A miało być tak pięknie – powiedziała kura do lisa, gdy ten wszedł do kurnika.
Rada Nadzorcza TVP nareszcie wybrana!
Nareszcie! - bo wyglądało na to, że się nie uda, a się udało i wszyscy mogą być niezadowoleni.
Niezadowoleni mogą być członkowie starej Rady, bo choć jeszcze obradowali i zawieszali prezesa Orła, to tymczasem okazało się, że już wybrano nową Radę i stara jest już zbędna. A propos: czyżby na Woronicza nie było gońców i telefonów? A może telewizja po 18 zamiera i pustoszeją korytarze? Tak, czy inaczej, zabrakło dwóm radom zdolności komunikacyjnej, albo i wcale nie zabrakło.

Niezadowolona może też być nowa Rada, bo chciała decydować, a mogła tylko współdecydować, i wybrała nowego szefa (P.O. – nomen omen) o dzień za późno, żeby powstrzymać decyzje starego – nowego (choć tylko kilkudniowego po powrocie) prezesa Orła.
Nie w pełni zadowolony może być też kilkudniowy stary-nowy i zawieszony prezes Orzeł, bo chciał dobrze, a skończyło się jak zwykle, i zdołał jedynie przywrócić do pracy redaktora Stanisława Janeckiego i podpisać umowę na nowe odcinki „Warto rozmawiać”, ale na więcej zabrakło już czasu.
Nie całkiem zadowolony jest też przewodniczący KRRiT, Jan Dworak, który chciał media odpolitycznić, a teraz mówi, że się nie powiodło. A i medioznawcy są niezadowoleni, a jeden z nich - Karol Jakubowicz - twierdzi, ze Polska to młoda demokracja i nie powinniśmy oczekiwać, ze media mogą być u nas publiczne. Chciałoby się rzec, że publiczne, to mogą być tylko domy lub szalety, ale od mediów wara.
Czy to eksperyment się nie udał, czy może jesteśmy narodem frustratów, niedowiarków, mizantropów i czarnowidzów?
Cóż, wiem na pewno, że jak zwykle dałem się nabrać, normalnie jak dziecko we mgle, jak szkolniak stawiany do kąta, jak amator gruszek na wierzbie. Ale jak mogło być inaczej skoro odpolitycznienie obiecywali sami politycy? Jak mogłem być tak głupi, żeby im uwierzyć? Uwierzyć, zresztą nie pierwszy raz, bo obiecywali 3 miliony miejsc pracy, po 100 milionów dla każdego, autostrady na Euro i emerytury z OFE.
Operacja pod kryptonimem „rady nadzorcze a odpolitycznienie mediów” zakończona. Mamy demokrację i pluralizm w mediach – 2 miejsca dla PO, 2 dla PSL, 2 dla SLD, 1 dla PiS. Zgadza się? Z prawa Murphy’ego wynika, że jeżeli coś może się nie udać, to się nie uda na pewno, i ten eksperyment z kolejnymi wyborami też. I znowu wszyscy są i będą niezadowoleni, więc po co było w ogóle z tą „odnową” mediów zaczynać?
I co teraz? Próbować jeszcze raz, do skutku? Kiedyś w programie telewizji BBC Jeremy Paxton czternaście razy zadał ministrowi spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii, Michaelowi Howardowi, to samo pytanie. Dziś to pytanie: „Did you threaten to overrule him?” należy do kanonów dziennikarstwa, a studenci uczą się, że dziennikarz nie może odpuszczać.
Panowie politycy: „czy wreszcie odpolitycznicie media publiczne?” Została wam już tylko jedna odpowiedź. Więcej szans może nie być, bo widzowie wezmą w dłonie piloty i zwyczajnie w świecie zdejmą was z wizji.
7 marca 2011 Marek Palczewski
