Lubimy horrory. Lubimy się bać albo przynajmniej poudawać, że się boimy. Chcemy się bać za pośrednictwem, a nie bezpośrednio. Dlatego chodzimy do kina lub oglądamy horrory w telewizji. Horrory – symulatory i horrory wzięte z rzeczywistości. Między nami a strachem powinno być medium. Wtedy strach jest obłaskawiony, a więc pokonany. Wtedy jest zabawa, a w zabawie bywa śmiesznie. Nie ma bowiem nic bardziej zabawnego niż śmieszny horror.

W 2004 roku dziennikarz BBC Adam Curtis w dokumencie „The Rise of the Politics of Fear” postawił tezę, że politycy używają naszych obaw i lęków do wzmocnienia swojej władzy i kontroli nad społeczeństwem. Wielu zachodnich socjologów i filozofów pisało wręcz o kulturze strachu. Strach ma wielką tradycję: od średniowiecznych przepowiedni końca świata, strachu przed czarownicami, dżumą i cholerą, po dwudziestowieczne obawy przed zagładą atomową, „czerwoną zarazą”, „żółtkami” z Vietcongu, czy UFO. W książce „Creating Fear. News and the Construction of Crises” David L. Altheide wylicza czego bali się Amerykanie w ostatniej dekadzie 20. wieku: AIDS, raka, narkotyków, japońskich i muzułmańskich imigrantów, biednych ludzi, czarnych, bezdomnych, mniejszości narodowych i gangsterów. O tym, że należy się ich bać, wiedzieli głównie z mediów. Bo to media, zdaniem Altheide'a, są katalizatorami strachu.

Nie zapomnę strachu jaki towarzyszył mi w Stanach w trakcie oglądania amerykańskiej telewizji w 2003 roku. Na ekranie bez przerwy pojawiały się informacje o poziomie zagrożenia atakiem terrorystycznym, najczęściej były to poziomy pomarańczowy (wysoki) i czerwony (poważny). A pewnego dnia, dokładnie 14 lutego owego roku, całkowicie zagrodzono centrum Bostonu; podejrzewano atak wąglikiem, bowiem ktoś przesłał w kopercie biały proszek. Koperta była zaadresowana do prezydenta Georga W. Busha i naprawdę zawierała ryż. Była to akcja „Rice for Peace”, czyli „wysyłajmy do Iraku ryż , a nie bomby”. Tak, czy inaczej, cała Ameryka obawiała się innej przesyłki – bomb masowej zagłady, którymi rzekomo dysponował Saddam Hussejn.

Zarządzanie strachem i kreowanie obaw jest charakterystyczne dla współczesnej kultury, a także dla wielkiej polityki. Według Altheide'a strach stał się znakiem kultury popularnej, rozciągającej się pomiędzy zabawą i tragedią. Amerykanie handlują strachem; agencje depeszowe dostarczają przerażających informacji, a jednocześnie produkują o nim rozrywkowe przekazy. A odbiorcy oglądają, czytają i żądają codziennej dawki strachu.

Polskie media też się zamerykanizowały i to już wiele lat temu. Przypomniał o tym Tomasz Sianecki w nowym programie „Ciąg dalszy nastąpił”, którego pierwszy odcinek TVN24 pokazał 16 stycznia. Na początku dekady baliśmy się rozmieszczenia broni nuklearnej w sąsiadującym z Polską obwodzie kaliningradzkim (relacji towarzyszył napis „Strachy na Lachy”) oraz choroby wściekłych krów. Dziś boimy się grypy H1N1, zamieszek w Tunezji, ale też lubimy być straszeni. Bo horror może być przedstawiany w formie rozrywki. Dowodzą tego newsy, jakie znalazłem w internecie. Czytam: „ kilkudziesięciu turystów z Polski udało się wyrwać z piekła”, ale w telewizji słyszę, że niektórzy wcale nie chcieli wyjeżdżać, bo lubią adrenalinę, a w ogóle nie było wcale strasznie. Kolejne tytuły z Wirtualnej Polski nie pozostawiają jednak wątpliwości, ze bać się należy: „Eksplozja minibusa”, „Zrozpaczony ojciec szuka swoich synków”, „Tragiczny finał seksualnej zabawy”. Nie trzeba być medioznawcą, żeby obliczyć, że horror-newsy stanowią więcej niż 30 procent informacji pojawiających się w sieci. Horrorem może być niemal wszystko, również to, co się kojarzy z grą czy zabawą. W relacjach z MŚ w piłce ręcznej można było przeczytać nagłówki: „zwycięski horror z Argentyną” (sfora.pl), „Ze spaceru wyszedł horror” (TVN24), „Zobacz drugi horror w wykonaniu Polaków” (Dziennik).

Horror współczesnego świata został rozpoznany, obłaskawiony i sprowadzony do nieszkodliwych w końcu emocji towarzyszących sportowemu widowisku. O końcowy wynik drżymy, zagryzając chipsami i popijając colą. Jest więc czego się bać? Chyba nie, bo z takiego strachu można się tylko śmiać...

 

Marek Palczewski

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl