Podzielone środowisko, zachwiane standardy. Portal Wirtualnemedia publikuje dzisiaj wywiad z Krystyną Mokrosińską, prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Jest to rozmowa o stanie polskiego dziennikarstwa, rzeczywistości w świecie polskich mediów oraz o perspektywach środowiska na przyszłość.

Krzysztof Lisowski: Ilu obecnie członków liczy SDP, jaka jest średnia wieku i co daje - de facto - członkostwo w tym stowarzyszeniu?

Krystyna Mokrosińska, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich: Jest nas w SDP ok. 2700 członków. Nie liczyłam średniej wieku, są i emeryci i ludzie bardzo młodzi. Najgorzej z tymi około czterdziestki. - Czego oczekują od SDP? Pomocy, gdy jest ciężko, gdy tracą pracę – a to jest plagą ostatnich lat; wsparcia finansowego, gdy dziennikarskie emerytury nie wystarczają na lekarstwa; wsparcia w sądach, gdy są pozwani, oskarżani, przesłuchiwani (ok. 200 spraw przeciw dziennikarzom rocznie). Co mogą otrzymać? Legitymacja SDP jest równoważna z redakcyjną legitymacją prasową - to jest dla wielu członków - szczególnie zmuszonych do tzw. samozatrudnienia - bardzo ważne, podobnie jak międzynarodowa legitymacja prasowa IFJ. Dla starszych członków ważne są bezpłatne lub zniżkowe leczenie; dla mających kłopoty w pracy - bezpłatna pomoc prawna i psychologiczna, pośrednictwo pracy. Komisja interwencyjna w trudnych sytuacjach życiowych pomaga finansowo.

Krążą opinie, że SDP, ale także inne stowarzyszenia (dziennikarskie, literackie itd.) to często swoiste „towarzystwo wzajemnej adoracji”, gdzie członkowie spotykają się tak naprawdę tylko dla siebie, działalność organizacji wnosi niewiele i najważniejsze jest to, żeby mieć legitymację, która może być przydatna. Czy zgadza się Pani z takimi opiniami?

Spotykają się członkowie klubów np. fotografii prasowej, publicystyki kulturalnej itp. Czasem są to spotkania problemowe, wieczory autorskie, czasem konkursy zawodowe. To nie jest towarzystwo wzajemnej adoracji, raczej spotkania ludzi, którzy chcą więcej wiedzieć, więcej rozumieć, więcej umieć. Nie są to tylko spotkania członków SDP; do klubów należą również dziennikarze spoza stowarzyszenia. Natomiast członkostwo dla legitymacji (i tylko) też się zdarza.

Jak Pani ocenia obecny stan polskiego dziennikarstwa? Rozmawiając z przedstawicielami różnych firm często słyszę, że jest dużo dziennikarzy, którzy pisząc artykuł chcą jednocześnie wygrać coś dla siebie (gadżety, wyjazdy); wiele osób mówi o tym, że dziennikarze często są nierzetelni i wreszcie - przylgnęła do środowiska dziennikarskiego opinia, iż dużo dziennikarzy chodzi na konferencje prasowe i jeździ na wyjazdy po to, żeby się najeść i napić… To wszystko jest negatywne… Co Pani o tym myśli?

Samo pytanie jest uzasadnieniem dla faktu, dlaczego tylko część dziennikarzy decyduje się na członkostwo w SDP. Przykłady podane w Pańskim pytaniu to zachowania łamiące kodeks etyczny SDP, a za to grozi zawieszenie lub usunięcie ze stowarzyszenia. Jeśli ktoś uprawia ten zawód, bo gadżety, bo wyjazdy, bo testowanie samochodów, kosmetyków, bo można „pokręcić” się na przyjęciach – nie będzie członkiem SDP. Po co ma się narażać? Tworząc kodeks etyczny opieraliśmy się na przykładach m.in. kodeksów amerykańskich – znalazł się tam zapis, że „wiarygodność i niezależność dziennikarska jest nie do pogodzenia z przyjmowaniem prezentów o wartości przekraczającej 200 zł, korzystaniem z darmowych wyjazdów, czy testowaniem przedmiotów, urządzeń”.

Jak Pani ocenia kwestię neutralności polskich dziennikarzy? Swego czasu SDP wielokrotnie protestowało w sytuacjach, gdy w różnych mediach dziennikarze relacjonowali rozmaite wydarzenia w sposób subiektywny. Jak teraz wygląda ta sytuacja?

Po wybraniu mnie na prezesa 3 lata temu zapowiedziałam, że priorytetem będzie w tej kadencji działanie na rzecz godności wykonywania naszego zawodu. To się nie udało, zaangażowanie polityczne dziennikarzy nie tylko podzieliło środowisko, ale zachwiało dziennikarskimi standardami. Z przerażeniem patrzę jak część kolegów staje się oficerami politycznymi.

Jak Pani ocenia stopień rzetelności programów informacyjnych w TVP w porównaniu z tymi, które są przygotowywane w stacjach komercyjnych?

Nie odpowiem bezpośrednio na to pytanie. Jestem pracownikiem TVP, a istnieje zapis regulaminu, przyjęty jeszcze za prezesa Wildsteina, o nieudzielaniu wywiadów na temat firmy przez jej pracowników. Ale mogę odwołać się do badań, które zrobiliśmy (a właściwie zrobił je Instytut Monitorowania Mediów w porozumieniu z nami) na temat zawartości najważniejszych telewizyjnych programów informacyjnych w listopadzie 2010. Publikowaliśmy wyniki na naszej stronie www.sdp.pl. Pogoń za newsami, bez względu na ich wartość, cechuje wszystkie programy, różnic jest niewiele, a jeśli chodzi o zakres wiadomości własnych i ich różnorodność, kroczek przed innymi były polsatowskie “Wydarzenia”.

Jak Pani ocenia przebieg powoływania rad nadzorczych w mediach publicznych?

Wprawdzie działo się to przy odsłoniętej kurtynie (przesłuchania), ale wybór ślimaczył się niemiłosiernie, dyskusje parytetowe zawiodły oczekiwania tzw. “nowego otwarcia”.

Czy jest Pani zadowolona z nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji?

Mam nadzieję na powstanie nowej ustawy, ta, niestety, jest fatalna. Powołaliśmy - SDP i łódzka PWSFTViT (w 2008 r.) - grupę ekspertów, przygotowaliśmy założenia nowej ustawy, z formą abonamentu jako opłaty publiczno-prawnej, definicją misji (w oparciu o założenia BBC), sposobem podziału pieniędzy na działalność misyjną, wysłaliśmy to opracowanie do Sejmu, Ministerstwa Kultury, osobiście wręczałam je posłom (byłam ekspertem Komisji Kultury w Sejmie) i… podejrzewam, że nikt tego nawet nie przeczytał. A ustawa znowelizowana jest tak zła, że trzeba ją zmienić. Wszystko więc jeszcze przed nami.

Co Pani myśli o łączeniu pracy dziennikarskiej z samorządową?

Jeśli łączy się pracę w urzędzie, który to urząd dziennikarz powinien kontrolować z pisaniem w piśmie wydawanym przez tenże urząd, to jest to bliżej zakładowej gazetki ściennej, czy tablicy informacyjnej niż prasy - to jest właśnie towarzystwo wzajemnej adoracji nie mające nic wspólnego z dziennikarską niezależnością.

Jakie jest Pani generalne zdanie o łączeniu pracy dziennikarskiej z innymi zawodami? Do którego momentu jest to etyczne, a gdzie już nie?

Znam świetnych dziennikarzy po studiach np. technicznych, i fatalnych pismaków po dziennikarstwie. Teksty specjalistyczne z różnych dziedzin wymagają wiedzy, a tej po dziennikarstwie często brak. Talentu też nie gwarantuje kierunek studiów. Byłam kiedyś w jury konkursu tzw. „dziennikarzy obywatelskich” i byłam zbudowana i treścią i formą tych przekazów. Większość dziennikarzy pracuje na kilku etatach, nie tylko w prasie. Jeśli ktoś jest PR-owcem i dziennikarzem, to widzę tu konflikt; jeżeli fizyk jest popularyzatorem nauki i umie trafić do widza, słuchacza, czytelnika to konfliktu tu nie ma. Jeśli chodzi o drugą część pytania: jeśli polemika zawodowa - lekarska, prawnicza, ekonomistów itd. - prowadzi do opluwania kolegów po fachu, to jest to naganne i nie nazywa się polemiką. Środowiska naukowe powołały własną Radę Etyki, a więc etyka (i jej łamanie) nie jest tylko problemem dziennikarskim.

Dziennikarki „urodowe” i zdrowotne bardzo często testują np. bardzo drogie kosmetyki, aby potem o nich pisać. Testują też bardzo drogie zabiegi z zakresu medycyny estetycznej. Niektóre tego typu firmy zabierają dziennikarzy nawet na zjazdy zagraniczne. Co Pani o tym sądzi?

To jest również konflikt interesów, kryptoreklama - innymi słowy zawodowe łapownictwo - coś za coś.

Regiony organizują darmowe wyjazdy turystyczne dla dziennikarzy podróżniczych. Czy udział w takim wyjeździe jest też nieetyczny?

Regiony - to znaczy kto? Jeśli promocja regionu przez jego gospodarzy ma na celu zaprezentowanie dziennikarzom miejsc, tradycji, kultury „małej ojczyzny” - to świetnie. Jeśli jednak jest to promocja starosty, wójta, czy innej osoby „urzędowej” - to jest to zwykły PR, czyli kupowanie sobie prasy dla celów np. wyborczych. Sądzę, że aż tak naiwnych, aby takiej sytuacji nie rozpoznać, wśród dziennikarzy nie ma.

Czy istnienie Rady Etyki Mediów, apele i akcje podejmowane przez stowarzyszenia dziennikarskie ma sens w sytuacji, kiedy polskie media przeżarte są pogonią za sensacją, nierzetelnością i stronniczością?

Jeśli ktoś mówi, że tak nie należy robić, to adresat zwykle obraża się. Rada Etyki Mediów przecież nie karze; pokazuje coś w rodzaju żółtej kartki. Zwracam uwagę, że jest w REM 12 (sprawiedliwych) członków o rożnych rekomendacjach i różnej wrażliwości, ale są to ludzie, do których rekomendujący mają zaufanie; właśnie do ich obiektywizmu, wiedzy, doświadczenia. Jest takie powiedzenie: „jak ci kilku mówi, że jesteś pijany, to nie siadaj za kierownicą” - to samo z opiniami REM. A że to czasem boli… Obserwuję od kilku lat zmianę w opiniach o REM. Skłócone środowisko wyciąga przeciwnikom opinie REM, ale za chwilę pałeczka przechodzi na drugą stronę. W 2010 r. SDP nie przyznała antynagrody - Hieny Roku. Trudno było dokonać wyboru spośród kandydatów - było ich zbyt wielu. Takie „lustra” odbijające brzydką nieraz prawdę są potrzebne.

Czytaj:

www.wirtualnemedia.pl/artykul/mokrosinska-nowelizacja-ustawy-o-rtv-do-zmiany

podał do druku: tor


 

Podsłuchiwano dziennikarzy?

Prokuratura ma nadal prowadzić śledztwo w sprawie związanej z podsłuchem rozmów dziennikarzy – informuje Antoni Trzmiel na stronie rp.pl.

„Chodzi o głośną sprawę podsłuchiwania przez ABW rozmowy telefonicznej dziennikarza TVN Bogdana Rymanowskiego i Cezarego Gmyza z „Rz" w 2009 r. (z komórki dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego, którego ABW podejrzewała o handel tajnym aneksem do raportu o likwidacji WSI). Potem stenogramy z rozmowy próbował wykorzystać adwokat wiceszefa ABW w prywatnym procesie o zniesławienie wytoczonym dziennikarzowi „Rz"”.

„Prokurator Grzegorz Mazurkiewicz umorzył śledztwo, nie dostrzegając przestępstwa w podsłuchiwaniu dziennikarzy ani próbie wykorzystania stenogramów. Jednak w 2010 r. sąd uchylił tę decyzję i polecił śledczym wykonać szereg czynności. Ale sprawę znów umorzono”.

„Wczoraj Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa orzekł, że stało się to przedwcześnie, i uwzględnił zażalenie, m.in. Sumlińskiego i Gmyza. Sąd uznał, że prokurator nie zbadał wskazanych wątków”.

„Sędzia Świętosława Dyhdalewicz odniosła się też do szczegółowej wiedzy prawnika wiceszefa ABW Jacka Mąki”.

„W prywatnym procesie wskazywał, pod jaką sygnaturą akt i na jakiej stronie są zapisy podsłuchów dziennikarskich rozmów”.

„Sąd wytknął prokuraturze, że nie sprawdziła, skąd pełnomocnik Jacka Mąki miał taką szczegółową wiedzę”.

„– Sądy dwa razy uznały, że doszło do złamania prawa. Ale sprawę prowadzi ten sam prokurator, więc łatwo przewidzieć, jaką decyzję podejmie –mówi Sumliński”.

Czytaj:

www.rp.pl/artykul/118849,666846_Zbadac_podsluch_dziennikarzy_.html

opr. tor


 

 

W TVP SA partie nie chcą niezależnych fachowców

Nie zrobił z Dwójki anteny SLD – musi odejść – tak „Gazeta Wyborcza” pisze o Rafale Rastawickim. Czyżby był jednym z nielicznych, który nie chce wykonywać rozkazów partyjnych w telewizji publicznej? Według gazety w tym tygodniu może zostać odwołany z funkcji dyrektora telewizyjnej "Dwójki". To oznacza, że wpływy w telewizji publicznej straci lewica – dodaje „GW”.

Rastawicki był związany z lewicą  już za prezesury Roberta Kwiatkowskiego, kiedy pełnił funkcję  wicedyrektora programowego "Jedynki”. To on był odpowiedzialny za emisję dokumentu "Dramat w trzech aktach", w którym padły bezpodstawne zarzuty wobec Kaczyńskich, że PC było finansowane z funduszy FOZZ. Wcześniej pracował w "Trybunie".

Rastawicki przekształcił "Dwójkę" w stację komercyjną, czym  się publicznie chlubił.

„Dymisja Rastawickiego jest już przesądzona - twierdzą nasze źródła na Woronicza. Nie broni go nawet lewica. - Są dwa powody - relacjonuje nam jeden z telewizyjnych dyrektorów związanych z SLD. - Po pierwsze, nie udało mu się przekształcić "Dwójki" w antenę lewicową, tak jak PiS zrobił to z "Jedynką", a o tym marzył szef SLD Grzegorz Napieralski. I po drugie, gdy niedawno na fotel prezesa wrócił związany z PiS Romuald Orzeł, Rastawicki dostał od niego nową, bezterminową umowę o pracę. Tego koledzy z Woronicza nie mogą mu darować”.

„Mówi się o dwóch kandydatach na jego miejsce: Alicji Resich-Modlińskiej i Piotrze Radziszewskim. - Nikt ze mną o tym nie rozmawiał - mówi "Gazecie" Resich-Modlińska. Za to pewniakiem na wicedyrektora TVP 2 jest Jacek Snopkiewicz, dziś szef biura programowego. Zaś na jego miejsce na dniach spodziewana jest nominacja Jacka Wekslera, wiceministra kultury”.

Czytaj:

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9695077,Kto_w_TVP_na__Dwojke__.html

opr. tor


 

 

Bauer przestanie zarabiać na pornografii

Stowarzyszenie Twoja Sprawa zawiadomiło prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez koncern medialny Bauer – informuje Jarosław Stróżyk w „Rzeczpospolitej”.

Chodzi o pisma z programami telewizyjnymi, wydawanym przez Bauera - takimi jak »Tele Tydzień«, »To&OwoTV« czy »Imperium TV« - w których publikowane są reklamy ostrych filmów pornograficznych. Według rodziców, którzy wnieśli zawiadomienie  Bauer ”zajmuje się dystrybucją ostrej pornografii poprzez swój serwis (esemesowy – red.) Hit Max, zamieszczając reklamy tego serwisu w swoich wydawnictwach" .

„– Ten serwis nie weryfikuje w rzeczywistości wieku osób ściągających ostre porno, co zostało przez nas udokumentowane. Esemes może wysłać tak naprawdę ośmiolatek. Wystarczy, że na pytanie, czy ma 18 lat, odpowie twierdząco. Natychmiast na komórkę, z której korzysta, przyjdzie ostry film pornograficzny. Nawet jeśli rodzic usunie film z telefonu dziecka, to i tak niemal codziennie będą przychodzić esemesy z nagimi kobietami i wulgarnymi hasłami zachęcającymi do ściągania kolejnych filmów” – powiedział „Rz” Rafał Porzeziński ze Stowarzyszenia Twoja Sprawa.

Doniesienie jest elementem większej akcji „Zanim porno wciągnie kolejne dziecko", którą stowarzyszenie zainaugurowało 24 maja. „W jej ramach członkowie Twojej Sprawy złożyli już zawiadomienie do prokuratury przeciwko dwóm innym firmom udostępniającym filmy porno na komórkę. Apelują też o zaprzestanie umieszczania reklam takich serwisów na łamach popularnych magazynów z programem telewizyjnym. Wydaje je m.in. Bauer. Rodzice wysłali już kilka tysięcy e-maili protestacyjnych do wydawnictwa, ślą też listy do prokuratora generalnego z prośbą, by zainteresował się sprawą”.

24 maja Wydawnictwo Bauer zapowiedziało, że od lipca nie będzie zamieszczać takich reklam w pismach.

Czytaj wiecej:

www.rp.pl/artykul/118849,666383_Rodzice_z_Twojej_Sprawy_walcza_z_porno.html

opr. tor



 

Biełsat szuka pieniędzy

Prezes TVP Juliusz Braun zwróci się do Komisji Europejskiej ws. dofinansowania telewizji Biełsat - poinformowała w poniedziałek rzeczniczka TVP Joanna Stępień-Rogalińska. Pismo w tej sprawie ma być gotowe w ciągu najbliższych dni – informację tę zamieścił dziennik.pl.

Biełsat to satelitarny, białoruskojęzyczny kanał TVP nadawany specjalnie dla widzów na Białorusi, a utrzymywany głównie z pieniędzy polskiego MSZ i TVP SA. Ostatnio zarząd TVP odmówił zwiększenia budżetu stacji o 5,5 mln złotych. Teraz Biełsatowi z powodów finansowych grozi zawieszenie programu.

Dyrektor TV Biełsat Agnieszka Romaszewska-Guzy: "W 2011 r. MSZ na Biełsat ma przeznaczyć ok. 19 mln złotych, z TVP otrzymywaliśmy w ubiegłych latach od 4,3 do 6 mln złotych, reszta pochodziła zazwyczaj ze środków zagranicznych - m.in. od rządu szwedzkiego". „Dodała, że poziom finansowania Biełsatu zmniejsza się z roku na rok: w 2008 roku było to 27 mln złotych, w 2009 - niespełna 25 mln, w 2010 r. - 22,5 mln”.

Czytaj:

wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/338371,prezes-tvp-zwroci-sie-do-ke-ws-dofinansowania-bielsatu.html

opr. tor


 

Jerzy Baczyński: Telewizje wyolbrzymiają newsy

W Zielonej Górze rozpoczęły się IV Polsko-Niemieckie Dni Mediów. Tegoroczne spotkanie dziennikarzy, ekspertów i polityków z Polski i Niemiec odbywa się pod hasłem "Agenda 2031: Kolejnych 20 lat sąsiedztwa - Polska, Niemcy i UE" – podało Radio TOK FM.

Wykład inauguracyjny o przyszłości mediów wygłosił redaktor naczelny „Polityki” Jerzy Baczyński. Powiedział m.in.: „Telewizje informacyjne, mające "nadmiar czasu", zapoczątkowały proces tworzenia i wyolbrzymiania newsów. Z kolei rewolucja internetowa "zmieniła ład jak wybuch Supernowy", przyspieszając informację i łamiąc tradycyjny rytm mediów. Baczyński mówił, że teraz w przekazach dominują emocjonalność i uproszczenia” (cytujemy za Radiem TOK FM).

Czytaj więcej:

www.tokfm.pl/Tokfm/1,103088,9696712,Baczynski__telewizje_informacyjne_maja_nadmiar_czasu.html

opr. tor

 


Juliusz Braun: Nie ma gorącej linii z PO

Prezes TVP SA Juliusz Braun udzielił wywiadu „Gościowi Niedzielnemu”. Mówił o wpływach partii w Telewizji Polskiej, o dziennikarskim profesjonalizmie Jana Pospieszalskiego i Tomasza Lisa oraz o kłopotach finansowych TVP.

Według Juliusza Brauna nie ma żadnego podziału łupów między PO, PSL i SLD.„ Nie będzie podziałów anten między partie polityczne” – zapewnia.
„ Platforma doprowadziła w Sejmie do uchwalenia ustawy. Na podstawie jej zapisów została wybrana KRRiTV, a potem władze mediów publicznych, w tym celu aby te media dobrze pracowały”.

Na pytanie redaktora Bogumiła Łozińskiego, czy „nie ma Pan gorącej linii z politykami PO, nie próbują wpływać na zawartość programu TVP?” Juliusz Braun także zdecydowanie zaprzecza: „- Nie, taka linia nie istnieje. Mam kontakty z ministrem kultury z racji wspólnych inicjatyw, jak choćby „Teatr Historii”, ratowanie archiwów. Telewizja jest niezależna, ale ma też realizować zadania ważne dla państwa i społeczeństwa. Tu jest miejsce na współpracę z wszystkimi aktorami sceny publicznej, także z rządem czy Kościołem. Natomiast nie było prób wpływania na treść programu”.

Kiedy jednak redaktor „Gościa Niedzielnego” przywołał przykład próby wymuszenia przez rzecznika MSZ na szefowej Wiadomości, „który dziennikarz będzie obsługiwał wizytę min. Sikorskiego w Tunezji” Juliusz Braun ocenia, że  „była to wyjątkowa sytuacja. Trzeba też brać pod uwagę szczególne okoliczności: lot ministra na teren działań wojennych”.  „A przypadek kierownika Regionalnej Agencji Produkcji w oddziale TVP w Poznaniu, który zmuszał dziennikarzy, aby pozytywnie prezentowali PO?” – naciska dalej dziennikarz „Gościa”. „ -W tej sprawie trwa kontrola i jeśli informacje „Gazety Wyborczej” potwierdzą się, to będą wyciągnięte konsekwencje”.

Nie mogło nie paść pytanie o zwolnionych z pracy w TVP dziennikarzy „o wrażliwości konserwatywnej”. I tu prezes TVP zaskakuje pozytywnie: „Uważam, że red. Pospieszalski jest osobowością telewizyjną i powinien występować w TVP. Zresztą w okresie, gdy pełniłem już obowiązki prezesa, TVP emitowała cykl jego filmów o ofiarach katastrofy smoleńskiej. Zaproponowałem mu też stworzenie nowej audycji, według innego pomysłu, aby nie naruszała ona standardów dziennikarskich, o których mówiliśmy wcześniej”. Ale za chwilę pada pytanie o Tomasza Lisa i czytamy: „– Redaktor Lis należy do czołówki dziennikarzy w Polsce, jest laureatem licznych nagród i nie łamie standardów dziennikarskich”.

„Proszę obejrzeć program wyemitowany po 10 kwietnia, w którym zaprosił czterech zwolenników PO, aby dyskutowali o rocznicy katastrofy z jednym zwolennikiem PiS. Ta audycja urągała wszelkim standardom”.

„– Nie widziałem tej audycji, bo wbrew pozorom prezes TVP ma niewiele czasu na oglądanie telewizji, ale też nie otrzymałem żadnych skarg. Dziennikarze telewizji publicznej powinni pomagać w zrozumieniu świata, a nie narzucać innym swoich poglądów. Na takie dziennikarstwo w telewizji publicznej nie ma miejsca”.

„Zgoda, tyle że stosuje Pan to kryterium wobec red. Pospieszalskiego i innych dziennikarzy kojarzonych z prawicą, a nie wobec red. Lisa, bo ten ostatni otwarcie sprzyja PO”.
„– Według mnie, przedstawiciele opcji, którą Pan nazywa prawicową, wchodzili w rolę nie dziennikarzy, ale liderów politycznych”.
„A red. Lis tego nie robi?”
„– Mam nadzieję, że nie jest dla Pana problemem obecność Lisa, tylko że nie ma dla niego wystarczającej przeciwwagi w osobie Pospieszalskiego?”

„Problemem jest to, że nie stosuje Pan wyznaczonych przez siebie kryteriów wobec wszystkich dziennikarzy, tylko wobec jednej opcji ideowej, przez co telewizja staje się niewiarygodna”.
„– Nie zgadzam się z taką opinią”.

Czytaj:

goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1306583642&dzi=1207812935&idnumeru=1306333936

opr. tor

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl