Półprawdy, ćwierćaluzje i manipulacje

„Czuję się, jakbym weszła do PRL-owskiego baru, gdzie wszyscy żują ten sam brunatny, trujący, niebezpieczny dla zdrowia gulasz” – pisze w nowym numerze „Gazety Polskiej” Elżbieta Królikowska-Avis. Publicystka analizuje europejską prasę, w której dominują jej zdaniem „te same socjotechniczne szalbierstwa, ten sam kaznodziejski ton, pokrętna logika wywodów i lewacka perspektywa świata”.

Analiza europejskiej prasy zasadza się u Królikowskiej na katastrofie smoleńskiej. Publicystka sprawdzając, co europejskie gazety piszą o wypadku z 10 kwietnia stwierdza, że w prasie tej występują trzy zjawiska: „kontynentalny zasięg lewicowej socjotechniki i manipulacji”, „istnienie narodowych egoizmów i wciąż niedostateczne zainteresowanie Polską naszych sojuszników” oraz „tocząca się w najlepsze wojna ideologiczna o przyszły kształt Europy”.

Królikowska-Avis przypomina w „Gazecie Polskiej” m.in. teks Juliana Borgera i Heleny Pidd z brytyjskiego „Guardiana” i komentuje: „Wszystkie te lewicowe gazetki frontowe mają jedną wspólną cechę: jeśli nawet przytaczane fakty zgadzają się z rzeczywistością, którą znamy, diagnozy na ich podstawie formułowane nie mają z tymi faktami nic wspólnego”. Publicystka ocenia – na przykładzie przytoczonego artykułu – że europejska prasa nie potrafi wyciągać wniosków z zebranych informacji i owocem takiego dziennikarstwa są „półprawdy, ćwierćaluzje i jawna manipulacja”.

Królikowska ubolewa także nad retoryką, jaką posługują się europejskie gazety. Irytuje się, cytując inny fragment artykułu w „The Guardian”, komentujący podział, jaki powstał w społeczeństwie na skutek prowadzonego śledztwa smoleńskiego: „Problem w tym, że nigdy nie odbyło się party celebrujące zwycięstwo Polaków nad komunizmem”. Publicystka „Gazety Polskiej” w odpowiedzi przypomina, że ugrupowanie, do którego należy współautor tych słów „zrobiło wszystko, aby takie >>party<< dla uczczenia odzyskanej niepodległości nigdy się nie odbyło”.

Dziennikarka na łamach nowego wydania „GP” przypomina także inne przekazy medialne, np. z BBC News, „The Economist” czy BBC World Service. Ze wszystkich wyłania się, jej zdaniem, jeden zasadniczy problem – „żadnych prób zrównoważenia opinii, zacytowania źródeł informacyjnych drugiej strony”.

Więcej w artykule Elżbiety Królikowskiej Avis „Kiedy rozum śpi, budzą się media” na str. 33 najnowszego wydania „Gazety Polskiej” (nr 20/2011).

Opr. OG

 


Lis kontra Baczyński

O linii programowej „dwóch prorządowych tygodników” walczących o czytelników z „antykonserwatywnymi, lewicowymi poglądami” pisze w nowym wydaniu „Gazety Polskiej” Dorota Kania. Publicystka pokazuje, jak tygodniki „Wprost” i „Polityka” walczą o pozycję „lepszego”.

Kania pisze w „GP”, że obie gazety dla złowienia czytelników ze swojego nurtu i w celu roztoczenia ochronnego parasola nad popieranym przez siebie rządem są w stanie wprowadzić cenzurę. Potwierdzenie swojej tezy publicystka ilustruje przykładem: „Wrzesień 2002 r. Z wywiadu z ówczesnym premierem Leszkiem Millerem dla kierowanego przez Jerzego Baczyńskiego tygodnika >>Polityka<< Janina Paradowska, na prośbę Adama Michnika, usuwa fragment dotyczący afery Rywina. Kwiecień 2011r. Z internetowego wydania >>Wprost<< zostaje usunięty wywiad z gen. Sławomirem Petelickim dotyczący krytycznego dla rządu raportu ws. smoleńskiej katastrofy. W wydaniu papierowym tygodnika, którego naczelnym jest Tomasz Lis, wywiad w ogóle się nie ukazuje”.

Kania analizuje w „Gazecie Polskiej” sylwetki Baczyńskiego i Lisa, których losy – jej zdaniem – są zbieżne. „(….) obydwaj wiedzą, jak się w danej sytuacji zachować, aby nie stracić przychylności władzy, której sprzyjają” – komentuje publicystka. Baczyńskiego charakteryzuje na postawie dokumentów z Instytutu Pamięci Narodowej, a sylwetkę Lisa buduje na kanwie jego kłótni z kolejnymi stacjami telewizyjnymi.

Rozgorzenie walki między „Polityką”, a „Wprost” Dorota Kania datuje na koniec zeszłego roku. Podstawą do jej toczenia są - zdaniem publicystki - „bliźniaczo podobne antylustracyjne i antykonserwatywne poglądy oraz prorządowe nastawienie”. Co jeszcze łączy oba tytuły? Dziennikarze, którzy byli tajnymi współpracownikami służb PRL, „analizy, w których rządy PO przedstawia się jako najlepsze dla ludu, a funkcjonariusze PRL są najlepszymi fachowcami na skalę świata” i walka „z pisowskim ciemnogrodem”.

Jakie bitwy stoczyli ze sobą dotychczas Lis i Baczyński? Dorota Kania przypomina, że redaktor naczelny „Polityki” nazwał tygodnik Lisa kilka tygodni po tym, jak objął on fotel naczelnego „polityczną >>Vivą!<<”. Inne starcie, o którym publicystka pisze w „GP” to zarzut zawyżania sprzedaży, jaki „Polityka” wysunęła przeciwko tygodnikowi Lisa. Poza tym niesnaski między redaktorami wiodących polskich tygodników miał budzić przyznany Baczyńskiemu tytuł „Dziennikarza XX-lecia”.

Dla obrazowego porównania obu gazet Kania przedstawia nakład tych pism i kwituje: „(…) palmę pierwszeństwa wśród prorządowych tygodników dzierży >>Polityka<< i na razie nic nie wskazuje, by ktoś mógł jej zagrozić”.

Więcej w artykule Doroty Kani „Kłótnia w rodzinie” na str. 10-11 najnowszego wydania „Gazety Polskiej”.

Opr. OG

 

 

„DGP” wybiera najlepszy pakiet TV

Telewizja kablowa czy cyfrowa? Opcja podstawowa czy z dodatkowymi usługami? Gruntowne przestudiowanie oferty dostawcy pozwoli uniknąć wielu pułapek i dobrać odpowiedni dla nas abonament. O tym, jak wybrać najlepszy pakiet TV podpowiada Patrycja Otto w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

Warto zwrócić uwagę na Internet, który telewizje kablowe oferują w pakiecie. Z platform cyfrowych jedyną, która daje dostęp do sieci, jest Polsat Cyfrowy. „W II kwartale dołączy do niego platforma n dzięki porozumieniu zawartemu z TP SA. Wybór operatora może być też istotny ze względu na zbliżającą się cyfryzację. Można otrzymać od niego dekoder dostosowany do odbioru sygnału cyfrowego. – Wówczas po wyłączeniu sygnału analogowego w lipcu 2013 r. odbiór będzie wciąż możliwy bez wymiany telewizora – tłumaczy Adam Gruberski z Multimedia Polska”.

Warto się upewnić, „czy otrzymany sprzęt nabywamy na własność, czy tylko wypożyczamy, co może mieć znaczenie przy jego ewentualnej kradzieży. Warto też sprawdzić, jakie ma dodatkowe funkcje – czy pozwala tylko na odtwarzanie programów, czy też na ich nagrywanie”.

Na jakiego operatora lepiej się zdecydować, mając od 50 do 130 zł?

Z raportu przygotowanego dla „Dziennika Gazety Prawnej” przez porównywarkę usług TotalMoney.pl. wynika, że „zakup samej telewizji się nie opłaca. Bez problemu bowiem można znaleźć na rynku promocyjne oferty, dzięki którym za taką samą bądź porównywalną cenę otrzymamy dostęp nie tylko do podstawowego pakietu kanałów telewizyjnych, ale także do internetu oraz pakiet minut do wykorzystania na połączenia telefoniczne”.

Ważne, aby „zapoznać się z punktami dotyczącymi czasu trwania promocji, jeśli na taką udało nam się załapać. Po jej zakończeniu cena usługi może wzrosnąć nawet dwukrotnie. Trzeba też dokładnie przeczytać warunki dostarczania darmowych programów. Zdarza się, że po upływie promocji klient zapomina poinformować pisemnie dostawcę o rezygnacji z nich, co wykorzystują operatorzy, wystawiając słony rachunek. Naszej uwadze nie powinny też umknąć klauzule dotyczące czasu trwania umowy oraz warunków jej rozwiązania. Wielu operatorów przedłuża je bowiem automatycznie, co więcej, po nowych, znacznie wyższych stawkach. A okres wypowiedzenia umowy wynosi najczęściej 45 dni bez względu na to, ile pozostało czasu do końca jej trwania. Zatem gdy wypowiedzenie zostanie złożone zbyt późno, trzeba będzie płacić za usługę także po wygaśnięciu umowy promocyjnej”.

Czytaj więcej:

wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/336300,jak-wybrac-najlepszy-pakiet-tv.html

opr.tor

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl