Telewizyjne deja vu

„ Szefowie stacji mają niezbite dowody: większość z nas podziela gust inżyniera Mamonia” – pisze w najnowszym „Uważam Rze” Krzysztof Feusette. Przywołując letnie ramówki polskich stacji telewizyjnych dowodzi, że oglądamy najchętniej to, co już znamy. A nasze preferencje spełniają wszechobecne w wakacje powtórki.

Dlaczego to powtórki gromadzą przed TV najwięcej widzów? Przede wszystkim decyduje o tym czas ich nadawania – święta i długie weekendy, kiedy wszyscy mają chwilę na relaks. Feusette znajduje jeszcze jeden powód takiego stanu rzeczy. „(…) działa tu raczej mechanizm znany z innych sfer życia – nasza nieśmiertelna >>dulszczyzna<<. To ona każe się oburzać na zalew powtórek, a potem ukradkiem zerkać na telewizor, czy Franciszkowi Dolasowi raz jeszcze uda się rozpętać II wojnę światową (…)” – przekonuje publicysta „Uważam Rze”.

Oprócz Franka Dolasa na festiwalu powtórek królują niezmiennie: perypetie Kargula i Pawlaka, „Wyjście awaryjne”, „Kogel-mogel”, przygody Kevina samego w domu albo w Nowym Jorku, wszystkie części „Szklanej pułapki” czy „Dirty dancing”. Feusette stara się znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego stacje telewizyjne serwują widzom wciąż to samo? „(…) dopóki film przyciąga widownię, dopóty będzie pokazywany. Dla TVP nie jest ważne, czy obraz przed miesiącem leciał w TVN, a przed dwoma w Polsacie” – pisze. Dodaje jednak, że przyczyna polskiej „mamoniowatości”, czyli zamiłowania do tego, co już znane, leży głębiej. „Najpopularniejsze telewizje, o czym przekonują eksperci, chcą dzisiaj być nie źródłem wiedzy, emocji czy opinii, ale czymś na kształt >>gumy do żucia dla oczu<<” – wyjaśnia Feusette.

Publicysta tłumaczy, że zmęczeni polityką, dziennikarskimi prowokacjami i niekończącymi się konferencjami prasowymi widzowie zawsze znajdą odprężenie w ulubionych serialach. „A my – mówią władcy telewizyjnych ramówek – mamy obowiązek to właśnie naszemu kochanemu widzowi umożliwić” – kwituje Feusette.

Więcej w artykule „Wszyscy jesteśmy Mamoniami” Krzysztofa Feusette na str. 48-49 najnowszego wydania tygodnika „Uważam Rze”.

Opr. OG


Wszyscy jesteśmy infomaniakami

„Używanie technologii informacyjnej z neurotyczną maniakalnością” – tak, powołując się na język psychiatrów, Igor Zalewski opisuje współczesne polskie społeczeństwo. Na łamach nowego „Uważam Rze” pisze o uzależnieniu ludzi od płynących z masmediów informacji.

Obraz ogółu Polaków publicysta ilustruje swoim przykładem. „Skrzynkę e-mailową sprawdzam nawet po 20 razy dziennie. (…) Jeśli nie mam nowych listów, czuję coś na kształt smutku i rozczarowania” – pisze Zalewski. „Na pocieszenie zerkam na komórkę, bo może ktoś przysłał mi SMS. Nie przysłał (…) Więc wchodzę na Onet, chociaż byłem już na nim dzisiaj z tuzin razy i za każdym stwierdzałem, że nie ma tam absolutnie nic godnego uwagi” – dodaje. Całą swoją „chorobę” opisuje jako wieczny głód informacyjnych bodźców i strach, że nawet najmniejsze wydarzenie umknie mu sprzed nosa.

Zalewski ironizując na swój temat stwierdza, że z innymi Polakami i tak jest gorzej. Nieustanne odczytywanie telewizyjnych pasków informacyjnych, ciągłe korzystanie z iPhone’ów, czy uzależnienie dzieci od SMS-ów, chatów i telewizji, z których potrafią korzystać niemal jednocześnie – to zdaniem publicysty poważniejsze schorzenia polskiego społeczeństwa.

Więcej w felietonie „Neurotyczny infomaniak to także ty” Igora Zalewskiego na str. 64 najnowszego wydania tygodnika „Uważam Rze”.

Opr. OG


Media kontra chamstwo

O wolności słowa w przestrzeni publicznej, prawie do anonimowości wypowiedzi oraz szerzeniu się chamstwa i wulgarności rozmawia z prof. Wiktorem Osiatyńskim w nowym wydaniu „Wprost” Piotr Najsztub.

Najsztub pyta, czy zamykane kolejno w Polsce fora internetowe, jako przejaw walki z antysemityzmem czy rasizmem, to oznaka ograniczania wolności słowa. „To jest dopuszczalne i nie jest sprzeczne z prawami człowieka ani z wolnością wypowiedzi, ponieważ nie ograniczono tym ludziom możliwości wypowiadania swoich poglądów, nawet jeżeli są to poglądy antysemickie, nawet jeżeli są to poglądy brutalne, na innych forach” – komentuje wulgarne komentarze polskich internautów prof. Osiatyński. Dodaje, że przecież nie ma obowiązku, aby każde medium miało własne forum internetowe, a dodatkowo właściciele strony mogą narzucać pewne standardy, zaznaczając, że nie życzą sobie określonych skrajnych wypowiedzi.

Między rozmówcami poruszony zostaje także temat anonimowości w sieci i pomysłu identyfikacji internautów z imienia i nazwiska. „Nie jestem pewien, czy bym chciał mieć prawo, które mówi, że wszystko, co się formułuje i co się pojawia w przestrzeni publicznej, musi być podpisane” – odpowiada Najsztubowi prof. Osiatyński. Zwraca też uwagę, że niektóre kwestie wymagają - ze względu na zrozumiały lęk - braku jawności, jak choćby mobilizowanie organów ścigania do walki z korupcja czy mobbingiem. Prof. Osiatyński, specjalista od praw człowieka, przekonuje jednak, że widzi pewien sposób kontroli zamieszczanych na forach treści. „(…) dopuściłbym kontrolę tego, który kontroluje dostęp do swojego forum w sieci. Na takiej zasadzie, że on może sobie po prostu nie życzyć tego, żeby jego strona stała się kloaką, a strony internetowy zaczęły ją przypominać” – mówi o swoim pomyśle. „Administrator strony internetowej ma prawo nie publikować anonimowych wypowiedzi albo ma prawo poprosić nadawcę o identyfikację” – kwituje profesor.

Piotr Najsztub porusza w rozmowie z prof. Osiatyńskim również kwestię ostatniej działalności ministra Sikorskiego, który zagroził, że pozwie jeden z tabloidów za antysemickie komentarze, jakie na forum gazety umieszczano pod jego adresem. „Politycy przerażająco boją się mediów” – tłumaczy profesor. „Nie chcą zaczepiać i chwała Sikorskiemu, że pierwszy zaczepił. My się dopiero uczymy demokracji, demokracji medialnej, sankcji (…) – dodaje.

Rozmówcy przenoszą swoją rozmowę także na życie poza siecią i w kontekście zachowań polskich kibiców, zabójstwa Osamy Bin Ladena oraz ataków na World Trade Center z 11 września dyskutują szeroko nad prawami człowieka i nieumiejętnością ludzi do korzystania ze swoich prawnych przywilejów.

Więcej w wywiadzie Piotra Najsztuba „Wolność słowa chamskiego” z prof. Wiktorem Osiatyńskim na str. 34-38 najnowszego wydania tygodnika „Wprost”.

Opr. OG


Serialowe skoki przez rekina

Co zrobić, żeby zatrzymać przy sobie widza? Pomysłów w polskich serialach nie brakuje - od śmierci pod gruzami World Trade Center, przez przypadkowe zapłodnienie in vitro, aż do zakażenia wirusem HIV. Wszystko po to, żeby w nudną fabułę wlać świeżą krew, która – w pozytywnym sensie – zaleje widzów.

Barbara Leszczyńska w nowym wydaniu „Wprost” analizuje sytuację polskich seriali, które prześcigają się w scenariuszowych pomysłach na zatrzymanie widza. Przywołuje przykład „Plebani”, która od 11 lat gości w telewizyjnej Jedynce. W ostatnim czasie jej widownia znacznie się zmniejszyła i serial stanął nawet przed groźbą zniknięcia z anteny. Twórcy sięgnęli jednak po kilka nowych wątków i postaci. Czy to pomoże? – Leszczyńska stawia we „Wprost” pytanie o przyszłość serialu TVP.

Oprócz „Plebanii”, publicystka opisuje też inne polskie produkcje. Pisze o emitowanej w Polsacie „Pierwszej miłości” i rozwiązaniach, jakie pojawiały się w scenariuszu serialu. Próba gwałtu na jednej z bohaterek, uliczne bójki, samobójca popchnięty do skoku czy nagła utrata wzrok jednej z postaci, a nawet zamordowanie bohatera przez gangsterów – Leszczyńska wymienia wątki, które zapewniają serialowi widownię.

Jakie są inne sposoby na zatrzymanie przy sobie widza? „Najbardziej sprawdzają się dramatyczne zwroty akcji i kontrowersyjne wybory bohaterów” – pisze publicystka. „Skutecznym chwytem są choroby (…) A już na szczególne zainteresowanie widzów można liczyć, gdy na romans zdecyduje się młoda matka, która ma u boku kochającego męża” – dodaje, analizując historie zawarte w polskich serialach. Wspomina też, że w celu ożywienia produkcji z dłuższym staże sprawdza się wprowadzenie na plan znanej twarzy czy wykreowanie „czarnego charakteru”.

Leszczyńska przestrzega również przed zgubnymi zabiegami, jakich dopuszczają się twórcy seriali – dostosowywaniem się do preferencji widzów, którzy chcieliby dla swoich bohaterów szczęśliwych zakończeń i tzw. „skokami przez rekina”, czyli sztucznym przedłużaniem serialu w chwili, gdy skończyły się już na niego pomysły.

Więcej w artykule „Reanimacja tasiemca” Barbary Leszczyńskiej na str. 54-55 najnowszego wydania tygodnika „Wprost”.

Opr. OG


Autor tajemniczego wywiadu

„To jedyny wywiad polityczny udzielony przez papieża (…) choć od tamtego czasu minęły 23 lata, wciąż jestem z tej rozmowy bardzo dumny” - mówi były dziennikarz i włoski polityk polskiego pochodzenia – Jaś Gawroński. W nowym wydaniu „Newsweeka” opowiada o politycznej rozmowie, jaką przeprowadził przed laty z Ojcem Świętym i która do dzisiaj pozostaje częściową tajemnicą Watykanu.

„Papież wiedział, że nie będę go pytał o sprawy wiary, moralności, tylko o politykę” – wspomina w rozmowie z Magdaleną Rigamontii Gawroński. „Uważałem, że świat powinien się dowiedzieć, jakie poglądy na ten temat ma Ojciec Święty” – dodaje.

Jaś Gawroński opowiada w „Newsweeku” o słynnym wywiadzie, jaki udało mu się przeprowadzić z Janem Pawłem II i który do dzisiaj, w sporej części, zamknięty jest w papieskim archiwum. „To była kolacja. Jan Paweł II siedział naprzeciwko mnie (…) Miałem stary dyktafon i bałem się, czy wszystko się nagra. Ojciec Święty wiedział, że nagrywam. Ale wydaje mi się, że nie do końca zdawał sobie sprawę, że jest to coś więcej niż zwykła rozmowa” – Gawroński przywołuje wydarzenia sprzed lat.

O czym rozmawiał z papieżem, a co ujrzało światło dzienne? Cała rozmowa opierała się na sądach o politykach lat 80., - w tym o politykach z Polski. „Papież mówił o Lechu Wałęsie, o generale Jaruzelskim. Wszyscy politycy żyją, więc nie warto tych fragmentów upubliczniać. Niech to przejdzie do historii” – kwituje były dziennikarz.

Co do gen. Jaruzelskiego, Gawroński przypomina na łamach „Newsweeka” także drugi wywiad, jaki przeprowadził z papieżem. Rozmawiał wtedy z Ojcem Świętym o jego stosunku do komunizmu. Gawrońskiego zdziwiło, że papież potrafił odnaleźć w ówczesnym ustroju również pozytywne cechy, mimo, że przez komunizm cierpiał. Niemniej zaskoczony był wypowiedzią Jana Pawła II o Jaruzelskim jako patriocie.

Więcej w wywiadzie Magdaleny Rigamontii „Polityczne kolacje z papieżem” z Jasiem Gawrońskim na str. 70-72 najnowszego wydania tygodnika „Newsweek”.

Opr. OG


Reżim Łukaszenki skazuje dziennikarzy

Sąd w Mińsku skazał dzisiaj dziennikarkę Irinę Chalip na dwa lata więzienia w zawieszeniu na dwa lata za udział w demonstracji opozycji z 19 grudnia po wyborach prezydenckich – informuje portal niezalezna.pl (za PAP).

„Sąd wydał też wyroki dla współoskarżonych Chalip. Taką samą karę jak dla dziennikarki orzekł dla Siarhieja Marceleua, szefa sztabu wyborczego innego kandydata opozycji w grudniowych wyborach Mikoły Statkiewicza”.

„Pawła Siewiaryńca, działacza niezarejestrowanej partii chrześcijańsko-demokratycznej, sąd skazał na trzy lata ograniczenia wolności”.

Czytaj:

niezalezna.pl/10605-kolejne-wyroki-dla-opozycjonistow

opr. tor


Gazeta w prokuraturze

Bank chciał, by nasza gazeta nie pisała o gaży Szymona Majewskiego i wydatkach na kampanię z jego udziałem - twierdzi "Puls Biznesu", a cytuje go „Dziennik Gazeta Prawna”. „Obecnie, na wniosek PKO BP, prokuratura sprawdza, czy nie doszło do ujawnienia tajemnicy przedsiębiorstwa”.

"Naszym marcowym tekstem, w którym ujawniliśmy, ile za reklamowanie PKO BP zainkasuje Szymon Majewski, zajęła się prokuratura" - pisze "PB".

"Pod koniec kwietnia po przesłuchaniach uprawnionego pracownika banku wszczęliśmy śledztwo, dotyczące podejrzenia ujawnienia osobom trzecim informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa. To przestępstwo zagrożone karą do 2 lat więzienia" - informuje Monika Lewandowska, rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej.

„Z ustaleń gazety wynika, że zdaniem banku tajemnicą, która została bezprawnie ujawniona, jest zarówno wysokość gaży showmana TVN (1,66 mln zł brutto w 2011 r. i warunkowo tyle samo w 2012 r.), jak i całkowity budżet prowadzonej z jego udziałem kampanii nowych kont (sięga 61,9 mln zł)” – podaje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Czytaj:

www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/513969,reklama_pko_bp_z_szymonem_majewskim_do_prokuratury.html

opr. tor

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl