wchodzi jeszcze taki scenariusz, że „PSL dogada się z Ordynacką (razem mają trzy głosy w Krajowej Radzie), a wtedy bez problemu przegłosują resztę”.
Poseł Antoni Mężydło „podaje jeszcze inny argument, dlaczego PO nie jest skora szybko znowelizować ustawę medialną”.
„- W klubie mówi się, że premier Tusk jest temu przeciwny. Nie chce, aby Platforma mieszała się w sprawy mediów publicznych. U nas panuje taki kompletnie nieuzasadniony przesąd, że kto ma telewizję publiczną, przegrywa wybory. A to nieprawda, bo gdy mediami rządziła lewica, wybory prezydenckie wygrał Aleksander Kwaśniewski, a parlamentarne SLD Leszka Millera”.
Czytaj:wyborcza.pl/1,75478,9376394,Krajowa_Rada__Lepsze_trzy_glosy_niz_cztery_.html
opr. tor
