Wojna Facebooka z Google
Brytyjski „Guardian” napisał, powołując się na przecieki e-maili, że portal społecznościowy Facebook potajemnie płacił firmie Burson-Marsteller za zaplanowanie umieszczania w amerykańskich mediach negatywnych doniesień na temat Google'a – donoszą media, m.in. portal niezalezna.pl.
„Burson-Marsteller - jedna z największych na świecie firm zajmujących się PR - próbował nakłonić „USA Today”, „Washington Post” i inne renomowane media amerykańskie do publikowania „panikarskich doniesień” o polityce Google'a w dziedzinie ochrony prywatności - poinformował „Guardian”, dodając, że Facebook potwierdził, iż wynajął tę firmę”.
„Rzecznik firmy Burson-Marsteller, Paul Cordasco, powiedział w czwartek „Guardianowi”, że to zlecenie „w żadnym wypadku nie było standardową procedurą operacyjną”. Było to sprzeczne z polityką firmy i należało Facebookowi odmówić”.
„Guardian” kpi z Facebooka, nazywając go „portalem antyspołecznościowym”. Nie dziwi więc, że FB odmówił „Guardianowi” komentarza.
Czytaj więcej:
niezalezna.pl/10463-facebook-placil-za-oczernianie-googlea
opr. tor
Internet napędza gospodarkę, ale…
„Gospodarka sieciowa jest już w Polsce ważniejszym sektorem życia ekonomicznego niż górnictwo” – pisze w najnowszym wydaniu „Polityki” Edwin Bendyk. Publicysta analizuje raport Boston Consulting Group, który pokazuje, że w 2015r. polska gospodarka energetyczna ustąpi miejsca gospodarce internetowej. Żeby tak było, polski Internet musi ulec modernizacji.
Co sprawia, że perspektywy ekonomiczne Polski wynikające z istnienia Internetu są tak korzystne? Przede wszystkim polscy internauci, którzy są jednymi z najaktywniejszych użytkowników sieci na świecie i przodują w intensywności wyszukiwania tam informacji. Najczęściej polujemy na lepsze oferty i niższe ceny. Nie pozostajemy też obojętni wobec innowacji. „Usługa telefonii internetowej Skype szturmem zdobyła polski rynek, tak że przez długi czas polscy abonenci tworzyli trzecią pod względem wielkości grupę użytkowników” – pisze w „Polityce” Bendyk.
Publicysta nie ma wątpliwości – „lokomotywą napędzającą polską gospodarkę internetową są konsumenci”. Zakupy, jakich dokonujemy w sieci sięgnęły w 2009r. ponad 40 miliardów złotych. Raport BCG, na który powołuje się Bendyk pokazuje, że najchętniej kupujemy sprzęt elektroniczny i gospodarstwa domowego, kosmetyki, książki i multimedia, a także usługi turystyczne czy samochody.
Publicysta „Polityki” przypomina też, że Polacy coraz częściej wykorzystują Internet nie tylko do robienia zakupów, ale też „samoorganizują się tam w obronie konsumenckich interesów”. Edwin Bendyk przypomina klientów mBanku, którzy zjednoczyli się w sieci, żeby wyrazić swoje niezadowolenie wobec niekorzystnych warunków, na jakich bank udzielał kredytów hipotecznych.
„Dlaczego jednak, skoro może być tak dobrze, jest tak beznadziejnie?” – pyta w swoim tekście Bendyk. Ma na myśli brak modernizacji w polskim Internecie. „70% firm deklaruje, że posiada własną stronę internetową, lecz w rzeczywistości ma je zaledwie połowa. Tylko 32% z nich umożliwia przeczytanie cenników i aktualnej oferty, jedynie co piąta umożliwia aktywną komunikację internetowych klientów z firmą (…) zaledwie 10% jest obecnych w niezwykle przecież popularnych serwisach społecznościowych” – wylicza publicysta.
Edwin Bedndyk przestrzega przed niedorozwojem infrastruktury internetowej w Polsce i cyfrowym zacofaniem przedsiębiorców i pisze: „Zaniedbania w tej dziedzinie mogą spowodować, że słynna zielona wyspa rozwoju przekształci się w czarną cyfrową dziurę”.
Więcej w artykule „Złoto z Internetu” Edwina Bendyka na str. 34-36 najnowszego wydania tygodnika „Polityka”.
Opr. OG
MSZ chce dobierać do relacji dziennikarzy?
Resort miał nalegać, by szefowa „Wiadomości” wysłała z Lechem Wałęsą do Tunezji innego reportera, bo do wskazanego przez redakcję „nie ma zaufania” – informuje Kamila Baranowska w „Rzeczpospolitej”.
Wałęsa był w Tunezji pod koniec kwietnia. „Rzeczpospolita” ustaliła, że rzecznikowi MSZ, Marcinowi Bosackiemu, byłemu dziennikarzowi „Gazety Wyborczej” nie spodobało się, że „Wiadomości” do zrelacjonowania tej wizyty wybrały znanego dziennikarza Piotra Góreckiego, który relacjonował m.in. rewolucje w Egipcie i Tunezji.
„W środę, 20 kwietnia, tuż po głównym wydaniu „Wiadomości" do szefowej serwisu Małgorzaty Wyszyńskiej zadzwonił rzecznik MSZ Marcin Bosacki. Miał powiedzieć, że „nie ma do Góreckiego zaufania i wolałby, aby redakcja wysłała kogoś innego". Wyszyńska zareagowała nerwowo. – Krzyczała na niego, mówiąc, że to skandal i że MSZ nie będzie sobie dobierało dziennikarzy, że chyba nie tak miało wyglądać odpolitycznienie mediów – mówi nam świadek rozmowy. Słów Wyszyńskiej słuchało co najmniej kilka osób, m.in. wiceszef „Wiadomości" Tomasz Adamczyk, wydawca Grzegorz Sajór oraz reporterki Justyna Dobrosz i Anna Hałas-Michalska” – opisuje Kamila Baranowska w „Rz”.
Teraz ani Bosacki, ani Wyszyńska, ani Górecki nie chcą tego komentować. Nabrali wody w usta. Komentuje za to Jarosław Gugała, szef „Wydarzeń" w Polsacie. Twierdzi, że „nigdy nie zdarzyła mu się sytuacja, by ktoś próbował narzucić mu, którego dziennikarza dokąd ma wysłać. – Byłoby to kuriozalne – przyznaje”.
Czytaj: www.rp.pl/artykul/118849,656729_MSZ_naciskalo_na_Wiadomosci_.html
opr. tor
Dekoder lub nowy telewizor
Sygnał analogowy zostanie wyłączony do 31 lipca 2013 roku. Patrycja Otto w „Dzienniku Gazecie Prawnej” podpowiada co zrobić, by po tym terminie móc oglądać telewizyjne programy - kto musi mieć nowy odbiornik, a komu wystarczy dekoder.
Sygnał analogowy zastąpi cyfrowy. Do jego odbioru potrzebny jest dekoder MPEG 4. Szacuje się, że w Polsce nadal jest ok. 14 mln starych odbiorników, które go nie mają i jeśli nie korzystają z platform cyfrowych, nie będą miały obrazu.
Czy wobec tego trzeba kupować nowy telewizor? Nie. „Wystarczy kupić zewnętrzny dekoder – set-top box (STB). W tej chwili ich oferta w sklepach jest ograniczona – do wyboru są dwa rodzaje w cenie 250 – 300 zł”.
Można też, bez umowy ani abonamentu, kupić telewizję na kartę. „Dzięki promocji organizowanej w marketach można ją kupić za niecałe 190 zł. Potem, by oglądać telewizję, trzeba tak jak w telefonie doładowywać konto” - podpowiada Patrycja Otto.
Ale najlepszym rozwiązaniem dla tych, którzy mają kilkunastoletnie telewizory jest kupno „nowego cyfrowego odbiornika telewizyjnego (iDTV)”. „Po 2 – 3 latach od zakupu dekodera może się okazać, że właściciel telewizora zostanie zmuszony do jego wymiany na skutek awarii odbiornika – zauważa Michał Kanownik. Warto to zrobić także z innego powodu. Ceny telewizorów LCD i plazm spadają coraz bardziej, po tym jak na rynku w zeszłym roku pojawiła się technologia 3D. Już dziś 32-calowy odbiornik marki Sharp można kupić za 1290 zł. Na 37-calowy wystarczy natomiast niecałe 1800 zł”.
Czytaj więcej:
nauka.dziennik.pl/hitech/artykuly/335135,nowy-telewizor-albo-dekoder.html
opr. tor
Jak zarabia TVN
Telewizyjna grupa należąca do grupy ITI wykazała się w I kw. stratą wyższą niż spodziewali się analitycy. Wyniosła ona ponad 40 mln zł – informuje „Rzeczpospolita”.
"Przychody TVN w I kwartale 2011 roku wyniosły 582 ,4 mln zł, o 6,5 proc. więcej niż rok wcześniej, zysk operacyjny wyniósł 52,7 mln zł, o 31,6 proc. więcej niż rok wcześniej. Grupa wykazała też stratę netto na poziomie 40,6 mln zł, przy 64 ml zł zysku rok wcześniej. Analitycy spodziewali się straty, ale na niższym poziomie. Konsensus przygotowany przez agencję Reutera zakładał w spółce 30 mln zł straty”.
„Spółka tłumaczy stratę różnicami kursowymi. - Zysk z różnic kursowych w pierwszym kwartale zeszłego roku stanowiły w większości niezrealizowane zyski z długu denominowanego w euro, natomiast w pierwszym kwartale 2011 r. niezrealizowane straty z tego tytułu zostały z nadwyżką skompensowane przez dodatni gotówkowy wynik z transakcji zabezpieczających – podaje TVN w komunikacie”.
„Zysk operacyjny grupy według analityków miał wzrosnąć o 27,5 proc. do 51 mln zł, EBITDA (czyli zysk przed amortyzacją i opodatkowaniem) o 22,4 proc. - do 120 mln zł, a przychody zwiększyć się o 7,6 proc. do 590 mln zł”.
„Przychody platformy cyfrowej "n" (z uwagi na jej wciąż niestabilną sytuację finansową spółka wypłaciła dużo niższą niż w 2009 roku dywidendę za 2010 rok: 0,04 zł za akcję przy 0,31 zł n akcję w 2009 roku) wyniosły w I kwartale 176,1 mln zł, o 27,3 proc. więcej niż rok wcześniej. To „n" i Onetowi zawdzięcza wzrost przychodów cała Grupa TVN. EBITDA platformy „n" była ujemna i wynosiła 2,1 mln zł ( rok wcześniej było to 25,1 mln zł). Liczba jej abonentów wyniosła 826,7 tys. (na koniec 2010 roku było ich 805 tys.)”.
„Telewizyjna grupa zauważyła, że wolny wzrost rynku reklamy w początku roku znajduje odzwierciedlenie w zmienionych oczekiwaniach dotyczących rynku reklamy telewizyjnej, którego wzrost jest obecnie szacowany na średnim jednocyfrowym poziomie w ciągu całego roku. Wczoraj dom mediowy Starlink podał, że w I kwartale rynek reklamy telewizyjnej wzrósł rok do roku tylko o 1,8 proc. i to głównie za sprawą wzrostów w kanałach tematycznych. Największe stacje (Polsat, TVN, TVP1 i TVP2) odnotowały rok do roku spadek wpływów o 1,3 proc”.
www.rp.pl/artykul/67344,656766_TVN_ponizej_oczekiwan_analitykow.html
opr. tor
