"Fakt" nie chce antysemickich wpisów

- Nie chcemy bowiem, by na naszych witrynach pojawiały się komentarze o charakterze antysemickim, urągające mniejszościom narodowym czy religijnym - tak wydawca "Faktu" uzasadnia wyłączenie komentarzy internautów na wszystkich stronach Ringier Axel Springer Polska (cytujemy za „Gazetą Wyborczą”).

"Drodzy Internauci. Wyłączyliśmy tymczasowo możliwość pisania komentarzy na wszystkich stronach należących do Ringier Axel Springer Polska. Nie chcemy bowiem, by na naszych witrynach pojawiały się komentarze o charakterze antysemickim, urągające mniejszościom narodowym czy religijnym. Nie chcemy też postów obrażających poszczególne osoby czy grupy ludzi niezależnie od ich orientacji, narodowości czy przekonań. Pracujemy nad sposobem rozwiązania tego problemu i mamy nadzieje, że już niedługo przywrócimy możliwość komentowania na naszych stronach. Dziękujemy za zrozumienie" – wynika z komunikatu, jaki pojawił się na stronach internetowych Ringier Axel Springer Polska.

Jest to rezultat doniesienia do prokuratury i pozwów cywilnych skierowanych przeciw wydawcy „Faktu” przez ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.

- Jako szef polskiej dyplomacji mam za zadanie dbać o wizerunek mojego kraju. Rasizm, agresja, mowa nienawiści na polskich forach internetowych przekracza wszelkie wyobrażenia. Mogą to czytać ludzie na całym świecie. I wyrabiać sobie opinię o Polsce – tak szef MSZ tłumaczył na łamach „Gazety Wyborczej” swoją decyzję.

Czytaj więcej:

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9562895,_Fakt__wylaczyl_komentarze_internautow_po_pozwie_Sikorskiego.html

opr. tor

 

 


Medialna hipokryzja

„Coraz częściej w podejściu do narodu króluje bezrozumna krytyka. Przy byle okazji eksponuje się jego rzekome wady” – pisze w najnowszym wydaniu „Uważam Rze” Dorota Gawryluk. Dziennikarka wyraża w swoim felietonie opinię na temat medialnych publikacji, które ukazują tylko słabe strony Polski.

Gawryluk pisze na łamach „Uwarzam Rze”: „Nie noszę różowych okularów. Widzę wady, przeszkadzają mi głównie kompleksy rodaków, kreowanie się na mieszczuchów w stylu życia i bycia, choć wiadomo, że większość wyszła ze wsi”. Dziennikarka tłumaczy jednak, że świadomość narodowych niedoskonałości nie powinna jego obywatelom – publikującym w rozmaitych mediach – odbierać rozumu. Na potwierdzenie tendencji wedle której kreuje się Polskę na „kraj wad”, Gawryluk podaje przykład trzęsienia ziemi w Japonii, kiedy cechy Polaków zestawiano wtedy z charakterami Azjatów. „Te idiotyczne porównania w tak dramatycznym momencie i przeżuwane wciąż pytaniem, czego my Polacy możemy się uczyć od Japończyków. I to zdziwienie redaktorów, kiedy znający Japonię Andrzej Wajda wyznał, że Japończycy (…) podziwiają Polaków za odwagę i honor, bo też są tak romantyczni jak my. Jak to, to nas można podziwiać? – dziwili się redaktorzy” – frustruje się Gawryluk.

Dziennikarka wspomina też ostatni raport „Newsweeka” na temat nietolerancji po polsku. W zestawieniu tym jednym z dowodów na nietolerancję miała być grupa 60% respondentów, którzy nigdy nie zgodziliby się na małżeństwo swojej córki z Arabem. Zdaniem Doroty Gawryluk, w raporcie pominięto prawdziwe znaczenie słowa „tolerancja” i zapomniano o fakcie, że w różnych sytuacjach nasze zachowanie może znaczyć nie tylko jej brak, ale np. kierowanie się zdrowym rozsądkiem.

Więcej w felietonie „Szczyt szczytów medialnej hipokryzji” Doroty Gawryluk na str. 61 najnowszego wydania tygodnika „Uważam Rze”.

Opr. OG

 


Tygodnik ze świdrem

„Ogromna sprzedaż, furia Salonu i pseudointelektualna szulerka” – tak na łamach „Uwarzam Rze” Waldemar Łysiak opisuje reakcje medialnego świata na pojawienie się i istnienie tygodnika na rynku. W rubryce „Łysa prawda” publicysta punktuje wszystkich, którzy krytykują gazetę i przedstawia im swoje racje.

Zdaniem Łysiaka w „Uwarzam Rze” nie ma tego, co próbują robić inne gazety, nie ma prób „brania rynku” czy „małpowania dla zysku”. Łysiak stara się odeprzeć ataki innych przedstawicieli prasy, którzy w nowym tygodniku widzą jedynie „język bezlitosnej agresji” i „zwyczajny ogrom grafomanii”. Pierwszy z zarzutów skierowała przeciwko gazecie Magdalena Środa. Łysiak kontruje: „(…) przedstawia się per „etyk”, chociaż z etyką ma tyle wspólnego co z wysiadywaniem przez pingwiny jaj (kiedyś była członkinią lewackiego rządu)”. Drugi z zarzutów wysunął Zbigniew Hołdys, któremu publicysta „Uważam Rze” odpowiada: „(…) to tradycyjna praktyka poślednich „ludzi pióra” (kiepskich publicystów, miernych dziennikarzy, słabych pisarzy) – zawsze opluwają oni lepszych od siebie, jakby plucie mogło dokonać cudu: biegłym odjąć talent, a patałachom go przydać”.

Na koniec swojego ofensywnego tekstu Waldemar Łysiak, nawiązując do Hemara, manifestuje w kierunku innych pism, krytykujących „Uważam Rze”: „Wpieprzymy wam do mózgownic dużo świdrów. Nie agresją, tylko argumentacją, pełną prawdy i logiki, które są waszymi stałymi wrogami. Będzie bolało!”

Więcej w felietonie „Uważam Rze świder” Waldemara Łysiaka na str. 99 najnowszego wydania tygodnika „Uwarzam rze”.

Opr. OG

 


Zapomniany bohater Poczobut

„Oskarżony o znieważenie w swych tekstach Łukaszenki, nawet w tych, w których słowa o nim nie wspomniał” – pisze o Andrzeju Poczobucie w nowym wydaniu „Newsweeka” Barbara Labuda, od niedawna współpracująca z tygodnikiem. Była minister zestawia sytuację polskiego dziennikarza z Bradley’em Manningiem, amerykańskim żołnierzem, który portalowi WikiLeaks przekazał setki tysięcy poufnych depesz.

Labuda przypomina historię Manninga, jak od nieporadnego żołnierza stał się wcieleniem pacyfizmu i walki o wolność informacji i mediów. Gdy portal WikiLeaks ujawnił stosy tajnych danych otrzymanych od Manninga, amerykańskiego żołnierza osadzono w więzieniu. Barbara Labuda opisuje jego obecną sytuację: „Manning uskarża się na „bardzo ciężkie warunki więzienne”. Jest cały czas monitorowany przez kamery, strażnicy kilka razy dziennie wypytują go jak się czuje, widzenia ma „tylko” raz w tygodniu, swoje ubrania musi co noc wystawiać przed celę”. Publicystka „Newsweeka” dodaje, że bohater afery WikiLeaks uskarża się też na brak kontaktu z innymi więźniami i niemożność uprawiania sportu. W obronie Manninga stanęli sławni ludzie, wysocy rangą wojskowi, a także przedstawiciele uniwersytetów Yale i Harvardu.

Przykład amerykańskiego żołnierza staje się dla Barbary Labudy przyczynkiem do rozważań nad Andrzejem Poczobutem – dziennikarzem, działaczem nieuznawanego przez Łukaszenkę Związku Polaków na Białorusi. „Żonaty, dwójka dzieci, osadzony w więzieniu po raz któryś z rzędu” – pisze publicystka. „Siedzi w naprawdę ciężkich warunkach w paskudnym więzieniu, gdzie żaden strażnik nie będzie troszczył się o jego rekreację ani samopoczucie” – dodaje. Labuda przypomina, że Poczobut nie jest sam w walce o niezależność informacji – politycy, media, internauci, a nawet instytucje Unii Europejskiej stoją za nim murem. Żałuje jednak, że za uznanym przez Amnesty International więźniem sumienia nie wstawiają się np. wykładowcy i studenci szkół dziennikarskich, że „nie porusza sumień i uczuć ludzi na świecie”. Barbara Labuda pisze z ironią, że nie dla wszystkich bohaterstwem jest pokazanie, iż za głoszenie wolnego słowa można zapłacić wolnością osobistą – tak, jak to robi Poczobut.

Więcej w felietonie „Dwa światy, dwaj bohaterowie” Barbary Labudy na str. 45 najnowszego wydania tygodnika „Newsweek”.

Opr. OG

 


Co z tą Polską?

„Wolność jest dla wszystkich: dla mądrych i dla głupich, dla uczciwych i dla łajdaków, dla idealistów i dla cyników, fanatyków i ludzi tolerancyjnych, wreszcie dla uczciwych i dla kłamców” – mówi Adam Michnik w nowym wydaniu tygodnika „Wprost”. W rozmowie z Piotrem Najsztubem opowiada o współczesnej polskiej opozycji.

Michnik w stałej rubryce tygodnika „Najsztub pyta” mówi o postawie polskiej opozycji rządowej i stosowanej przez nią retoryce. Tłumaczy, że nie ma teraz w kraju miejsca na prawdziwą ideologię, a jest jedynie „tęsknota za ideologią”. Redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” wyraża też swoją opinię wobec trudnej komunikacji z tymi, którzy roszczą sobie prawo do patriotyzmu i mienią się prawdziwymi Polakami: „Trzeba próbować rozmawiać z tymi ludźmi, jeżeli jest cień dobrej woli z ich strony. A tego cienia nie ma np. przy okazji trwającego sporu o Katyń (…) czytamy w „Rzeczpospolitej” teksty o lęku, że podważana jest główna doktryna polska, że to było ludobójstwo, a nie zbrodnia wojenna” – wyjaśnia Michnik.

Piotr Najsztub pyta redaktora naczelnego „GW” także o pracę dziennikarską – jak uciec z pułapki krytykowania rządu i nie schlebiać przy tym opozycji? „Sprawa jest prosta. Rząd trzeba krytykować wszędzie tam, gdzie on na to zasługuje, i to robimy” – mówi Michnik. „To nie jest przybliżanie władzy Kaczyńskiego (…) to jest kwestia języka tej krytyki. Można mówić, że „zmarnowane cztery lata”, a można mówić o „skandalu z Rychem, Zbychem (…) trzeba wszystko widzieć na tle tego, co się dzieje w całym państwie” – dodaje.

Jaki błąd, zdaniem Michnika, Polska popełniła na drodze odzyskanej wolności? „W sensie społecznym, politycznym, kulturalnym my nigdy się nie przyglądaliśmy innym krajom (…) Nie docenialiśmy rozmaitych zagrożeń, które z tych obserwacji płynęły dla nas” – wyjaśnia redaktor naczelny „Gazety”. W rozmowie z Najsztubem mówi, że obawia się o dalszy kształt polskiej demokracji: „Trzeba odpowiedzieć na pokusę modernizacji przez dyktat, autorytaryzm, w świecie, w którym ludzie zaczynają narzekać na demokrację i jej konsensus. I tutaj bardzo wiele zależy od nas samych, czy potrafimy znaleźć język mobilizacji” – przekonuje Michnik.

Piotr Najsztub w wywiadzie „Plują, nie przeplują” pyta również Adama Michnika o antysemickie ataki na jego osobę, przejawiające się chociażby w internetowych wpisach. „Wpisów nie czytam, dostaję takie listy. (…) W gruncie rzeczy one na mój temat nic nie mówią, mówią tylko wiele o tych, którzy to piszą. Pokazywano mi, że kibole na stadionie wywiesili jakieś antysemickie hasła o mnie, więc oni są na poziomie kiboli” – wyjaśnia redaktor naczelny „GW”.

Czytaj więcej w rozmowie Piotra Najsztuba z Adamem Michnikiem „Plują, nie przeplują” na str. 32-35 najnowszego wydania tygodnika „Wprost”.

Opr. OG

 


Walka o pierwszą stronę

„Wysoka pozycja w wyszukiwarce to nie tylko szansa na złowienie niezdecydowanego klienta, ale też kwestia prestiżu” – pisze Piotr Stanisławski w nowym numerze tygodnika „Przekrój”. Autor analizuje walkę firm, które dążą do zaistnienia w pierwszej dziesiątce odpowiedzi, wyświetlanych w internetowych wyszukiwarkach, zwłaszcza w serwisie Google.

„Najostrzejsza jatka odbywa się w bankowości, turystyce i nieruchomościach. Tu liczy się każdy drobiazg, a najsilniejsi nieustannie spychają się z pierwszych miejsc” – tłumaczy Stanisławski. Dodaje, że równie zacięta rywalizacja toczy się na rynku biur tłumaczeń, gdzie nie liczy się jaka firma wykona zlecenie, byle była najlepsza i znajdowała się na najbardziej rzucającej się w oczy pozycji.

W latach 90. – opowiada Stanisławski – Google zrewolucjonizowało rynek swoim pomysłem przeszukiwania sieci. „Chodziło o to, by najwyżej znalazły się te strony, które najbardziej cenią sami internauci. A o ich uznaniu świadczy przede wszystkim to, ile tekstów powołuje się na daną stronę” – czytamy w „Przekroju”.

Piotr Stanisławski opisuje również tajniki działania specjalistów od SEO, czyli efektywnego pozycjonowania stron. Pomagają oni w walce o „pierwszą stronę”. Autor pokazuje jak wygląda współpraca z fachowcami od SEO – począwszy ode decyzji czy umieszczamy swoją stronę w wynikach wyszukiwania czy zaczynamy od płatnej reklamy, przez tworzenie kompleksowej struktury naszej witryny, aż po najbardziej chwytliwe frazy, za pośrednictwem których dana firma zostanie złowiona przez internautów.

Jaki jest, niekoniecznie legalny, klucz do sukcesu i znalezienie się w pierwszej dziesiątce odpowiedzi na wpisane do wyszukiwarki zapytanie? „Lista jest długa, ale wśród zakazanych praktyk znajduje się upychanie na stronie kluczowych słów tak, żeby nie były widoczne dla czytelnika, umieszczanie w serwisie stron, które wyglądają atrakcyjnie, ale automatycznie przekierowują internautę dalej, czy wielokrotne umieszczanie tych samych haseł mających zmylić roboty Google” – wyjaśnia Stanisławski.

Więcej w artykule „Aaaaaby zaistnieć w sieci” Piotra Stanisławskiego na str. 20-22 najnowszego wydania tygodnika „Przekrój”.

Opr. OG

 


Salon24 w Londynie

 

Polska platforma blogowa Salon24.pl została wybrana do zaprezentowania się na jednej z najbardziej prestiżowych konferencji branży internetowej na świecie Internet World. Konferencja poświęcona jest najnowszym trendom w Internecie i w sieciowym marketingu – informuje „Rzeczpospolita”.

Salon24.pl wybrano wśród kilku tysięcy zgłoszonych na konferencję. Jego współwłaściciel Igor Janke wyjaśnia, że organizatorzy zapraszają projekty, „które najlepiej ilustrują nowe internetowe trendy”.

Salon24.pl przedstawi wystąpienie „Prawdziwe media społecznościowe – co po Facebooku: od blogera do redaktora naczelnego i wydawcy" i zaprezentuje „projekt Lubczasopisma, który umożliwia użytkownikom tworzenie własnych mediów z wykorzystaniem treści dostępnych na platformie Salon24.pl”.

W niezależnej platformie blogowej Salon24 „zarejestrowanych jest 14 tys. blogerów i 24 tys. komentatorów”.

Czytaj:

www.rp.pl/artykul/67344,654994-Salon24_pl_zaprezentuje_Polske_na_konferencji_Internet_World.html

opr. tor

 



Gest Szapołowskiej

Grażyna Szapołowska zrzekła się wynagrodzenia - prawdopodobnie 150 tys. zł - za udział w show "Bitwa na głosy"! Pieniądze przekazała na cele charytatywne – donosi „Fakt”.

Aktorka tłumaczy gazecie: „– Przez wiele tygodni obserwowałam tych wszystkich młodych ludzi i ich niesamowite zaangażowanie, z jakim walczyli o piękny cel. Może moja decyzja sprawi, że dłużej będziemy pamiętać o tym, co jest tak naprawdę istotne w życiu i o tym, jak wielu ludzi potrzebuje naszej pomocy”.

Czy taka jest rzeczywista przyczyna? „Fakt” przypomina, że „dopiero co została zwolniona z Teatru Narodowego... za udział w programie. Kiedy pewnego sobotniego wieczoru nie pojawiła się na sztuce „Tango”, wybierając udział w „Bitwie na głosy”, dyrektor Jan Englert (68 l.) wypowiedział jej umowę”.

Czytaj:

www.fakt.pl/Szapolowska-oddala-zarobki-z-quot-Bitwy-na-glosy-quot-,artykuly,103077,1.html

opr. tor

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl