Zaprawdę nieprzeniknione są meandry polityki programowej bossów TVP Info. Jeszcze parę miesięcy temu, jako główny komentator spraw międzynarodowych, niemal codziennie występował na wizji doświadczony dziennikarz redakcji zagranicznej TVP Piotr Górecki. Przydzielono mu niewdzięczną rolę omnibusa, czyli eksperta od wszystkiego. Szefowie TVP Info zakładają, że dziennikarz specjalizujący się w problematyce międzynarodowej powinien równie swobodnie komentować ostatnie badania radioaktywności w rejonie Merthyr Tydfil, co zmianę taktyki działań zbrojnych przez partyzantów FARC.

Jakiś czas temu Piotr Górecki przestał codziennie występować w TVP Info. Jego miejsce zajął Piotr Chęciński, zdolny i energiczny, ale często entuzjazmem nadrabiający braki merytoryczne.

Redaktor Górecki pojawił się ponownie w TVP Info w dramatycznej scenerii rewolty w Kairze a później wśród powstańców Benghazi. Kilka dni temu wrócił z Libii. Oczekiwałem, że to on będzie komentował operacje wojskowe przeciw Kadafiemu, że wytłumaczy, kim są powstańcy i kto wypełni próżnię polityczną po spodziewanym upadku libijskiego dyktatora.

Nic z tego. Przez studio TVP3 przewalają się tabuny ekspertów z zewnątrz, a Góreckiego nie widać. Nie uważam go za gwiazdę, ale jego dziennikarstwo jest solidne i powinno przemawiać wtedy, kiedy może powiedzieć coś nowego i ważnego.

Przez dwie dekady wolnej Polski telewizja publiczna nie dorobiła się zespołu wysokiej klasy dziennikarzy specjalizujących się w tematyce międzynarodowej. Jest paru młodych, zdolnych, znających język obcy lub nawet dwa, ale na palcach jednej ręki można policzyć wytrawnych i wiarygodnych ekspertów, którzy latami zgłębiają wiedzę o interesującym ich regionie świata i w każdej chwili są w stanie objaśnić zachodzące tam zjawiska. To, co dostajemy na wizji na co dzień, to kompilacja paru depesz agencyjnych, których treści komentatorzy trzymają się kurczowo, bo tak naprawdę nie znają tematu.

Dlaczego tak się dzieje wszyscy wiemy. Powyborcze rotacje kadry dziennikarskiej w telewizji publicznej powodują, że nie ma czasu na wypielęgnowanie domowych ekspertów. Oczywiście dla przeciętnego obywatela RP ważniejszy od składu rządu powstańczego w Benghazi, jest skład drużyny premiera Tuska i to czy marszałek Schetyna jeszcze gra w ataku, czy już przeszedł do obrony. Od tych spraw mamy wielu specjalistów, zwłaszcza wśród tych kolegów, którzy całymi dniami przesiadują na Wiejskiej.

Ale z drugiej strony, kiedy słusznie wmawia się nam, że dzisiejszy świat, to system naczyń połączonych, kiedy trzęsienie ziemi w Japonii powoduje wstrząsy na giełdzie w Warszawie, to czyż nie potrzeba nam hydraulików, którzy są w stanie rzetelnie objaśnić działanie zagranicznej części tych naczyń?

Marek Pieczyński

23 marca 2011

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl