„Murzynek Bambo” w Afryce mieszka, ale mógłby studiować w Polsce. Np. na żurnalistyce, gdzie niedługo będzie pełno wolnych miejsc (bo prawie na każdej uczelni otwarto taki wydział), a chętnych mało.
Studia w Polsce są teraz dla Afrykanów 6-krotnie tańsze niż w np. Anglii, a w porównaniu do innych krajów UE – 4-krotnie mniej wyda student z czarnego lądu. A czy gorsze? Trzeba się postarać, by były lepsze. Mamy swoich wykładowców. Ale możemy też zapraszać z zagranicy. Chętnie przyjadą medioznawcy, najlepsi dziennikarze. Teraz właśnie „na zachodzie” masowo ich zwalniają. Redukcje sięgają w redakcjach do 50%.
Murzynek Bambo i jego koledzy tego wierszyka raczej nie lubią. Ale przecież mowa w nim, że Bambo „uczy się pilnie…”. Niech więc uczy się u nas. Niech Afryka, której jak to się obłudnie mówi „musimy pomagać”, stanie się nie klientem a partnerem. Bo jest wielka, to kontynent nadal wielkich możliwości i niesamowicie bogaty.
Zauważył to już dawno Związek Radziecki, a teraz twardo walczy o swoje – Rosja. Bezpardonowo wdzierają się Chiny – kupując wszystko i za każde tam pieniądze. Przypomniała sobie o Afryce Brazylia, kraj, który przeżywa boom i ekspansję. Wśród obecnie 200 milionów Brazylijczyków, wielu ma – i czuje to wręcz fizycznie całym ciałem – korzenie afro. Wielu przecież stamtąd ukradziono. Ale my nagle odwróciliśmy się od Afryki. Polskie MSZ podobno kupiło liczne laptopy (i dobrze) i biedermajery (rzeczywiście ładne), ale nagle zamknięto ambasady w krajach czarnej Afryki.
Są chętni na przyjazdy do Polski - ale żeby tylko zapytać się, czy mają szansę na wizy muszą np. w Nigerii jechać tysiące kilometrów do stolicy, płacić, by… często dowiedzieć się potem, że nie, że nie mogą otrzymać wizy. W Kongo, które jest tak wielkie jak cała Europa – zlikwidowano ambasadę w Kinszasie, to samo w Senegalu i innych krajach lądu zwanego czarnym, który jest teraz dla Polski białą plamą. Byliśmy tam obecni przez lata. Teraz inni się pchają, a my rejterujemy.
Jeśli inne – gospodarcze, kulturalne etc. – argumenty nie trafiają to może przekona ten: zapraszać na tanie studia afrykańskich studentów do Polski – możemy na tym zarobić, dać „naszym” pracę. Czy znowu ma nas wyprzedzić Praga, a może nawet Bratysława, Sofia lub Bukareszt?
Stefan Truszczyński
16 lutego 2011
