Seks z kurami, czyli reklama ubojni

 

Reklama seksem stoi, a internautów irytują spoty z podtekstem erotycznym – zauważa „Rzeczpospolita”.

Internauci nominują spoty do tytułu „najgorszej reklamy roku 2011 w konkursie Chamlet” i komentują je na Facebooku.

„Plebiscyt organizuje Zakład Projektowania Komunikacji Uniwersytetu Wrocławskiego. Są cztery kategorie: reklama prasowa, telewizyjna, zewnętrzna i społeczno-polityczna”.

„– Chodząc po mieście i patrząc na reklamy, czuliśmy się poirytowani. Denerwowało nas, że są tak słabej jakości. Jest już konkurs na najlepszą reklamę. Dlaczego nie rozdawać też statuetek za te najgorsze? – pyta Mariusz Wszołek z UWr, współorganizator konkursu”.

To już jest druga edycja plebiscytu. Wystartowała w marcu. Wpłynęło ponad 200 propozycji. „Nominowane są np. surykatki tańczące w rytm muzyki z filmu "Dirty Dancing", które promują wyroby Wedla”.

„Jednak internautów najbardziej denerwują reklamy dwuznaczne. – Takie, które odwołują się do seksu – precyzuje prof. Michael Fleischer, kulturoznawca z UWr, pomysłodawca konkursu. – Na przykład moim kandydatem do nagrody jest reklama ubojni drobiu. Na zdjęciu kobieta w bikini, opalona, nasmarowana oliwką, a wokoło niej chodzą kury. Do kogo coś takiego ma dotrzeć?”.

„Za to samo krytykowany jest też telewizyjny spot firmy Zbyszko: napój rozlewa się na piersi wydekoltowanej kobiety, a inna pani w biustonoszu wyskakuje z tortu”.

„Fleischer twierdzi, że polskie reklamy są słabe. – U nas modne są teraz reklamy w stylu, w jakim robiono je w latach 50. na przykład w Ameryce. Chyba trzeba po prostu "wykorzystać limit" i zrobić wiele głupich reklam, a dzięki temu nabierzemy doświadczenia i zaczniemy je robić na światowym poziomie – uważa”.

„Nie zgadza się z nim specjalista od reklamy z SWPS, psycholog Renata Ropska. – Na początku lat 90. rzeczywiście reklamy były słabe. Teraz jest coraz lepiej. Dlatego że wiele jest robionych w polskich oddziałach międzynarodowych agencji. Poza tym młodzi ludzie uczą się tworzyć reklamę na najlepszych uczelniach zagranicznych. Wracają do Polski i wykorzystują u nas swoją wiedzę – przekonuje Ropska. I dodaje, że większość kiepskich reklam to te zrobione przez amatorów, a nie specjalistów. – Firma robi ją sama, a pomagają członkowie rodziny – zaznacza Ropska”.

Chamlety zostaną rozdane w listopadzie. Internauci nominują, ale laureatów wybierze jury, w którym zasiądą specjaliści od reklam.

Czytaj:

www.rp.pl/artykul/118849,662305_Reklama_seksem_stoi.html

opr. tor

 

 

Wokół autora strony antykomor.pl

„Robert Frycz, którego mieszkanie 18 maja przeszukali funkcjonariusze ABW w związku z badaniem, czy na jego stronie internetowej nie znieważono prezydenta, miał już kłopoty z prawem” – dowiedziała się Katarzyna Borowska z „Rzeczpospolitej”.

„Cztery lata temu został skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu. To kara za zdobycie danych z serwera firmy z branży telekomunikacyjnej”.

W rozmowie z gazetą Robert Frycz potwierdza:

„- Odkryłem w systemie tej firmy lukę – mówi. - Każdy użytkownik, który posiadał konto w systemie, miał dostęp do wrażliwych danych innych klientów. Były to m.in. numer telefonu, imię i nazwisko, adres. Nigdzie się nie włamywałem. Co więcej – odkryłem, że inne osoby także odkryły ten dostęp i korzystały z niego dłużej niż ja”.

„Twierdzi, że o nieprawidłowościach poinformował firmę. Gdy ta, jak ocenia, nie chciała się przyznać do swoich błędów ujawnił sprawę w sieci i zwiększył sobie, korzystając z dostępu do firmowego systemu, parametry kupowanego od niej internetu. Także tej korzyści dotyczy sądowy wyrok”.

Tymczasem "Gazeta Wyborcza" podaje za ABW, że "w grze Komor-killer rzuca się w prezydenta młotkiem i fekaliami".

"Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego przygotowała ocenę prawną dot. gier "Komor-killer" oraz "Komor-szoter" zamieszczonych na stronie antykomor.pl, z której wynika, że "administrator strony mógł dopuścić się popełnienia czynu zabronionego". Gry polegają na rzucaniu w prezydenta fekaliami czy młotkiem".

"- Na ww. witrynie internetowej zamieszczony został materiał w postaci dwóch gier komputerowych o nazwie "Komor-killer" oraz "Komor-szoter". Wskazane gry polegają na strzelaniu do wizerunku Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego" - napisała w komunikacie Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska, rzecznik ABW".

Robert Frycz wydał w poniedziałek oświadczenie, w któym twierdzi, że ABW kłamie. Oświadczenie to publikuje portal niealezna.pl.

Czytaj:

www.rp.pl/artykul/118849,662323_Autor_strony_antykomor_pl_byl_skazany.html

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9645310,ABW_o_antykomor_pl__w_grze_Komor_killer_rzuca_sie.html

niezalezna.pl/10938-robert-frycz-abw-klamie

opr. tor

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl