O klaskaniu i mediach (4 stycznia)

Pamiętam z dzieciństwa wiersz „Klaskaniem mając obrzękłe prawice” i pytanie nauczycielki „o co chodziło poecie – bo wielkim był”. Do końca nie wiem, ale wiem, że dziś zarówno prawica, jak i lewica lubią, by im przyklasnąć. Przyklasnąć więc należy pomysłom na Węgrzech, gdzie działająca zaledwie od kilku dni nowo powołana Rada do spraw Mediów już się wsławiła napiętnowaniem piosenki amerykańskiego rapera. Raper się cieszy, że jego slang rozumieją Węgrzy i rośnie słuchalność jego piosenek. To nic, że radzie pomieszała się słuchalność z posłuszeństwem. Okazuje się bowiem, że wraz z nieposłuszeństwem rośnie słuchalność. Im kto bardziej nieposłuszny, tym bardziej słuchany, a raper zaciera ręce, bo i mieszek pęcznieje.

Tę prostą zasadę cywilnego nieposłuszeństwa opisał ponad 150 lat temu H.D. Thoreau. Ale współcześni niewiele uczą się choćby na doświadczeniach amerykańskiej kontrkultury czy polskiej solidarności. Na Białorusi dziennikarze są pałowani i zamykani w areszcie. Na Węgrzech wprowadza się knebel dla prasy, a i w Polsce co i rusz pojawiają się próby „monitorowania” mediów, co w gruncie rzeczy miałoby się sprowadzać do konsultacji z politykami. Bo politycy lubią być słuchani, ale najlepiej przez posłusznych im dziennikarzy. W słowniku wyrazów bliskoznacznych wyraz „posłuszeństwo” sąsiaduje z „posługiwać się” („używać”). Dobrze jest kiedy posłuszni dziennikarze posługują, bo można się nimi posłużyć, a posługującym nawet przyklasnąć i dla nich zmajstrować taką ustawę, żeby w swoim posłuszeństwie posłusznie służyli i przyklaskiwali. Tylko czy tak klaszcząc, mając obrzękłe prawice i lewice, i słysząc tylko owo klaskanie, będziemy mogli jeszcze kogokolwiek i cokolwiek usłyszeć?

Marek Palczewski

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl