Pamiętacie, jak iracki dziennikarz na konferencji prasowej rzucił butami w George'a W. Busha? Odsiedział za to 9 miesięcy w więzieniu, ale potem wydał książkę, na której zarobił niezłe pieniądze. Zatytułował ją zresztą "Ostatnie pozdrowienie dla prezydenta George'a Busha".

W Polsce jeszcze się dziennikarze z politykami nie biją, ale nie jest to wykluczone. Oj, wisi w powietrzu kolejny skandal, jak kilkanaście lat temu, kiedy wiceminister pracy z PSL Krzysztof Baszniak zdzielił na ministerialnych schodach teczką fotoreportera „Super Expressu” i rozbił mu lampę błyskową. Aż dziwne, że Robert Mazurek, przeprowadzając wywiad do tygodnika „Rzeczpospolitej” PlusMinus nie oberwał damską torebką od posłanki PiS Beaty Kempy. Jak śmiał ją porównać do wicemarszałka Stefana Niesiołowskiego? Czy ktokolwiek, zwłaszcza kobieta, życzyłby sobie takiego porównania? Kempa odparowała więc, jak zawodowy bokser, wiedząc, że najlepszą obroną jest atak: „Jeśli jeszcze raz porówna mnie pan do marszałka Niesiołowskiego, to nie będę z panem rozmawiała (…) To pan zachowuje się, jak Niesiołowski, albo i gorzej (…) Ma pan jakieś zlecenie, by tak tę rozmowę przeprowadzić?”.

No i jak tu dziennikarstwa nie traktować, jako zawodu podwyższonego ryzyka?

Monika Olejnik to przynajmniej wie, jak zwyciężać w dyskusji. Przyznała kiedyś, że zna na pamięć "Erystykę, czyli sztukę prowadzenia sporów" Schopenhauera. Jeden z 38 sposobów opisywanych przez filozofa mówi, że trzeba przeciwnika doprowadzać do złości. „Albowiem w złości nie jest on w stanie prawidłowo rozumować i dopilnowywać swoich korzyści. Sprowokować do złości można przez jawnie niesprawiedliwe traktowanie lub przez szykany i w ogóle przez bezczelne zachowanie się", podpowiada filozof.

Mariusz Błaszczak najwyraźniej nie zna Schopenhauera. Dystyngowany niczym absolwent Harvardu obraża się na byle zaczepki Olejnik. Gdyby król jąkała, który właśnie zdobył Oscara, obrażał się na swojego logopedę-amatora, niespełnionego aktora z Australii, nigdy nie sięgnąłby tronu. Jest na filmie nawet scena, na której przyszły Jerzy VI się obraża, ale wkrótce wraca. Mariusz Błaszczak też zapewne wróci do programu Moniki Olejnik, niczym syn marnotrawny, jak uczynił to już niejeden polityk. Bo czy można się na dziennikarza obrażać? Janina Jankowska może sobie na swoim blogu krzyczeć „Red. Monika Olejnik, wpływowa mainstreamowa dziennikarka, łamie standardy dziennikarskie!”. Niewiele z tego wynika.

Monika Olejnik nie przestanie być bowiem prokuratorem i inkwizytorem w jednej osobie, musi bowiem rozdawać nagrody i kary. Nagrody dostają faworyci, ale Mariuszowi Błaszczakowi przypadła rola chłopca do bicia. W takiej roli nie ma miejsca na obiektywizm, którego domaga się polityk PiS. W takiej roli gospodyni kilkanaście razy spyta go o to samo - bez wątpienia o to, co znowu powiedział Jarosław Kaczyński - aby i tak udowodnić, że polityk PiS jąka się i kręci.

Prof. Mirosław Karwat z Uniwersytetu Warszawskiego, specjalista w zakresie socjotechnik, scharakteryzował kiedyś Monikę Olejnik tak: "Pani redaktor nie ukrywa przy tym, że pogląd ma już z góry wyrobiony. I jedynym jej zadaniem jest zmuszenie gościa, by przyznał się do błędu albo zamilkł i rozłożył ręce. Jeżeli gościowi nie odpowiada płaszczyzna rozmowy, względnie powtarza swoje stanowisko, którego pani Monika nie przyjmuje do wiadomości, reakcją na to jest jej bardzo charakterystyczne zachowanie, tzn. miny, objawy zniecierpliwienia. To sygnały dla odbiorców: wszystko jest oczywiste, tylko ktoś tu obraża naszą inteligencję. Emocjonalna tonacja wywiadu (a raczej przesłuchania) silnie sugeruje złudzenie oczywistości faktów, ocen, interpretacji. Gość ma do wyboru albo się poddać, albo wdać się w bazarową przepychankę".

Mariusz Błaszczak miał dosyć roli chłopca do bicia, któremu dziennikarka ciągle dokopuje i wyszedł ze studia. Ale czy przypadkiem nie zepsuł spektaklu? Nie powinien raczej zdjąć but, rzucić nim w kierunku kobiety, a potem napisać książkę? But bowiem, jak bumerang, raz może lecieć w stronę polityka, a raz dziennikarza. Tylko czy wcześniej sam nie wyleciałby z partii, w której kobiety całuje się w rękę, a nie rzuca w nie nawet kwiatami?

Błażej Torański

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl